Szkoła Magii i Czarodziejstwa
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Oranżeria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Arashi

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 27/12/2014

PisanieTemat: Oranżeria   Czw Mar 05, 2015 10:51 pm


Sporych rozmiarów pomieszczenie, wypełnione różnymi egzotycznymi roślinami. Jest tu duszno i ciepło, żeby żyjące tu gatunki mogły przetrwać. Wrażenie robią sporych rozmiarów okna, z których wspaniale widać okolice akademii.

_________________

Well when you go
So never think I'll make you try to stay.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 27/12/2014

PisanieTemat: Re: Oranżeria   Czw Mar 05, 2015 11:19 pm

Zachód słońca.
Arashi przechadzała się po szkole. Od rana bolała ją głowa, nie wiedziała dlaczego. To Cadoc doprowadził ją do takiego stanu, to przez tą nieprzespaną noc? Wiedziała, że w nocy nie zaśnie. Jak zwykle. Była skazana na bezsenność, przez to, że była inna. Uważała, że wampiry miały za mało przywilejów, szczególnie że były taką szlachetną i ważną rasą. Wreszcie znalazła z kimś wspólny język, jednak na tym się nie skończyło. W końcu poszła z chłopakiem do sypialni.
Wokół panowała cisza, słuchać było jedynie stukanie obcasów o schody i jej nierówny oddech. Otworzyła drzwi do oranżerii i zaskoczył ją piękny widok. Niebo mieniło się różnymi odcieniami różowego i niebieskiego. Westchnęła. Mimo, że w pomieszczeniu było duszno, nie przejmowała się tym. Stanęła przy oknie i otworzyła je. Nie przejmowała się tym, co stanie się z roślinami, którym zimne powietrze nie służyło. Wyciągnęła papierosy i zapaliła jednego.
Pragnęła krwi. Mimo, że dopiero co się posilała, chciała jej więcej. Porcja, którą wypiła, nie zaspokoiła jej apetytu, jedynie go zwiększyła. Nadal czuła jej smak na języku. Musiała się napić. Tylko kiedy, gdzie?
Usiadła na krzesło, które stało niedaleko. Zaczęła nerwowo wodzić paznokciami po swoim dłoniach, zostawiając wyraźne ślady. W jednym miejscu zaczęła jej nawet lecieć krew. Pospiesznie zlizała ją.
- Własna krew smakuje chujowo - stwierdziła. - Zresztą, nie jestem posiłkiem. Jestem królową. Nie będę niszczyć siebie samej.
Zapatrzyła się w niebo i nagle powróciły do niej wszystkie wspomnienia, szczególnie te złe. Przypomniała sobie swoje dzieciństwo, bieganie po parku z rodzicami. Pojawił się też on... po czym od razu wymazała tą myśl z głowy. Zamieniono cię w Londynie, byłaś od tego czasu w domu. On... on nie istnieje. Wszystko będzie dobrze., powtarzała sobie w myślach. Rozdrapała sobie skórę jeszcze w kilku miejscach, aż nie wytrzymała. Po jej policzkach zaczęły płynąć łzy.


_________________

Well when you go
So never think I'll make you try to stay.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel

avatar

Liczba postów : 6
Join date : 01/03/2015

PisanieTemat: Re: Oranżeria   Pią Mar 06, 2015 4:13 am

Czego nienawidził najbardziej na świecie Gabriel? Swojego życia, to oczywiste, chociaż czy na pewno? Lubił pomagać, lubił żyć, nie miał nic przeciwko swojej egzystencji. Więc co spędzało sen z powiek tego młodzieńca? Saeve. Jego własny dom urządził sobie polowanie. W sumie mógłby to olać i spać, ale był jeden mały problem. On był uciekinierem i ofiarą. Super zabawa, prawda? Gdy wrócił z lekcji do ich domu wspólnego, mając nadzieję na szybkie przetransportowanie się do łóżka, złapali go. Już po samym spojrzeniu można było stwierdzić, że nie mają nic dobrego na myśli, a wręcz przeciwnie. Zresztą czy ten dom mógłby mieć jakieś dobre intencje? Jeśli odpowiedziałeś nie, wygrywasz główną nagrodę! No więc, wracając, gdy już znalazł się w ich łapach, dowiedział się, że im się nudzi i chcą się zabawić. W sumie myślał, że stanie się coś gorszego. Oni po prostu go puścili i powiedzieli, że ma dziesięć minut zanim pójdą za nim. A potem, że jak już go złapią, to zostawią w nieciekawym stanie. Nie użyli takich słów, ale podobnych na tyle, by umrzeć ze strachu serce chłopaka. Dlatego teraz ukrywał się w oranżerii, pociągając nosem i obserwując drzwi ze swojego schowka. Nie wiedział czy czasem któryś z nich nie ma mocy znajdywania. W końcu ich bawiła czysta przyjemność z manipulowaniem słabszym od nich.

W chwili, gdy drzwi się otworzyły, młodzieniec już przysypiał. Wyrwany z pół snu niemalże krzyknął, żeby go zostawili, jednak złapał się za usta i wychylił lekko, by zobaczyć kto idzie. Drżał na całym ciele nie wiedząc co się stanie jeśli to ktoś z jego domu. Na szczęście, albo i nieszczęście, nie kojarzył tej dziewczyny. Wydawała się cicha, spokojnie, nie rozglądała się niepotrzebnie, a to znaczyło, że był bezpieczny. Wsunął się więc jeszcze bardziej w miejsce schowania i czekał dalej. Zoczył też, że noc zaczęła pokazywać swoje piękne oblicze. Nadal jednak nie miał odwagi naciąć się na kogokolwiek z Saeve. To by oznaczało koniec wszystkiego. Choć skoro nadal tu był, to znaczyło o tym, że pewnie nawet go nie szukali. Ta myśl dodawała mu otuchy. Spędził pół dnia w okropnym zaduchu oranżerii, ukrywając się, a koniec końców nic mu się nie stało. Normalny człowiek byłby zły, że chował się na marne, Gabryś natomiast dziękował w duchu wszystkim Bogom, że pozwolili mu pożyć jeszcze chwilkę.

Dziewczyna nie miała chyba zamiaru opuścić pomieszczenia, a nawet wydawało się, że coś jej się stało. Chłopak nawet nie myśląc wyszedł po cichutku ze swojej kryjówki. Do tej pory nie czuł jak bardzo zgniecione stały się jego wszystkie mięśnie. Strach, a potem zmęczenie, skutecznie tuszowały wszelkie niedogodności.
- Dz-dzień dobry... - zaczął nieskładnie i może trochę zbyt bojaźliwie. Miał nadzieję, że dziewczyna nie ma wobec niego złych intencji. - Z-z-zraniłaś s-się? Mogę to n-n-naprawić... - i tak nie mógł powstrzymać jąkania, oraz trzymania się w kącie sali. W końcu to mogła być przykrywka, a ona mogła działać dla tych czerwonych diabłów. (Sam był jednym z nim w końcu). Gabryś złapał za swoje długie włosy i zacisnął na nich łapki. To go trochę uspokajało.

_________________
#cc3366
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 27/12/2014

PisanieTemat: Re: Oranżeria   Pią Mar 06, 2015 1:41 pm

Płakała. Płakała, pierwszy raz od dawna. Pozwoliła łzom płynąć, nie ocierała ich. Zawsze starała się być silna, niezależna. Umiała przetrwać wszystko. Czyżby coś w niej pękło? Cienka nić, która oddzielała ją od jej wcześniejszego życia została zerwana. Trzask. Nie ma. Powróciły wspomnienia, które próbowała wyrzucić ze swojej głowy. Ostatni raz myślała o tym już ponad rok temu. Minęły trzy lata, trzy lata od czasu, kiedy go ostatni raz widziała. Pamiętała wszystko. Nie dawał jej zapomnieć. Po prostu starała się sobie tego nie przypominać, ale w końcu musiała nastać ta chwila.
Nagle usłyszała jakiś szmer i po chwili zauważyła jakąś postać.
- Kurwa mać - skomentowała krótko.
Chłopak. Nie znała go, ani trochę. Był obcy, więc jeszcze bardziej się zdenerwowała. Nie chciała, żeby ktokolwiek widział ją w takim stanie. Szybko przejrzała się w szybie, czy nie rozmazał jej się makijaż. Mimo morza wylanych łez, był nietknięty. Och, jak dobrze że istniały wodoodporne kosmetyki. Skupiła uwagę na przybyszu.
- Cześć - przywitała się zimnym głosem, oschle, bez entuzjazmu. - Nic się nie stało. Zaraz się zagoi.
Bez namysłu zlizała krew ze swojej ręki. Była niesmaczna, ale nie chciała pobrudzić sukienki. Przypomniała sobie, że w ręce nadal trzyma papierosa, już spalonego. Wyrzuciła fajkę przez okno, nie martwiąc się, czy przypadkiem czegoś nie podpali.
- Wiesz co? - zapytała. - Lepiej, żebyś miał dobry powód, dlaczego mnie podsłuchiwałeś i podglądałeś. Jestem wkurzona. I głodna. Wyglądasz całkiem smacznie... chętnie wbiłabym się w twoją bladą szyjkę. Słyszę twoją krew... pulsuje w żyłach. Mniam... narobiłeś mi apetytu.
Na samą myśl o posiłku, jej oczy rozjarzyły się na czerwono, kły wysunęły i wbiły w dolną wargę. Były gotowe, gotowe skonsumować chłopaka. Już chciała wstać, kiedy się opamiętała. Araś, poczekaj... jeśli poczekasz, będzie większa zabawa. Podrocz się z nim. A na końcu dostaniesz nagrodę... nie zabijesz go, nie na terenie szkoły. Po prostu weźmiesz kilka łyczków...
Odrzuciła białe włosy do tyłu, i wpatrzyła się w Gabriela. Uśmiechnęła się szeroko. Zwierzyna sama do niej przyszła... nie musiała polować. Niczym niewinna sarenka, wpadł w jej łapy. Chciała go skosztować...

_________________

Well when you go
So never think I'll make you try to stay.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel

avatar

Liczba postów : 6
Join date : 01/03/2015

PisanieTemat: Re: Oranżeria   Pią Mar 06, 2015 1:54 pm

Dziwna dziewczyna płakała. Na początku to Gabriel pomyślał, że nie jest z Saeve i po prostu chciała się ukryć, tak jak on. Nawet ośmielił się stwierdzić, że nie stanie mu się już żadna krzywda, przynajmniej do końca tego pechowego dnia. Jednak jego przypuszczenia jak zwykle minęły się z prawdą i to o jakieś trzysta sześćdziesiąt stopni. Chłopak przyglądał się nieznajomej z pewną dozą strachu i wahania. W sumie nie wiedział co powinien zrobić, jak się zachować, mógł tylko swoim piskliwym głosem zaproponować uleczenie ran. W końcu opanował aż trzy zaklęcia w tym zakresie. Realna sytuacja koniec końców stłumiła jego cudowne umiejętności, bowiem dziewczyna z miłej stała się... opryskliwa. Straszna. Przerażająca. Okropna. Aż żołądek przewrócił się mu na drugą stronę.
- P-przepraszam... - powiedział jeszcze ciszej niż wcześniej i cofnął się o kilkanaście kroków, póki nie wpadł w ścianę za sobą. A raczej kąt oranżerii. - J-ja nie wiedziałem i oni polowali, a j-ja nie chciałem - zaczął nieskładnie dobierać kolejne wyrazy, które w niczym nie przypominały pełnych zdań. Jeśli Arashi serio czuła jego krew, to pewnie zauważyła przyśpieszone nagle tętno, które wręcz epatowało od siebie strachem.

A co było w tym wszystkim najgorsze? Chłopak zdał sobie sprawę, że dziewczyna nie jest od czerwonych. Już szło się domyśleć jej rasy po samych słowach jakie wypowiedziała, a skoro nie stanowiła czarodzieja, a wampira, to jasne, że nie mogła być w jednym domu razem z nim. Czyli że teraz więcej niż jedna zgraja go prześladuje? Teraz miał się chować przed większą ilością osób? Gabryś zsunął się po ścianie, pozwalając włosom opaść na ziemie. - P-przepraszam. - powtórzył, wlepiając bladoniebieskie oczka w chłodną wampirzycę. - Nie chciałem przeszkadzać, u-ukrywałem się tutaj. - spróbował kolejny raz wyjaśnić dziwną sytuację w jakiej oboje się znaleźli.

_________________
#cc3366
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 27/12/2014

PisanieTemat: Re: Oranżeria   Pią Mar 06, 2015 2:18 pm

Arashi często się przechadzała. Znała szkołę bardzo dobrze, prawie codziennie spacerowała po niej wieczorami. Nie mogła spać. Światło dnia nie było jej dane, jak każdemu nocnemu stworzeniu. Paliło ją. Bolało. Przystosowano ją do blasku księżyca, spokojnego, majestatycznego, jak ona sama. Lepsza, lepsza niż inni. Cieszyła się z tego, że jest wampirem, ale teraz naszło ją na refleksje. Jak wyglądałoby jej życie, gdyby nadal była zwykłym śmiertelnikiem? Mieszkałaby z rodzicami, wytrzymałaby z nimi? Uciekłaby? Wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej... nigdy nie przeżyłaby takiego koszmaru, na jaki niegdyś była skazana. Gdyby jej wtedy nie zamienił, nie byłaby do niego przywiązana na zawsze... na najbliższe tysiąc lat.
Bał się. Nic dziwnego. Ruve postanowiła jednak zmienić taktykę i udawać miłą. Rzadko kiedy taka była, ale kłamać, podszywać się umiała wspaniale. Jego tętno przyśpieszyło, co wyczuła. Czuł strach, zdecydowanie.
Podeszła do niego i stanęła obok. Cóż, pewnie właśnie zwijał się ze strachu. Trudno było jej wytrzymać, gdy dokładnie widziała jego bladą szyjkę, czuła pulsującą krew... ale musiała. Musiała chociaż na chwilę.
- To ja przepraszam - powiedziała miłym głosem, niezwykle wiarygodnie. - Poniosło mnie. To nie twoja wina. Też potrzebuję się czasem schować. Po prostu mam zły dzień. Taka jest moja natura, że myślę o wszystkich jak o posiłku. Nie chciałam ci zrobić przykrości.
Gdy zsunął się po ścianie, usiadła obok niego. Za wszelką cenę próbowała wyglądać miło i pomocnie, udając, że wcale nie ma na niego cholernej ochoty.
- Jestem Arashi - przedstawiła się. - Przed kim się chowasz?

_________________

Well when you go
So never think I'll make you try to stay.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel

avatar

Liczba postów : 6
Join date : 01/03/2015

PisanieTemat: Re: Oranżeria   Pon Mar 09, 2015 7:28 am

Co się właściwie działo? Przed chwilą Gabriel mógł wręcz poczuć ogromną nienawiść, jaka skapywała na niego z dziwnej kobiety, która przebywała z nim w tym pomieszczeniu. Nie wiedział co spowodowało aż tak wielką zmianę nastawienia w jej postawie. Nie zrozumcie źle, on był na to wręcz wyczulony, po okropnych kilkuletnich bojach z własnymi współlokatorami, współdomatorami? współdomownikami? Współgrupowiczami? Mniej więcej coś takiego. Oni zawsze stawali się mili, tylko po to, by zgnieść. Z uśmiechami na ustach. Tymi przeklętymi uśmiechami, od których uczniowi robiło się słabo. Na samą ich myśl bladł jeszcze bardziej niż zwykle. Znał je aż za dobrze. Podeszła do niego. Stała tuż zaraz, przy nim, a młodzieniec pogrążony w najczarniejszych myślach, na temat tego co się może za moment stać, nie dał rady się przesunąć nawet o mały milimetr. Wręcz sparaliżowało go.
- N-nie, nie musisz - zachłysnął się powietrzem i zdobył się na odwagę, by spojrzeć w górę. - Mam na imię G-Gabriel - nie umiał powstrzymać tego głupiego jąkania, gdy się denerwował lub bał, takie już miał nawyki i nie umiał z nich zrezygnować, bądź się ich pozbyć. - Przed Saeve...

_________________
#cc3366
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Oranżeria   

Powrót do góry Go down
 
Oranżeria
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Francesa :: St. Francesa :: Wieże :: Wieża Północna-
Skocz do: