Szkoła Magii i Czarodziejstwa
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Koniec Świata i jeszcze dalej.

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Koniec Świata i jeszcze dalej.   Nie Sty 04, 2015 5:45 pm

Stara legenda głosi, że wszystko zaczęło się od pewnej kobiety imieniem A. Niewiasta była bardzo towarzyszką osobą, która zjednywała ze sobą wielu ludzi. Jej ulubionym powiedzeniem było - na koniec świata i jeszcze dalej! Przy okazji jednej z wędrówek zawędrowała na jedną z gór, gdzie potem wraz z kompanami założyła wioskę. Niestety, założycielka następnego dnia umarła, a legend i plotek o jej nagrobku było wiele - wszystkie fałszywe.

Wioska wybudowana jest na wzgórzu na planie koła. Na środku jest kościół. Wydaje się być naprawdę miłą mieściną. Niestety, zero żadnej farm, krówek, czasem zdarzają się kurki. Ludzie żyją tu w spokoju od żadnych niepotrzebnych technologii z wielkiego świata. W wiosce dalej jest wiele rybaków.

MG:

Każdy z was na misję dotarł trochę inaczej. Właściwie nie wiedzieliście, kto jest w waszej drużynie. Przy zapisach na zlecenie otrzymaliście także wymiętoloną kartkę z napisem: "Do zobaczenia za dwa dni przed głównym wejściem w kościele, rozpoznacie mnie po pomidorze w buzi".

Wioska ze swojego dusznego snu zaczęła się powoli wynurzać. Zapach świeżo zaparzonej kawy, upieczonych tostów zawitał do przechodniów. Wielu ludzi zjadało lekkie śniadania. Cienie zaczęły uchodzić już do bram. Jeden pan ciągnął swój wózek z mleczarzem. Księżyc ledwo schował się za nieboskłonem.

Jeden z miejscowych leżał, opierając się o ścianę domu. Był cały czerwony, pachniało od niego etanolem. Widocznie był pijany, na jego ręce nie było żadnych większych odznak, że mógłby być cukrzykiem. Zachłysnął się, ale wrócił do swojego spokojnego snu.


UWAGA! Proszę byście w pierwszym poście uwzględniły co macie na sobie i co macie ze sobą.

Powrót do góry Go down
Eve

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 16/12/2014
Age : 24

PisanieTemat: Re: Koniec Świata i jeszcze dalej.   Pon Sty 05, 2015 8:56 pm

Eve zadziornie maszerowała "uliczkami" wioski, niepewnie jednak spoglądając na boki. W takich dziurach nigdy nic nie wiadomo. Za każdym rogiem może się czaić jakiś szczuroludź, albo gorsze dziadostwo. W komórce sprawdziła, czy w ogóle ma zasięg. Oczywiście, że nie. Więc to jest Taki typ wioski... Zacofanej w cholerę. Westchnęła mizernie pod nosem i szła dalej w stronę centrum.
Blondyna ubrała się jak zawsze, gdy idzie na misję - miała czarne dżinsy z mnóstwem kieszonek, a w nich wiele pierdółek potrzebnych do życia; zwykłą, szarą koszulkę, a na to ciemnozieloną bluzę z głębokim kapturem, zapinana na suwak i posiadająca kieszenie z przodu. Poza tym, tradycyjnie kolorowe skarpetki i czarna bielizna, bez falbanek, choć kusiło ją, żeby z takowymi założyć. W końcu spędzi zapewne kilka ładnych nocy ze swoją ukochaną Sharilyn! Trzeba ten czas owocnie wykorzystać, nie?
Chowaniec przybył więc do miasta jako pierwszy. Zostawiła swoją mistrzynię w tyle, by móc się wpierw samej rozejrzeć po mieście i sprawdzić, czy nie ma tu nic podejrzanego (w końcu kto by pomyślał, że wiochy takie jak ta jeszcze istnieją?). Nie znalazłszy nic, bo byłoby warte jej uwagi (choć te nieliczne kury kusiły, by je pogonić...), zmieniła się w swoją lisią formę. W tak drobnej postaci mogła swobodnie przemieszczać się po wiosce nawet niezauważona! Ale oczywiście, mogła równie dobrze wzbudzać podejrzenia, bo w końcu kury i lisy za sobą nie przepadają... Acz, jakoś nie było źle!
Dotarłszy w końcu na mały placyk przed kościołem, postanowiła przysiąść leniwie na schodku od wejścia do owego budynku. Ziewnęła, oblizała pyszczek i spoglądała na mieszkańców jadowicie zielonymi ślepiami. Zastanawiała się, kim będzie trzecia osóbka w ich uroczej grupce zadaniowej...


// Wybacz, Lili, ale musiałam uwzględnić, że Eve jako tako przyszła razem z Shar - nie wyobrażam sobie, żeby chowaniec szedł na osobną misję bez swojego Mistrza o:

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sharilyn

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 30/12/2014

PisanieTemat: Re: Koniec Świata i jeszcze dalej.   Wto Sty 06, 2015 5:05 am

Ciężko było powiedzieć, by Sharilyn się cieszyła z możliwości uczestniczenia w misji. Zgodziła się wziąć w tym wszystkim udział tylko ze względu na nalegającą Evcię i jeśli już miała się czymś jarać, to na pewno nie uratowaniem zaginionych dziewiczych tyłków, a co najwyżej przeżyciem "przygody" u boku swojego chowańca. W końcu jakby nie patrzeć, to niuanse tego typu czy formy często im się nie zdarzały i Shar tak do końca nie wiedziała ile ten mały lisi łepek potrafi. Przeczuwała, że dużo i w głębi serca odczuwała ogromną ciekawość, by się przekonać na własnej skórze jak wiele - z tego też względu liczyła, że owe zlecenie nie okaże się tylko odszukaniem zaginionych dziewczynek w martwej bądź żywej postaci. Liczyła na sensacje, na wysoki poziom adrenaliny, dreszczyk emocji i kto wie, może nawet lekkiego strachu?
Prędzej czy później, także i ona dotarła do miasteczka. Ubrana w ciemne jeansy, białą koszulkę-bokserkę i ciemno zieloną zapinaną bluzę z kapturem, który miała zarzucony na rudy łeb i w której obydwie kieszenie miała wsadzone łapy. Na nogach tkwiły czarne buty a'la oficerki na płaskiej podeszwie, a w cholewie prawego skryty był sztylecik. Miała przy sobie także plecaczek: niewielki, skórzany, bardziej podręczny niż nadający się jako bagaż na masę książek i innych takich. W środku znajdowały się najbardziej cudaczne rzeczy, które Shar postanowiła ze sobą zabrać - piersiówka ze świeżą krwią, butelka wody, bandaż, scyzoryk myśliwski, zapalniczka, notes, długopis, nawet latarka! Wyposażenie prawie takie, jakby szło się nie wiadomo gdzie i nie wiadomo po co. Cóż, w sumie taka była prawda. Sharilyn nie miała zupełnie pojęcia czego mogłaby się spodziewać po tym zleceniu.
Uliczki przemierzała iście szybkim i zdecydowanym krokiem, jak gdyby doskonale znała drogę do celu. Oczywiście nic bardziej mylnego, ale osobista duma nie pozwalała jej wyglądać na kogoś zagubionego. Idąc starała się także zapamiętać każdy najdrobniejszy detal, nawet taki jak zapach kawy bądź słowa przechodniów, które mimowolnie wyłapywała. Przechodząc obok zapijaczonego faceta przewróciła oczyma i ściskając mocniej zmiętoloną kartkę od zleceniodawcy przyspieszyła, by niewiele chwil później móc ujrzeć znajomy lisi kształt na schodach. Oczywiście od razu nabrała większej ochoty do życia, ale im bliżej kościoła się znajdywała, tym bardziej zwalniała. Nie to, żeby bała się świętej ziemi na której budynek był postawiony, no ale... Mając nadzieję, że ze środka nie wyleci zaraz jakiś fanatyk chcący rozgrzeszać wszystkich dookoła skrapiając ich wodą święconą, Shar podeszła do Evci. Powitała ją lekkim uśmiechem i wyciągnęła w jej stronę rękę, by pogłaskać ją po główce.
- Pomidorowego nie ma? - zapytała zaraz, bardziej by przerwać ciszę, niż by zaspokoić swoją ciekawość. Czekając na odpowiedź obróciła się na pięcie i klapnęła na jednym ze schodków tuż obok blondynki, którą uniosła lekko i bez pozwolenia usadowiła sobie na kolanach. Tak ruda mogła wrócić do głaskania jej oraz spoglądania na przechodniów, próbując wyłapać wśród nich i kogoś z pomidorem w zębach i kogoś, kto potencjalnie miał iść z nimi.

_________________
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berry

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 31/12/2014

PisanieTemat: Re: Koniec Świata i jeszcze dalej.   Wto Sty 06, 2015 12:42 pm

- Czemu ja się na to zgodziłam, po co w ogóle wyszłam dziś z pokoju? - pytała sama siebie z bardzo zagniewanym wyrazem twarzy, idąc w stronę dziwnej wioski, do której została wysłana Joanne. Kopnęła swoim seledynowym trampkiem. Jej buty służyły jej dzielnie już przez jakiś czas, a ich kolor kontrastował z ciemnoszarymi, plamiastymi spodniami. Były to spodnie podobne do jeansowych, jednak delikatniejsze i milsze w dotyku. Ponad spodniami miała wielokolorową koszulkę bez rękawów z kotem z fajką i monoklem w bluzie. Kolory tej koszulki to w zdecydowanej większości fiolet, lawenda, ciemny róż. Oprócz kota, który był rudy. Na to miała narzuconą za dużą, jasnoniebieską bluzę na zamku z serduszkiem - takim, jak wygląda naprawdę, choć w konwencji animowanej - na całej długości, gdzie w rzeczywistości ono się znajduje. Na plecach miała plecaczek, w którym upakowała dwie torebki sztucznej krwi, ohydnej, ale niezbędnej, miała tam też zapalniczkę, zapasową baterię do swojego smartfona, latarkę i gumy do żucia, to na wypadek, gdyby za bardzo było czuć od niej zapach pogryzionego człowieka. Przy pasku miała przytroczony sztylet o dwudziestocentymetrowym ostrzu, a w kieszeni swój kochany telefon. Tak naprawdę to go nie lubiła i dopóki nie musiała, to z niego nie korzystała. Zresztą i tak nie miała niczyich numerów w kontaktach. No, może prawie niczyich.
Nie bez narzekań i fuknięć, Berry dotarła do wioski. Nie chciała zmieniać się w formę nietoperza, a narzekała zazwyczaj tylko na pokaz, żeby pokazać, jak źle jej jest. Nawet gdy nikogo nie było w pobliżu, i tak potrafiła skrytykować cały świat dookoła.
- Co za wiocha zabita dechami - oznajmiła swoje przybycie, spoglądając na budynki dookoła. To był dla niej jak jakiś skansen, wioska, która zatrzymała się w czasie. Na jej twarzy malowało się wyraźne obrzydzenie ludźmi mieszkającymi w tej wiosce. Chyba wolałaby głodować, niż wypić ich krew. Przynajmniej zapach był tu przyjemny, Joanne lubiła wąchać kawę, gdy tylko ją piła. A zdarzało jej się to co jakiś czas. Rozwinęła zwitek papieru. Z pomidorem na buzi? Dobre sobie. To albo sprzedawca warzyw i owoców, albo zakochany idiota, albo kloszard i opój. Wzdrygnęła się na sam widok kościoła. Oczywiście, w takich wioskach musi być taki święty budynek w samym centrum. Jakby nie mogła trafić na wioskę pogan. Gdy była już blisko miejsca spotkania, zauważyła tam rudą i lisa. Pięknie, dwie dziewczyny i zwierzaczek. Postanowiła nawet do nich nie podchodzić.
Zirytowana coraz bardziej, zobaczyła leżącego przy jednym z domów mężczyznę, czerwonego na twarzy i podeszła do niego. Spróbowała wbić mu piętę w czerwony polik i wkręcić ją, by go obudzić.
- Co tu robisz, tak się upić w biały dzień? Gdzie Ty masz godność! - zrugała go dość głośno i odsunęła się, gdy tylko zobaczyła oznaki powrotu do przytomności. Wolała mieć chociaż chwilę na reakcję, by móc go zabić, niż, co byłoby dla niej największym wstydem i obrzydzeniem, dać się złapać, czy dotknąć temu komuś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilibeth
Admin
avatar

Liczba postów : 78
Join date : 29/07/2014

PisanieTemat: Re: Koniec Świata i jeszcze dalej.   Sro Sty 07, 2015 9:48 pm

// widze, że będzie niezły team work <3

MG:

We wiosce zaczął się mały ruch. Trzy, małe dziewczynki spojrzały się na rudą z lisicą i weszły do kościoła. W ich wzroku było coś gardzącego, coś czego nie powinny mieć dzieci. Po chwili dało się usłyszeć niemiłe komentarze na temat Sharilyn. Widocznie dzieci z wioski nie zostały nauczone kultury.

- Jaaa - zaczął, tylko pijak. Poślinił się i przewrócił na drugi bok. Po chwili dało się usłyszeć głośne wydostanie się gazów z odbytu pijaczyny. Widocznie mężczyzna postanowił pozostać w stanie anabiozy.  Powiedział coś jeszcze o niewychowanej młodzieży, rozwydrzonej młodzieży i wrócił do swojej embrionalnej formy.

Po kilku minutach całą wioskę ogarnął trzask zamykanych drzwi przez jedna z domowniczek. Czerwonowłosa kobieta o zielonych oczach wyszła ze swojego domostwa. Ubrana była w żółta sukienkę opasaną zielonym fartuszkiem. W dłoni miała jabłko szybko dziewczyna podbiegła do kościoła iście ninjowym stylem upadła przed Shari. Szybko się podniosła i niczym surykatka obróciła swoją głową. Usiadła na środku chodnika do środka kościoła. Nadęła poliki i wzięła pomidor do ust.

Pełna konspiracja zleceniodawczyni mogła zadziwić.

//Prosiłabym o dodanie linku do KP w profilu, dziękuje <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://francy2020.forumpl.net
Eve

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 16/12/2014
Age : 24

PisanieTemat: Re: Koniec Świata i jeszcze dalej.   Pon Sty 12, 2015 11:22 am

Czekała niecierpliwie na ukochaną, jak i piąte koło u wozu, a raczej trzecią osobę do ich zacnej gromadki poszukiwawczej, wpatrując się w leniwie sunące po niebie chmury. Machała tylnymi łapkami w przód i w tył, z wolna zaczynając się nieco nudzić. W końcu w zasięgu jej wzroku pojawiła się Sharilyn,a Eve aż stanęła zadowolona z tego widoku. Otworzyła pyszczek, jak gdyby uśmiechając się radośnie i spoglądała ufnym wzrokiem na zbliżającą się dziewczynę.
Na jej pytanie jedyne pokręciła łebkiem przecząco. Cały ten pomidor w ustach zleceniodawcy wydawał jej się nadzwyczaj podejrzliwy. I porąbany... Pełna szczęścia dała się rudej wziąć na kolana, by usadowić się nań wygodnie i rozkoszować się drobnymi pieszczotami. Obserwowała rozanielonym wzrokiem okolicę, w sumie nie bardzo przejmując się mieszkańcami. Jej spojrzenie natomiast powędrowało z zainteresowaniem do nieznajomej pannicy, która ani trochę nie pasowała do tutejszego krajobrazu. To na pewno musiała być ta trzecia osóbka w ich grupie. Widząc jej zachowanie, Evcia zwątpiła, czy chce tutaj dalej być. Spojrzała na Sharcię ze spojrzeniem mówiącym "Gorzej chyba być nie mogło" i westchnęła. Mają pecha, jeśli chodzi o nowo przybyłą. To nie będzie łatwa misja.
To chyba było na tyle, jeśli chodzi o dziwaczne sytuacje. Och, wróć. Już w chwili, gdy Eve spostrzegła zbliżającą się kobietę z jabłkiem, miała dziwne wrażenie, że całe wariactwo dopiero się zaczyna. Jej zainteresowanie tutejszą zmalało, kiedy w jej ustach nie zauważyła wspomnianego pomidora. Dlatego też przestraszyła się, jak nieznajoma upadła. Najeżyła się, a jej sierść zmieniła barwę na biało-błękitną, jak zwykle, gdy coś nagle ją zaskoczy w tej postaci. Fuknęła na zleceniodawczynię, która wsadziła sobie pomidora do ust. Spojrzała po tym na ukochaną Mistrzynię ze zbolałą miną.
- Błagam, wróćmy do domu. Czuję, że nasze zdrowie psychiczne będzie w niebezpieczeństwie - wyszeptała na tyle głośno, by tylko Shar mogła zrozumieć co takiego tam mamrocze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sharilyn

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 30/12/2014

PisanieTemat: Re: Koniec Świata i jeszcze dalej.   Wto Sty 13, 2015 2:29 pm

Trzeba było przyznać, że Sharilyn dość szybko znudziła się oglądaniem miejscowych tubylców. Chwilę się im poprzyglądała i zaraz opuściła głowę, kryjąc twarz bardziej w cieniu, przez co jednocześnie napawała się odcięciem od promieni słonecznych oraz faktem, że mogła poprzyglądać się swojej puchatej kuleczce. Evcia była naprawdę urocza! Shari drapała ją za uszkiem, po bokach pyszczka, pod brodą, wzdłuż kręgosłupa... Robiła to powoli, z jakąś dziwną finezją niczym swoisty rytuał wychwalania małego ciałka chowańca. Zaprzestała jednak w chwili, w której usłyszała piski jakiejś panienki i -podobnie jak Evcia zresztą - spojrzała w tamtym kierunku. Widząc jasnowłose dziecko i to wampira, Shar zmarszczyła czoło wysoko uniesionymi brwiami. Poza kwestiami typu "o ja pierdziele", "God, why?",w głowie rudej pojawiły się także przypuszczenia, że to właśnie ta diva o blond włosach jest ich kompanem "przygody". Pełna dezaprobaty rzuciła dość wymowne spojrzenie Evci w tym samym momencie, w którym oczy chowańca zerknęły na nią samą. Taka niewinna synchronizacja sprawiła, że gdzieś przez usta rudej przemknął uśmiech, która zaraz ponownie wróciła do drapania Evci. Szczerze mówiąc tymi trzema dziewczynkami, które wlazły do kościoła nie przejęła się zupełnie. Jako istoty żywe były jej tak obojętne, że nawet nie przyswoiła tego, co mówiły, co mogło być dla nich w sumie zbawienne. Pal licho jakby usłyszała coś o sobie, ale gdyby tylko wypowiedziały się w niegrzeczny sposób o Evci... cóż, rzeź w kościele murowana.
- Spokojnie... - mruknęła cicho do Eve, widząc jak jej sierść zmienia kolor. Wiedziała co to oznacza, dlatego zaczęła głaskać ją w iście uspokajający sposób, jednocześnie unosząc spojrzenie na kobietę, która dopiero co zaliczyła bliższe spotkanie z ziemią. Gdyby wzrok mógł zabijać, to najprawdopodobniej kobieta leżałaby już martwa... a tak mogła jedynie odczuć, że Shari chętnie by ją powyzabijała. No bo do cholery, nie będzie paskuda jej Evci straszyć! Nie powiedziała jednak nic, zwłaszcza, gdy babka wsadziła sobie pomidora do buzi. Lekko zażenowany rudzielec nabrał powietrza do płuc, po czym wypuścił je z cichym świstem.
- Chyba ciut za późno. - Skrzywiła się nieco, przyznając Evci rację. Nawet nie miała zamiaru udawać entuzjazmu i krzyczeć "spoko loko, mała, może nie będzie tak źle" - doskonale wiedziała, że połączenie takiej kobiety z pomidorem i jasnowłosej divy to iście irytująca mieszanka. No ale co mogły zrobić? Wywracając oczyma, Shar przejechała paznokciami po główce Evci, wyczekując dalszych ruchów zleceniodawczyni.

_________________
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berry

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 31/12/2014

PisanieTemat: Re: Koniec Świata i jeszcze dalej.   Wto Sty 13, 2015 6:44 pm

Cóż to był za obrzydliwy podczłowiek, twarz Berry wykrzywiła się w grymasie podobnym jak po zjedzeniu czegoś bardzo niedobrego, a gdy usłyszała odgłosy, wydobywające się z ciała pijaczyny, splunęła na niego i odeszła. Aż jej się zbierało na wymioty i miała nadzieję, że nie prześmiergnie jego zapachem, choć ledwo przez chwilę go dotykała i to butem. Przeniosła spojrzenie na schody, na których już wcześniej dostrzegła dwie osoby. Urocza parka, złożona z rudej dziewuchy i jakiejś szmaty z oczami nie wydawała się dla Berry godnym towarzystwem, jednak rudą poznawała ze swojego domu, z Queers. Aż nie wiedziała, czy to lepiej, czy gorzej. Trudno, kompanów tu się nie wybierało, a los wyjątkowo blondynce nie sprzyjał. Wpadła jak śliwka w kompot. Bardzo niesmaczny kompot. Podeszła w ich stronę, jednak zatrzymała się w odległości 2,5 metra od nich, oczywiście bez żadnego ukrytego powodu. Nie wypowiedziała ani słowa, tylko rozglądała się dookoła. Szukała wzrokiem jakiejś kompetentnej osoby, która mogłaby jej wskazać cel tego zlecenia. Po chwili usłyszała odgłos zamykanych drzwi, dość głośny, ktoś chyba nie potrafił nawet normalnie zamknąć drzwi. Nic dziwnego jednak w takiej wiosze. Kilkukrotnie usłyszała też jakieś pomruki ze strony tych dwóch istot, siedzących na schodach. Nie reagowała na to nawet. Mogą sobie krytykować Joanne od niewychowanych, niegrzecznych, czy co im tam na myśl przychodzi, ale to one szepczą w towarzystwie. Jak chciały sobie poszeptać do uszu to mogły iść do sypialni tej rudej, a nie przychodzić na zlecenie. Już obie były na starcie przegrane w oczach blondynki i teraz nawet nie raczyła ich swoim wzrokiem. Towarzyszki od teraz były dla niej zwykłym, choć brzydszym powietrzem. Przecież nie były przezroczyste, niestety. Nagle zobaczyła jakąś dziwną przybyszkę o czerwonych włosach. Po chwili uniosła ona dłoń z owocem do ust i ugryzła go. A tym owocem był pomidor. To pewnie była zleceniodawczyni, choć była strasznie popaprana.
- A Ty co, uciekłaś z psychiatryka? - spytała normalnym, wysokim, lecz nie piskliwym głosem Berry, patrząc na nadęte poliki kobiety. Robić zadanie dla idiotki z dwoma bryłami powietrza. Joanne już chciała się odwrócić i odejść, jednak powstrzymała się. Była jaka była, ale swoje sprawy załatwiała do końca. Nawet jeśli były tak irytujące jak ta, która dopiero miała się rozpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 09/11/2014

PisanieTemat: Re: Koniec Świata i jeszcze dalej.   Pią Sty 16, 2015 6:33 pm

MG:

Czerwonowłosa siedziała tak na tym chodniku, jedząc pomidora. Wpatrywała się ułamek sekundy na Evę i Sharilyn. Słowem się nie odezwała. Szybko odwróciła oczy i parsknęła ustami. Chwilę rzuciła okiem na zegarek na wieży kościoła. Czekała na kogoś.

- Możliwe, że tak skoro mnie znasz. Nie mam wielu znajomych, a skoro się odezwałaś tez musisz być nawiedzona - zaśmiała się kobieta. Popatrzyła z dołu na Berry.

od MG: Żeby nie było jednak potrzebna jest jakakolwiek inicjatywa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Koniec Świata i jeszcze dalej.   

Powrót do góry Go down
 
Koniec Świata i jeszcze dalej.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Prawdziwa Historia Świata.
» jeszcze tu nie jestem miesiąc a już wszystko wyrozumiem
» Chata wuja Toma {Nathaniel i kto tam się jeszcze napatoczy}
» Objawienie Św. Jana - Księga z innego Świata!
» Czy świat to rzeczywiście matrix?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Francesa :: Miasto :: Obrzeża-
Skocz do: