Szkoła Magii i Czarodziejstwa
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nawiedzony stary szkolny budynek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
A.D.M.



Liczba postów : 409
Join date : 02/11/2014
Age : 20
Skąd : Ísland, Grímsey.

PisanieTemat: Nawiedzony stary szkolny budynek    Sob Lis 08, 2014 7:30 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosea



Liczba postów : 90
Join date : 03/12/2014
Age : 19
Skąd : się biorą krasnoludki?

PisanieTemat: Re: Nawiedzony stary szkolny budynek    Czw Gru 18, 2014 8:07 pm

Jak przystało na koniec jesieni o godzinie siedemnastej było już ciemno, a na niebie nie było ani jednej gwiazdy, która mogła ten mrok rozjaśnić. Teren przyszkolny zawsze był oświetlony, ale nie miejsce, w którym różowowłosa obecnie się znajdowała. Opuszczony szkolny budynek zdecydowanie nie należał do miejsc, w których normalna nastolatka chciała się znaleźć o tej porze. Rosei jednak daleko było do normalności. Potrzebowała poczuć jakiś dreszczyk emocji, a jej życie ostatnio było zadziwiająco nudne. Szkoła, akademik, nauka, sen. Nuuuda. To zdecydowanie nie pasowało do czarodziejki.
Chłodny wiatr zawiał, upiornie poruszając gałęziami drzew i sprawiając, że Rosea nagle zaczęła żałować decyzji ubrania na siebie jedynie cienkiej skórzanej kurteczki. Nie było to rozsądne, ale dziewczyna nawet nie zdążyła przemyśleć swojej decyzji, wybiegając z akademika. W biegu zdążyła tylko napisać smsa do swojej przyjaciółki o miejscu ich spotkania, obiecując jej w zamian niesamowitą przygodę. Minuty jednak mijały, a różowowłosa wciąż stała samotnie przed upiornie wyglądającym budynkiem.
- Mogłam jej zaproponować czekoladową pastę do zębów. – szepnęła cicho dmuchając na zimne ręce. Odkąd niebieskooka sięgała pamięcią Lori miała ogromną słabość do różnego rodzaju słodkich past do zębów czy szamponów dla dzieci. Jak na ironię Rośka używała tylko owocowych past, bo smak mięty był dla niej czymś potwornym. Ile to już razy, chcąc umyć zęby, zauważała magiczne zniknięcie zawartości nowo kupionej tubki? Dziewczyny nie mieszkały razem, nie mieszkały nawet w tych samych budynkach. Lorelei jednak zawsze znalazła jakiś sposób, żeby dostać się do łazienki Rośki i, niczym pastowy potwór, pożreć ładnie pachnącą i słodką w smaku pastę.
Czarodziejka już chciała sama wejść do budynku, żeby się trochę zagrzać, kiedy usłyszała za sobą czyjeś kroki.

_________________

Wszystkie avatarki ♥
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thegueenoffood.tumblr.com/
Lorelei



Liczba postów : 44
Join date : 07/12/2014
Skąd : się biorą olbrzymy?

PisanieTemat: Re: Nawiedzony stary szkolny budynek    Nie Gru 21, 2014 10:48 pm

Lorelei chwyciła w ręce płaszczyk i pospiesznie zbiegła po schodach. Przez tego nadętego kocura już była spóźniona, więc przez dziedziniec szła szybkim tempem. Przeklęła pod nosem, gdy niemal wywróciła się na rozwiązanych sznurówkach, ale uparcie parła naprzód. Wkrótce doszła do ścieżki, która, o ile się nie myliła, prowadziła do opuszczonego budynku. Rzuciła ostatnie spojrzenie rozświetlonym terenom i weszła w ciemność. Wiatr szeleścił liśćmi i zmusił ją do zapięcia płaszczyka. Dziewczyna zwolniła. Już po chwili za sprawą wyczulonych zmysłów widoczność stała się znośna i Lore dostrzegła wielki, drewniany budynek. Przed nim krążyła różowowłosa.
-Aaa buu!- krzyknęła, będąc tuż za dziewczyną. Ciemnowłosej nigdy nie udawało się jej wystraszyć, ale nie przestawała próbować.- Czy to pora na przygodę? -dodała z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosea



Liczba postów : 90
Join date : 03/12/2014
Age : 19
Skąd : się biorą krasnoludki?

PisanieTemat: Re: Nawiedzony stary szkolny budynek    Pon Gru 22, 2014 2:08 am

Wiedziała, że Lorelei będzie próbowała ją wystraszyć. Zawsze próbowała. Różowowłosa przez to nauczyła się być czujniejszą zwłaszcza, gdy zmiennokształtna spóźniała się na ich spotkania lub magicznym sposobem znikała z zasięgu wzroku. Trzeba jednak podkreślić, że z Lori ninja był marny i jej kroki lub oddech zawsze zdradzały jej położenie. Gdy tylko różowowłosa poczuła, że dziewczyna stoi za nią odwróciła się na pięcie, by znaleźć się z nią twarzą w twarz w momencie, gdy ta mówiła swoje standardowe "Aa buu" i uśmiechnęła się do niej jakby nigdy nic.
- Spóźnioooooooonaa. - wypomniała jej stukając palcem wskazującym w czoło brązowookiej. - Ale winy zostaną ci wybaczone. - dodała tonem króla okazującego litość poddanym i ruszyła wesołym krokiem w stronę starych drzwi. Nawet ten przygnębiający budynek wydawał się cieplejszy niż podwórko przy nim. Wiatr z każdą chwilą stawał się coraz silniejszy, a w powietrzu była wyczuwalna wilgoć, która sygnalizowała zbliżającą się ulewę. No to pięknie.
- Pora na przygodę. - potwierdziła biorąc do ręki klamkę. Nacisnęła na nią delikatnie, ale drzwi nawet nie drgnęły z miejsca. Spróbowała jeszcze raz, tym razem trochę mocniej, ale to również nic nie dało. Doprawdy... Jak zwykli śmiertelnicy radzą sobie w takich sytuacjach? Rosea nie zamierzała się o tym przekonać. Użyła zaklęcia "zamku, otwórz się”, coś skrzypnęło, a po chwili drzwi stały już otwarte ukazując ciemne wnętrze budynku.
- Zwierzołaki z wyczulonymi zmysłami idą przodem!

_________________

Wszystkie avatarki ♥
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thegueenoffood.tumblr.com/
Lorelei



Liczba postów : 44
Join date : 07/12/2014
Skąd : się biorą olbrzymy?

PisanieTemat: Re: Nawiedzony stary szkolny budynek    Sob Gru 27, 2014 12:30 am

Zmarszczyła czoło, gdy różowowłosa stuknęła w nie palcem i cicho prychnęła.
-To wszystko wina tej rudej pokraki- burknęła, podążając za przyjaciółką w stronę budynku.
Ciemny gmach ostro rysował się na tle nieba. Patrząc na budynek, ciemnowłosa poczuła leciutki strach, ale wraz z nim całą masę entuzjazmu i podekscytowania. Ostatnio nie za wiele się w jej życiu działo, a przynajmniej nie za wiele rzeczy powodujących dreszczyk niepokoju.
Dziewczyny znalazły się przy drzwiach w samą porę, gdy Lorelei poczuła na skórze pierwsze krople deszczu. Czarnowłosa zauważyła nieudane próby otworzenia drzwi przez Roseę i już miała pisnąć z zadowolenia, kiedy przyjaciółka użyła zaklęcia otwierającego. Drzwi rzecz jasna stanęły otworem.
- A chciałam użyć mojego scyzoryka- powiedziała z lekkim wyrzutem. Dostała to bajeranckie urządzenie jakiś czas temu, ale nigdy nie miała okazji się nim wykazać. Lore na "sugestię" dziewczyny wysyłającej zmiennokształtną przodem uśmiechnęła się, kręcąc głową. -Od kiedy to stałaś się taka uprzejma, że przepuszczasz mnie w drzwiach?- zapytała z ironią, ale posłusznie ruszyła do przodu.
Znalazła się na progu domu i uważnie rozejrzała wokoło. Przed nią znajdowało się sporych rozmiarów pomieszczenie. Nie było tu żadnego źródła światła, więc nawet zwierzołak nie dawał rady dostrzec żadnych szczegółów. Dziewczynie wydawało się, że w oddali dostrzega zarys schodów, a w prawo odchodzi wąski korytarz. Nie wyłapała żadnych dźwięków, nie licząc upiornego wycia wiatru, od którego na ciele Lorelei pojawiła się gęsia skórka. Dziewczyna ruszyła do przodu, a każdemu jej krokowi towarzyszyło złowieszcze skrzypienie desek.
-Prawo czy góra?- zapytała idącą za nią Rośkę. Coś w jej głowie mówiło jej, żeby nie oddalała się od drogi wyjścia, ale szybko uciszyła ten głos. Postanowiła jednak pójść z nim na kompromis i, wypowiadając ostatnie słowa głosem natchnionego poety, dodała:- Czy zależy nam na mrocznej atmosferze, czy może wolimy, by wiodła nas "w mro­ku niepew­nym sa­mot­na gwiaz­da"?

★Jacek Dehnel- Wiersze (1999-2004)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosea



Liczba postów : 90
Join date : 03/12/2014
Age : 19
Skąd : się biorą krasnoludki?

PisanieTemat: Re: Nawiedzony stary szkolny budynek    Sob Gru 27, 2014 2:01 am

- Zawsze byłam bardzo uprzejmą osobą. - odparła słodkim głosem różowowłosa i ruszyła za zwierzołakiem radosnym krokiem. - Ja po prostu nie lubię tego pokazywać.
Czarodziejka na moment zawahała się po przekroczeniu progu. Nie była pewna czy zamknąć drzwi i odciąć się od świata czy może zostawić je otwarte i mieć jakąś sensowną drogę ucieczki, gdyby takowa była potrzebna. Po krótkiej walce z myślami zdecydowała zostawić drzwi otwarte. Może Lori będzie chciała uciec, spróbowała przekonać samą siebie do tej wizji.
Wewnątrz budynku było dużo ciemniej niż Rosea sobie wyobrażała. Nie padało tu jednak i nie wiało, więc było to o wiele lepsze miejsce niż plac przed opuszczonym budynkiem.
- Masz w swoim wypasionym scyzoryku jakąś latarkę czy może jednak znowu użyjemy magii? - zapytała unosząc brew i rozglądając się dookoła zachwyconym wzrokiem. Tyle możliwości...
- Chodźmy do góry! – zaproponowała Rosi i nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź ruszyła w kierunku schodów, a raczej czegoś co w tym świetle przypominało schody. Po drodze, co prawda, kilka razy potknęła się o jakieś przedmioty, których nawet nie widziała, ale w końcu dotarła zadowolona z siebie do schodów.  Tym razem jednak nie zamierzała ryzykować swojego życia chodzeniem po ciemku, więc użyła zaklęcia „Światło”, a w jej dłoni pojawiła się mała, ciepła kula światła wielkości piłeczki do tenisa. Dlaczego zrobiła to dopiero teraz? Miała ochotę uderzyć się otwartą dłonią w czoło.
Schody okazały się być w dużo gorszym stanie niż dziewczyna się spodziewała. W większości drewnianych stopni znajdowały się dziury, które utrudniały poruszanie się po nich. Droga na górę wymagała sporo koncentracji, ale już po chwili Rosea stała na ich szczycie. Niebieskooka popatrzyła z satysfakcją na przyjaciółkę, która została w tyle (jeśli nie została to się zdziwi xd) i pomachała jej ręką, żeby ta się pośpieszyła.
- Bo Cię zostawię i ominie Cię cała zabawa. – zagroziła, choć nie miała najmniejszej ochoty zostawiać brązowookiej bez światła na tych groźnie wyglądających schodach. Gdyby była tutaj matka Rośki i zobaczyłaby co one robią pewnie zemdlałaby z przerażenia. Ale jej tu nie ma, pomyślała różowowłosa i od razu zrobiło jej się cieplej na sercu na tę myśl.

Zaklęcie: Światło
Posty: 1/3

_________________

Wszystkie avatarki ♥
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thegueenoffood.tumblr.com/
Lorelei



Liczba postów : 44
Join date : 07/12/2014
Skąd : się biorą olbrzymy?

PisanieTemat: Re: Nawiedzony stary szkolny budynek    Pią Sty 23, 2015 7:42 pm

-Nie oczekujmy od niego cudów- zaoponowała Lorelei. -Myślałam o magii- wyjaśniła, ale zanim zdążyła zrobić cokolwiek w tym kierunku, Rośka wypruła do przodu.
Czarnowłosa zaśmiała się, widząc dziewczynę potykającą się o różne rzeczy. Sama postanowiła przemierzyć ten dystans ostrożniej. Ciemność jakby się rozrzedziła, więc Lore dała radę omijać większość przeszkód, ale i tak nie uniknęła kilku stłuczek. W pewnym momencie Rosea użyła zaklęcia i promyki światła padły na leżący na ziemi kryształowy żyrandol. Lore zafascynowana przybliżyła rękę do drobnych, iskrzących się kryształów. Zawsze marzyła o takiej lampie i w jej głowie samoistnie zaczął pojawiać się plan przetransportowania przedmiotu do swojego pokoju. Cóż, przeniesienie go nie mogło być takie trudne... W końcu ile może ważyć taki żyrandol? Gorszą sprawą będzie powieszenie go. Wychodząc jednak z założenia, że tym będzie się martwić później, dziewczyna schyliła się i mocno objęła dłońmi jedną z jego "gałęzi". Próbowała unieść ręce do góry, ale spotkała się z większym oporem, niż się spodziewała. Dla chcącego nic trudnego - zdopingowała się i włożyła w czynność więcej siły. Tym razem przedmiot uniósł się do góry, jednak kosztowało to sporo wysiłku. Z czego jest zrobiona ta cholerna lampa?!- fuknęła dziewczyna w myślach. W końcu udało jej się stanąć prosto i szeroko się uśmiechnęła. No, to teraz powinno być z górki.
W tym samym momencie Lorelei usłyszała głos Rosei. Czarnowłosa kompletnie zapomniała o obecności przyjaciółki, a że była osoba, którą bardzo łatwo wystraszyć, gwałtownie się wzdrygnęła. Żyrandol wypadł jej z dłoni, a misternie wykonane kryształy rozpadły się na drobne kawałeczki.  Lore pisnęła i odskoczyła do tyłu, próbując uniknąć odłamków szkła. Udało się jej to, ale i tak sarknęła z gniewem. Jej plan legł w gruzach.
Czarnowłosa spojrzała na przyjaciółkę stojącą na szczycie schodów. Nie mogła dostrzec wyrazu jej twarzy, ale zapewne patrzyła na nią karcąco. A może z zaskoczeniem? A jeśli nic nie widziała? - zastanowiła się Lorelei. Ostatecznie to nie była jej wina!
Dziewczyna, postanowiwszy udawać, że nic się nie stało, ruszyła w stronę schodów. Raz niemalże weszła na dziurawą deskę. Cicho pisnęła, ale po chwili się opanowała. Przecież nic się nie stało, a już na pewno nic z mojego powodu.  W momencie, gdy stanęła przed różowowłosą, postarała się przybrać na twarz beztroski wyraz.
-Tu może dojść do poważnego wypadku- stwierdziła z powagą- Na dole pełno jest kawałków szkła. Kto wie, co czeka nas dalej? Radziłabym ci uważać.
Nie czekając na odpowiedź, brązowooka pomknęła dalej. Liczyła, że uniknie dezaprobaty i w tym celu pewnie szła przed siebie. Tylko gdzie ona dokładnie była? Po chwili rozglądnęła się, ale otaczała ja jedynie ciemność. Nagle po jej lewej stronie na ścianie zatańczył ponury cień. Był to tylko zwykły cień, zapewne informujący o zbliżającej się Rosei, ale dziewczyna poczuła, jak palce drętwieją jej ze strachu. Ciężko przełknęła ślinę, odwróciła się i pobiegła w stronę różowowłosej. Nie dzieliła je zbyt wielka odległość, dlatego już po chwili Lorelei chwyciła, a raczej przykleiła się do ręki przyjaciółki.
-No dobra, przepraszam, przepraszam! Tylko mnie więcej nie zostawiaj, okej?-powiedziała na jednym wydechu, z niepokojem rozglądając się na boki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosea



Liczba postów : 90
Join date : 03/12/2014
Age : 19
Skąd : się biorą krasnoludki?

PisanieTemat: Re: Nawiedzony stary szkolny budynek    Wto Sie 04, 2015 10:34 pm

- Tak właśnie myślałam - mruknęła słysząc słowa Lori. Chciała, by w jej głosie pobrzmiewała pogarda, ale była zbyt podniecona, by w pełni jej się to udało. Scyzoryk dla brązowowłosej był naprawdę czymś super, ale Rośka nie była do niego przekonana. W rękach dziewczyny mógł stanowić niemałe zagrożenie dla otoczenia i jej samej. Przecież ta dziewczyna nawet na chwilę pozostawiona sama sobie mogła zrobić coś głupiego, a co dopiero mając przy sobie coś tak niebezpiecznego.
Pisk i dźwięk tłuczonego szkła natychmiast wyrwały Roseę z zamyślenia. Napięła wszystkie mięśnie starając się zrozumieć co właśnie się wydarzyło. Kiedy zobaczyła błyszczące w magicznym świetle odłamki szkła rozsypane wokół zwierzołaka nie mogła nie wywrócić oczami. Zostaw ją na chwilę, a już zrobi coś głupiego. Nie żeby Rośka była lepsza, ale jednak ona przynajmniej umiała udawać, że świetnie panuje nad sytuacją.
Słysząc jej poradę chciała rzucić jakąś kąśliwą uwagę, ale nie było jej to dane, bo dziewczyna popędziła do przodu, tylko po to, by kawałek dalej przyczepić się ręki różowowłosej. Rosea nie mogła widzieć dziwnego cienia na ścianie, ale jedno było pewne. Nie należał on do niej.
- Jak na razie to sama się zostawiasz - burknęła bardzo dojrzale i poprawnie stylistycznie. - Trzeba się tutaj rozejrzeć - sapnęła uradowana otwierając najbliższe drzwi.
W magicznym świetle wnętrze pokoju wyglądało niezwykle. Niby nie było nic dziwnego w starym łóżku z baldachimem, toaletką do kompletu i olbrzymią szafa, ale w tej poświacie zdecydowanie wyglądało to niecodziennie. Dodatkowo pokój ten nie przypominał wcale miejsca, które było opuszczone od lat. Zdecydowanie nikt tam nie mieszkał, ale różowowłosa prędzej by pomyślała, że ktoś opuścił to miejsce w pośpiechu dość niedawno. Czemu w pośpiechu? Szuflady przy toaletce były odsunięte, jedne drzwi szafy stały otwarte, a pożółkła kołdra na łóżku leżała byle jak, jakby dopiero co ktoś wstał i nie miał czasu jej posłać. O dziwo w pomieszczeniu panował porządek, który w porównaniu do parteru domu, wyglądał naprawdę podejrzanie.
Dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu nie wiedząc, co ze sobą powinna zrobić. Wejść czy może iść dalej? Nie było tutaj chyba nic godnego uwagi...
- Może ty wybierz kolejny pokój. Ja chyba nie mam dzisiaj szczęścia.
Miała ochotę na wielkie przygody, a nie oglądanie starych mebli. Gdyby tak było udałaby się do antykwariatu.

Zaklęcie: Światło
Posty: 2/3

Skoro na myeongseong mi nie odpisujesz, a tak bardzo mi się nudzi, to postanowiłam zrobić Ci nareszcie tutaj odpis - znaj mą dobroć plebsie. Tylko nie każ mi tam na siebie czekać tyle ile Ty tutaj czekałaś. xD

_________________

Wszystkie avatarki ♥
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://thegueenoffood.tumblr.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nawiedzony stary szkolny budynek    

Powrót do góry Go down
 
Nawiedzony stary szkolny budynek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Antidotum - wydanie urodzinowe #5
» Szkolny dziedziniec
» Stary cmentarz
» Nawiedzony lunapark
» Stary korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Francesa :: St. Francesa :: Tereny przyszkolne-
Skocz do: