Szkoła Magii i Czarodziejstwa
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tęczowe schody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
A.D.M.

avatar

Liczba postów : 409
Join date : 02/11/2014
Age : 21
Skąd : Ísland, Grímsey.

PisanieTemat: Tęczowe schody    Sob Lis 08, 2014 8:26 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miranda

avatar

Liczba postów : 182
Join date : 30/11/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Tęczowe schody    Pon Gru 29, 2014 6:52 pm

No porąbało ludzi w tej szkole, nagle wszyscy wyszli na światło dzienne i Miranda nie mogła znaleźć spokojnego miejsca, gdzie mogłaby usiąść i odpocząć na długiej przerwie. Spojrzała tylko na zegarek z frustracją wymalowaną na twarzy. Cholera już 5 minut minęło?! Westchnęła cicho, rozglądając się wkoło w poszukiwaniu jakiegoś zacisza. Zaraz zaczyna się lekcja, a ona kompletnie nic nie umie. Co jej się stało? Przecież nieprzygotowanie było kompletnie nie w jej stylu. Na szczęście miała jeszcze jakieś 20 minut na ogarnięcie ostatniego tematu. Ostatnio trudno jej się było uczyć, spoglądanie w podręcznik męczyło jej oczy szybciej niż zazwyczaj, no i łatwiej traciła koncentrację. Nie wiedziała co spowodowało te zmiany, wiedziała jednak, że nie wyjdzie jej to na dobre. Czyżby się przepracowała? Możliwe, ale jakoś całe życie to robiła i wszystko było w porządku, więc czemu tak nagle zaczęło ją to męczyć. Potrząsnęła głową, chcąc przestać o tym myśleć i skupić się na poszukiwaniach. W końcu znalazła się w mniej zaludnionej części szkoły i zauważywszy opustoszałą klatkę schodową postanowiła zająć sobie te miejsce. Kiedy siadła na jednym ze schodków oblało ją różnokolorowe światło za sprawą witraży w oknie. Blask był nieco irytujący, było to jednak lepsze niż blask pierwszoklasistów na dziedzińcu. Oparła się bokiem o ścianę i otworzyła podręcznik rozpoczynając lekturę, jednak dalej coś rozpraszało jej uwagę.

_________________
#ff99cc


**
**
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Tęczowe schody    Pon Gru 29, 2014 7:20 pm

Musiała ją rozpraszać obecność wcześniej niezauważonego chłopaka. Siedział w zacienionym rogu, gapiąc się w sufit. Słonko jeszcze na tyle mocno świeciło, że niestety musiał się kryć po kątach. Chciał w ciszy spędzić tą przerwę, myśleć o wszystkim i o niczym. A tu zjawiła się jedna taka... Ah, no tak, chyba również była z Saevy. Musi być z Saevy, skoro ma taki, a nie inny mundurek. Torpedował ją przez chwilę wzrokiem. Jedyna żywa duszyczka w okolicy, pomijając jego szlachetną personę.
Szlag by to - nici z genialnej kryjówki przed całym światem. O! Dziewczyna przyszła z podręcznikiem. Nie może się pouczyć gdzie indziej? Z dala od niego? Dlaczego wszyscy musieli zakłócać jego błogi spokój? Dlaczego po prostu wszyscy nie znikną?
Oczywiście, że nie mogą zniknąć. Inaczej, świat byłby jeszcze bardziej nużący, niż jest teraz. Cóż poradzić?
- Witaj. Postaraj się ciszej szeleścić tymi kartkami - mruknął z wyczuwalną nutką złośliwości. Tak. Skoro już tu przyszła, niech stanie się jego prywatną zabawką na ten krótki czas! Nie wypocznie co prawda, ale też nie będzie się nudził. Chyba, bo ofiara nie wyglądała na cierpliwą, miłą osobę. Czyli może się szybciej zdenerwować. Bardzo dobrze. Tylko żeby nie wpadła w furię zbyt szybko, bo może zbyt szybko odejść. A tak też będzie źle.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miranda

avatar

Liczba postów : 182
Join date : 30/11/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Tęczowe schody    Pon Gru 29, 2014 8:51 pm

Przeczytała temat, potem wstęp, jednak kolejne litery zaczęły się rozmazywać przed jej oczyma. Co jest kurwa?! Zaklęła w myślach zakładając przeszkadzające kosmyki włosów za ucho. Coś strasznie rozpraszało jej uwagę, jednak nie wiedziała co. Przewróciła parę kartek po czym uświadomiła sobie, że raczej nie uda jej się niczego powtórzyć, a najbardziej frustrujące było to, że nie rozumiała dlaczego nauka przychodziła jej z taką trudnością. Podniosła wzrok i zaczęła lustrować swoimi nienaturalnie bladymi oczami otoczenie. Kolorowe światło nieco jej w tym przeszkadzało, utrudniając jej obserwację. Kiedy usłyszała głos wzdrygnęła się lekko i odwróciła wzrok w stronę nieznajomego.
-Byłeś tu cały czas?- zapytała z niedowierzaniem po czym chwyciła się za głowę, spojrzała na witraże i znów na chłopaka, którego w końcu dostrzegła. Co się ze mną dzieje? Nie rozumiała dlaczego jest taka rozkojarzona, a jej czujność zmniejszyła się do minimum. Nagle gorzej się poczuła, jakby zaczęła rozkładać ją choroba, albo tylko to sobie wkręcała. Westchnęła głośno, uspokajając swoje obawy dotyczące własnego stanu zdrowia.
-A ty to kto, tak w ogóle?- zapytała po chwili przypominając sobie, że nieznajomy dalej tam siedzi. Nie zamierzała się pierwsza przedstawiać, nie po jego pierwszych jakże miłych słowach. Nie będziesz mi życia układał. Chciała powiedzieć na głos, ale się powstrzymała. A może to jego obecność ją tak rozpraszała? Może gdzieś tam w głębi umysłu Miranda dalej posiadała silną intuicję, która działała podświadomie, nawet podczas chwilowych zasłabnięć. Ta myśl nieco podniosła ją na duchu i dodała sił, więc Miranda wyprostowała się momentalnie, zatrzasnęła podręcznik i spojrzała na chłopaka.
-Jeśli ja mam ciszej przekładać kartki, to ty równie dobrze mógłbyś przestać oddychać, żeby mi nie rozpraszać.- dodała po chwili, nawet nie drgnąwszy.

_________________
#ff99cc


**
**
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Tęczowe schody    Pon Gru 29, 2014 9:25 pm

Tak blady, a tak skryty w czerni... Czasem go to wyróżniało, a czasem zupełnie wtapiało w otoczenie. Z uśmiechem przyjął brak odgłosu szeleszczących kartek. Lubił książek, ale tego dźwięku już nie, szczególnie, kiedy jego źródłem byli inni ludzie... tudzież istoty.
- Może - powiedział szyderczo, chcąc się zabawić kosztem dziewczęcia. Ciekawiło go, jak szybko ją zirytuje. Podniósł się zgrabnie, chwytając swoją laskę, która spoczywała gdzieś obok - A nie widać? - w sumie... może i nie widać. Czasem bawił się magią, lecz nie tym razem. Po prostu siedział cicho, dopóki ktoś nie przytargał tutaj swoich szanownych czterech liter. Nagle w jego oczach coś błysnęło, kiedy pechowa niewiasta zapytała się o jego tożsamość. W ułamku chwili przemierzył dzielącą ich odległość i skłonił głowę rzecząc:
- Cadoc de Cornvalie. Do usług - w tym momencie chwycił jej dłoń i złożył na niej subtelny pocałunek. O ile rzecz jasna nie wyrywała mu się, bo przecież takie przypadki też się zdarzały. Co ciekawe, jeszcze nikt nie puścił po szkole plotki o zboku, który całuje dziewczyny przy pierwszym spotkaniu. Może dlatego, że rzadko się do kogokolwiek odzywał.
- Ależ proszę o wybaczenie. Na przyszłość postaram się, abyś w ogóle nie była świadoma mojej obecności. Twój wybór - wyszczerzył wampirze kły w kpiącym uśmiechu. Od dawna nie pił czegoś lepszego od syntetycznego gówna. Oczywiście, doprawiał to sobie najróżniejszymi przyprawami, ale paskudny posmak pozostawał.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miranda

avatar

Liczba postów : 182
Join date : 30/11/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Tęczowe schody    Wto Gru 30, 2014 11:58 am

Znów westchnęła ignorując dwuznaczne wypowiedzi chłopaka. Że niby chciał ją wyprowadzić z równowagi? Nie było to prostym zadaniem, głównie przez to, że całe dzieciństwo musiała uczyć się, jak radzić ze swoimi nerwami. Rozwaga, opanowanie, zimna krew... Jedne z licznych cech pożądanych w zawodzie, w jakim miała kształtować się Miranda. Mimo, że zaprzepaściła kolejne nauki wyuczone rzeczy zostały i raczej zostaną na zawsze.
Niestety Cadoc podszedł do niej za szybko. Miranda źle reagowała na gwałtowne ruchy w jej kierunku, toteż pierwszą rzeczą jaką zrobiła to ruch prawej ręki w stronę własnych pleców, gdzie miała schowane pewne co nie co. Kiedy chłopak się przedstawił i ucałował w dłoń, dziewczyna już zaciskała palce drugiej na rączkach swoich fioletowych nożyczek. Wystarczyłby teraz jeden niepożądany ruch, a ostry przedmiot znalazłby się tuż przy twarzy ucznia z Saevy.
-Do usług? A więc mógłbyś się na przyszłość tak nie czaić po zakamarkach szkoły. Jeszcze ktoś zejdzie na zawał.- odpowiedziała wciąż nie puszczając nożyczek, ale również nie zamierzając ich użyć jak na razie. Przezorny zawsze ubezpieczony. Właśnie sobie uświadomiła, że to już drugi chłopak z Saevy, który przywitał się z nią wraz z ucałowaniem dłoni. Jakiś wysyp gentlemanów, czy co? Cadoc jednak zrobił zupełnie inne wrażenie, niż Ash. Miranda całkiem zapomniała o nauce, teraz jej głowę zaprzątały jednak różne riposty, jakimi mogłaby odpowiedzieć na słowa Cadoc'a.
-Ciekawe, czy by ci się to udało, w końcu nie jest to proste zadanie. A teraz miałam jedynie chwilę słabości, a i tak wyczułam twoją obecność. Potrafisz dekoncentrować nawet w cieniu.- odpowiedziała puszczając jego dłoń oraz luzując lekko palce znajdujące się za plecami.
-Zastanawia mnie co taki ponury wampir jak ty robi w takim kolorowym miejscu? Nie lepiej byłoby schować ci się gdzieś w lochach? Wydaje mi się, że tamte miejsca pasowałyby do ciebie o wiele bardziej.- docinka połączona z chęcią wygonienia stąd chłopaka. Wiedziała, że większość uczniów mówi na tę klatkę schodową ''tęczowe schody'', więc co tu robił jakiś wampir. Ponoć te istoty są wyczulone na światło, a te miejsce do bardzo zacienionych nie należy. Mirandzie szybko przestało się chcieć o tym myśleć, a więc znów spojrzała na podręcznik, zastanawiając się, czy zdąży znaleźć inne spokojne miejsce i przeczytać choć jedno słowo z tematu. Szybko zerknęła na zegarek w telefonie i zauważyła, że zostało tylko 10 minut do końca przerwy. Cholera.

_________________
#ff99cc


**
**
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Tęczowe schody    Wto Gru 30, 2014 12:31 pm

Chciał ją wyprowadzić z równowagi. Całym swym wampirzym sercem i duszą, jeżeli ją miał. Niestety bardzo źle ocenił dziewczynę, bo myślał, że zaraz zacznie się drzeć i ogółem będzie wesoło. Zamiast tego okazało się, że miała całkiem ostry język oraz nie była aż tak płytka, jak sądził. Może to dobrze, a może nie. Nie szukał w niej na razie przyjaciółki, więc nie miało to tak wielkiego znaczenia.
Oczywiście, zauważył, że dziewczyna wykonała dość gwałtowny ruch, ale nie był świadomy, że to jakiś ostry przedmiot, dlatego dalej czuł się w miarę pewnie. W sumie, dopóki te nożyczki nie były srebrne, nie miał zbytnich powodów do obaw. Chociaż, gdyby się postarała, może i by oko mu wydłubała, a to na pewno nie należy do przyjemnych rzeczy. Zaśmiał się na słowa dziewczyny, kiedy ta mu ostro docięła ze swojej strony.
- Nie sądziłem, że jest jeszcze jakaś duszyczka, która chciałaby siedzieć w takim miejscu. To wyjątkowe... Byłoby miło, gdyby ktoś tak wyjątkowy nie był dla mnie zupełnie bezosobowy. Zdradzisz mi zatem swoje imię, na przyszłość? - oddalił się od niej na przyzwoitą odległość. Nie wypadało tak sterczeć nad nią. Zachowywał się w miarę możliwości z wpojoną etykietą, ale wszystko uwielbiał zmieniać w żart i pozór. Swoją postawą zupełnie odbierał tym zwyczajom szlachetność, a nadawał im stereotypowy wydźwięk, jakby to były tylko puste zwyczaje, a nie oznaki dobrego wychowania.
- Czy rzucasz mi wyzwanie? W końcu sugerujesz, że nie jestem do tego zdolny - uśmiechnął się lekko, cofając się powoli do swej zacienionej sadyby. Wydawało się, że jest tam naprawdę nienaturalnie ciemno w porównaniu do naprawdę oświetlonej części schodów. Zatem nic dziwnego, że można było przejść obok i niczego nie dostrzec - Jeśli nie masz problemów z sercem, chętnie przyjmę tą propozycję od tak uroczej damy - skłonił się. Nie było wiadomo, czy żartobliwie, czy istotnie, z dobrych manier, które w jego wykonaniu wydawały się tak... dziwne.
- Wypraszam sobie. W lochach panuje zwykle bardzo nieprzyjemna wilgoć. Zaś co innego jakieś ładne katakumby, w których jest chłodno i sucho. Poza tym mam zaraz lekcję w pobliżu, zatem to miejsce znacznie bardziej mi pasuje - sala okultystyczna znajdowała się na drugim piętrze, więc dzielił go stąd ledwie rzut beretem - Wytłumacz mi jeszcze, dlaczego nazywasz mnie ponurym? Nie wyżaliłem się Tobie z ani jednego śmiechu wartego problemu, więc nie masz powodów przypisywać mi takiego określenia - usiadł w rogu. W tym samym miejscu, ale teraz już nie mógł ukryć się bez użycia magii. Zdarza się.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miranda

avatar

Liczba postów : 182
Join date : 30/11/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Tęczowe schody    Czw Sty 01, 2015 9:11 pm

No i chuj bombki strzelił... Yyy to znaczy naukę. Spojrzała tylko przelotnie na podręcznik od okultyzmu leżący tuż obok niej na schodach i już wiedziała, że nie da rady przypomnieć sobie czegokolwiek. A miała nadzieję zabłysnąć na lekcji swojego wychowawcy po ich ostatniej rozmowie w lochach.
-Miranda Váradi, ''do usług''- odpowiedziała tym samym tekstem co Cadoc po czym uświadomiła sobie jedną rzecz.
-Ah nie, nie do usług. Skoro Ty pierwszy to zaproponowałeś to ja już nie mogę. W końcu może być tylko jeden sługa.- odpowiedziała podnosząc kącik ust w chytrym uśmiechu. Tak tylko się droczyła. Skoro nici z jakiejkolwiek nauki to chociaż zajmie sobie czas rozmową. Poprawiła lekko włosy, zaciskając czerwoną gumkę, by jej długa fioletowa kitka wyglądała jako tako. Interesujący człowieczek, to trzeba przyznać Cadoc'owi. Wpatrywała się w jego zachowanie chcąc wyczytać z jego gestów, pozy i stylu chodzenia jakiekolwiek informacje, jak to miała w zwyczaju. Niestety wszystko co robił było dość dziwne w odczytaniu. Niby ważne dla niego były maniery, ale z drugiej strony wydawał się jakby zachowywał się tak od niechcenia. Ciekawe, ciekawe.
-Możesz próbować, ale nie wiem czy ci się uda.- odpowiedziała na wyzwanie z tym samym wyrazem twarzy, jak przy wcześniejszej wypowiedzi. Lubiła takie rozmowy z dogryzaniem i ciągłymi ripostami. Mogła wtedy wykazać, jaki ma cięty język i niebanalne rozumowanie. Narcyz jeden.
-Ostatnio znalazłam się w lochach i muszę przyznać Ci trochę racji. Nie rozumiem dlaczego podziemie jest tak popularne wśród uczniów. Zimno, ciemno i ponuro, chociaż trzeba przyznać, że można znaleźć parę ciekawych i bardzo ładnych miejsc.- odpowiedziała już nie dogryzając, tylko stwierdzając fakty. Aż taką suką nie była, żeby dogryzać mu na każdym kroku, zwłaszcza, jeśli mieli podobne zdanie w akurat tej kwestii. Przypomniało się jej jedno z bardziej urokliwych miejsc, znajdujące się właśnie w lochach, w którym ostatnio było i akurat spotkała pana Aleksandra. Gdyby tam nie zeszła to nie musiałaby teraz iść na siłę na lekcję okultyzmu. Znaczy nie musiała, jednak chciała pokazać nauczycielowi, że nie rzuca słów na wiatr. Westchnęła cicho, kiedy tylko pomyślała o straconej godzinie w sali okultystycznej.
-Siedzisz sam w ciemnym kącie, starając się odciąć od całego świata. Ponury wampirek jest dość trafnym określeniem, zwłaszcza, że słowo ''ponury'' można sobie interpretować na różne sposoby.- skwitowała zakładając nogę na nogę i splatając ręce na piersi, a jej bladoniebieskie oczy zawiesiły się na jednym z szkieł, składających się na witraż. Pewnie zaraz będzie łzawić, a później będzie miała chwilowy problem z ostrością widocznych przedmiotów, zwłaszcza liter. Dlatego też szybko spuściła wzrok z okna i spojrzała w ciemny kąt, w którym siedział ''ponury wampirek''.

_________________
#ff99cc


**
**
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Tęczowe schody    Czw Sty 01, 2015 10:40 pm

Zerknął jeszcze przelotnie na podręcznik Mirandy z kpiącym uśmieszkiem. Nie lubił się uczyć, nie lubił czytać z obowiązku. Tylko wtedy, kiedy miał ochotę i rzecz jasna to, na co miał ochotę. Tak było wygodniej, lepiej, lżej w życiu. Mniejsza o oceny, byle tylko zdał do następnej klasy bez większych problemów.
- Moja uległość wobec pięknych pań ma swoje granice. Jeżeli byłabyś kiedykolwiek zainteresowana - załóżmy, że wyszedł z godnością i przyjął ripostę na klatę. Niestety, kiedy rozchodzi się o dobre zwyczaje, nie da się uniknąć czasem jakichś zgrzytów. Szczególnie w tych czasach, kiedy nieco lepsze, aczkolwiek starej daty, maniery są czymś dziwnym, a nawet egzotycznym. On zaś przywykł do specyficznych reakcji, przez co dawno porzucił poważne podejście do sprawy. A przynajmniej to był jeden z czynników. Przecież jego lenistwo oraz znużenie życiem też miało znaczenie.
- Nie muszę się śpieszyć, czyż nie? Jeśli mi się nie uda zbyt prędko, to Twoje życie stanie się piekłem, bo mogę być za Tobą każdego dnia, o każdej godzinie. Współczuję. Lepiej dla Ciebie, aby to się skończyło jak najszybciej - czy rzeczywiście byłby zdolny do czegoś takiego? Możliwe. Nudził się niemiłosiernie, a te bardziej spontaniczne chwile, jak rozmowa z Mirandą, były jedynie przerywnikami podczas jego szarej egzystencji. Co z tego, że czułaby się być może źle? Inni się nie liczyli dla Cadoca. Byli tylko pionkami, w grze, którą prowadził. Grze pozbawionej zasad, gdzie sam sobie stawiał cele.
- Niektórzy lubią mroczne klimaty. Strasznie pozbawieni kreatywności. Wszystko ma swój cień, trzeba tylko umieć patrzeć - a teraz lał niemiłosiernie wodę. Jako, że uważał się za humanistę, twierdził też, że raz na jakiś czas może sobie pozwolić na wypuszczenie z ust bezsensownego frazesu, w którym można się jednak sensu doszukiwać.
- Ta wypowiedź jest po brzegi nasycona rasizmem. Jakoś nie mam zamiaru się opalać. Czy powinienem się czuć urażony? - zaśmiał się, wyraźnie kpiąc z wszelkiej poprawności politycznej, jeżeli tak się dało to nazwać - Mam zaraz lekcję - mruknął bardziej do siebie, niż do niej, wstając. Jego twarz tylko lekko się wykrzywiła, kiedy sięgnęły go promienie słońca. To nie było najmilsze, chociaż przywykł do tego uczucia - Zatem, Mirando. Liczę, że niebawem się spotkamy - skłonił się teatralnie, ruszając w stronę sali okultystycznej. Nie spodziewał się rzecz jasna, że dziewczyna wybiera się na tą samą lekcję. Niewiedza szkodzi.

[z/t]

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miranda

avatar

Liczba postów : 182
Join date : 30/11/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Tęczowe schody    Nie Sty 18, 2015 10:06 pm

Tak sobie siedziała słuchając z beznamiętną miną wszystkich jego wypowiedzi. Czyżby go nie słuchała, czyżby zwiesiła się i albo zasnęła z otwartymi oczami? To ostatnie byłoby dobre, ale nie. Po prostu ochota na kolejne riposty odeszła tak szybko jak przyszła.
-Czuć się urażony? W sumie, jak wolisz. Co ja Ci będę życie układać.- odpowiedziała tylko opierając się lekko o ścianę i spoglądając na niego beznamiętnie, jednak podnosząc lekko kącik ust. Znów spojrzała na zegarek orientując się, że czas mijał niemiłosiernie szybko.
-Tak, Cadoc'u, do zobka.- odpowiedziała tylko kiedy już wstał i zbierał się do odejścia, machnąwszy przy tym ręką w jego stronę, jakby od niechcenia. W tym momencie znów chwyciła za książkę, bezskutecznie próbując znaleźć temat lekcji, nie potrafiła jednak zmusić do tego samej siebie. Westchnęła znów cicho i nagle usłyszała dzwonek. Na schodach zaczęli pojawiać się ucznie spieszący się do poszczególnych gabinetów, więc i Miranda wstała w końcu, poprawiwszy przy tym spódniczkę. Zniknęła w tłumie nastolatków idąc niespiesznie w stronę gabinetu okultystycznego, w ogóle nie spodziewając się, że zasta w nim nowo poznanego chłopaka.

[zt]

_________________
#ff99cc


**
**
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tęczowe schody    

Powrót do góry Go down
 
Tęczowe schody
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Uliczki, schody, uliczki.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Francesa :: St. Francesa :: Drugie Piętro-
Skocz do: