Szkoła Magii i Czarodziejstwa
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Izba Chorych - Gabinet Karissy

Go down 
AutorWiadomość
Karissa

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Sob Sty 03, 2015 6:49 pm

Była to nie podpisana żadnym numerkiem sala, różniąca się od innych tylko wielkimi rozsuwanymi drzwiami. Do nich przypięta karteczka "Gabinet czynny od poniedziałku do piątku w godzinach lekcyjnych". Lecz jak wiadomo, różnie to z tym bywa.

Jest to kompleks dwóch połączonych drzwiami pomieszczeń, w którym jeden to gabinet, a drugi magazyn z biblioteczką.




Gabinet jest sporawym pomieszczeniem,w którym znajduje się biurko Karissy z niezbędnymi dokumentami przyrządy i najczęściej potrzebne lekarstwa oraz różnego rodzaju opatrunki. Na środku gabinetu każdy zobaczy niewielką sofę, skierowaną w stronę przeciwnym do wejścia. Po lewej jego stronie stoją trzy jednoosobowe łóżka. Po prawej stronie zaraz za wejściem znajdują się drzwi do wcześniej wspomnianego magazynu





Magazyn jest zbiorem szaf z różnymi lekami, ziołami, związkami chemicznymi jak i magicznymi. Teoretycznie, znajduje się tu wszystko, co może uleczyć większość chorób wywołanych przez bakterie, wirusy, grzyby, protisty. Gorzej, jak to schorzenie wywołane przez magię.
Pokój ten jest również niewielką biblioteką, w której znajdują się metody leczenia tych najgorszych i "nienaturalnych" paskudztw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Sob Sty 03, 2015 8:51 pm

Od dawna nie był w gabinecie lekarza. Najzwyczajniej w świecie nie cierpiał na specjalne bolączki fizyczne prócz głodu świeżej krwi. Czy to jego wuj wpoił mu ten pesymizm i znużenie światem razem z darem wampiryzmu? Nie miał pojęcia, nawet niespecjalnie go to interesowało, bo niczego by to zmieniło. Ciekawe wydarzenia były krótkimi odskoczniami od szarej, irytującej codzienności. Przy życiu podtrzymywała Cadoca tylko ciekawość. Każdego ranka zastanawiał się, czy wydarzy się coś, co wywróci wszystko do góry nogami. Albo przynajmniej jakąś znaczną część jego świata. Ale czym był jego świat? Szkoła? Być może, ale prawie na nikogo nie zwracał uwagi. Dusza? Możliwe, jeśli rzeczywiście istniała, a tego nie był pewien.
Tym razem dostrzegł u siebie jakąś przemianę. Wiedział, że coś z nim nie tak, a jednocześnie dobijał go dzienny tryb życia, ciężko było mu zmrużyć oczy w nocy. Czasami sypiał na przerwach w zacienionych kątach, innym razem tylko przymykał oczy na lekcjach. Nie można tak funkcjonować w nieskończoność. Dziwne, w końcu chodził do tej szkoły już czwarty rok. Organizm mu się zbuntował? Tak czy inaczej, jakoś nie miał ochoty iść do psychologa szkolnego i liczyć na to, że znajdzie przyczynę w odmętach jego podświadomości. Zapukał do drzwi gabinetu, po czym je pociągnął w przypływie swej nieuwagi. Poczuwszy opór spojrzał w dół z zażenowaniem, po czym bez problemu odsunął je na bok. Nikt nie krzyczał, że powinien poczekać, nie słyszał szmerów, czy rozmów.
- Dzień dobry, czy można wejść? - rozejrzał się po gabinecie w poszukiwaniu lekarza. Tudzież pani doktor. Nie wiedział, czy w międzyczasie nie było gdzieś jakiejś zmiany, zupełnie się nie orientował w tej materii. W końcu kim trzeba być, żeby się interesować szkolną polityką zatrudnienia? Dyrektorem, albo inną szychą, ale na pewno nie Cadociem.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karissa

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Sob Sty 03, 2015 10:14 pm

Karissa siedziała na krześle przeglądając papiery. Popijała właśnie świeżo zaparzoną herbatkę z sokiem z czarnego bzu. Miała dość typową pozę: siedziała bokiem do biurka, z nogą nałożoną na nogę. W prawej ręce herbata, i tylko kątem oka spoglądała na papiery. Na sobie jak zwykle zielono-biały dość wyzywający strój. Karissa zazwyczaj nie ubierała niczego, czego sama nie uszyła, tak więc biały ubiór nie wchodził w grę.
Jej błogi spokój przerwał wysoki, czarnowłosy uczeń. Może to dobrze, bo zazwyczaj ma mało okazji, by z kimkolwiek rozmawiać. Odłożyła więc herbatę na stół i tylko rzekła:
-U mnie jesteś zawsze mile widziany. Kawy? Herbaty? Siadaj!
Wskazała z uśmiechem niewielką sofę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Sob Sty 03, 2015 11:24 pm

Poczuł zapach herbaty. Mimo to coś mu nie grało. Herbata, ale jakby inna? Nie miał na tyle dobrego węchu, aby sprecyzować o co chodzi. Dość powiedzieć, że sama woń teiny sprawiła, że serce zabiło mu znacznie szybciej. A potem zerknął na ciało pani doktor. Szczególnie na jej... ekhm, no... atuty. Koniec końców, nie był aseksualny i przykuło to jego wzrok na ułamek sekundy. Później zajął miejsce na sofie, odkładając obok swoją czarną torbę oraz laskę. Dostrzegł spiczaste uszy, ale wykluczył wampiryzm od razu. Zatem elfka? Od dawna żadnej nie widział, więc to była miła odmiana dla oczu. Z miłym, choć trochę naciąganym przez dobre obyczaje, uśmiechem, rzekł:
- Zadowolę się herbatą. Czarną w miarę możliwości. Niesłodzoną - zielona ostatecznie mogła być, ale nigdy go specjalnie nie pociągała. Dlaczego wolał niesłodzoną? Uważał, że jak chce się czegoś słodkiego, można zjeść ciasto. Grzechem zaś było psuć tak szlachetny napitek jak herbata. Da się pokusić o stwierdzenie, że Cadoc był herbacianym purystą.
Oczywiście, zdziwił się, że pani doktor była aż tak bezpośrednia. Jakby świętowała, że ma pacjenta. Czy uczniowie tej szkoły naprawdę chorowali tak rzadko jak on? Niewykluczone. Co prawda czuł się w tym momencie, jakby trafił na jakieś spotkanie towarzyskie, a nie na wizytę u lekarza... ale przynajmniej nie zapowiadało się, że będzie nudno. Chyba.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karissa

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 12:17 am

Karissa poczuła tylko że została "przeskanowana wzrokiem" przez jej gościa. Nie zrobiło to na niej większego wrażenia. Jej uwagę na chwilę przyciągnęła laska odwiedzającego ją jegomościa. Nasuwało się pytanie, czemu tak młody mężczyzna chodzi z laską. No ale różne różności chodziły do tej szkoły i wszelakie "indywidualia" dziwiły ją może przez kilka pierwszych dni jej pracy. Teraz, to już tylko rutyna.
Słysząc prośbę jej gościa uśmiechnęła się. Tak był to dla niej bardziej gość niż pacjent. Gabinet był dla każdego otwarty i każdy może tutaj przyjść, chociaż jak teraz, napić się herbatki. Usłyszy on zwrot "Jesteś tu zawsze mile widziany", oraz uśmiech na twarzy pracującej tu lekarki. Naturalną koleją rzeczy było więc to, że Karis zakładała, że odwiedza ją raczej ktoś, komu się nudzi, niż ktoś, kto ma poważny kłopot. Gdy takie są, to widać je zawsze na pierwszy rzut oka, bowiem chłopcy nie są jej częstymi gośćmi. Najczęściej przychodzą do niej dziewczynki pragnące pomocy w ich "kobiecych sprawach" którym to z uśmiechem stara się pomagać.
-Lubię cię! Wiesz co chcesz i mało tego, wymagasz. Lubię tych którzy nie robią podchodów, tylko z góry mówią, co chcą.
Elfka wstała powoli z krzesła, poprawiła swoje długie włosy i spódniczkę, po czym poszła do magazynku. Po krótkiej chwili, bo woda w czajniku jeszcze była ciepła, wracała już z tacką i parzącą się herbatą.
-Powinna się jeszcze parzyć, ale to herbata i w sumie nie wiem jaką ty lubisz... - Na twarzy elfki było widać pewne zakłopotanie - Myślę że się znasz na tym lepiej niż ja, więc parzyłam w saszetce, byś sobie zrobił jaką lubisz. Ja tylko wiem że woda musi być gorąca! -Powiedziała unosząc głowę do góry, jakby była dumna z jedynej wiedzy jaką na ten temat posiada.
-Jakieś dodatki do herbatki? Mam tu wiele, wiele ciekawych dodatków które mają różne walory smakowe i zapachowe! -Karisa lubi robić przetwory na własną rękę. Prawie każdy z posiadanych przez nią soczków, syropów i wszelakiej maści przetworów, które posiadały zasoby tego gabinetu były robione przez nią. To też rozłożyła ręce i zatoczyła kółeczko w trakcie wypowiadania drugiego zdania.
-O, zapomniałam o najważniejszym. Jak brzmi twoje imionko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 12:40 am

Z laską sprawa była nieco pomieszana. Po pierwsze, wuj go nauczył, że zawsze wypada mieć broń przy sobie, a nie ma niczego skuteczniejszego od laski do samoobrony. Bez szczególnych starań, uderzenie kawałkiem choćby i wzmocnionego drewna nie zabija. Ale oczywiście połamie parę kości. W takiej lasce można też chować różne rzeczy. Więc ogółem, dość praktyczna sprawa. Kondycja fizyczna nie miała tutaj najmniejszego wpływu.
- Cóż, ja też się cieszę - troszkę był zakłopotany, ale niezbyt zdziwiony. Lubiła go? W sumie też ją nieco lubił, bo zaproponowała mu herbatę. Ot, udało jej się trafić w słaby punkt krwiopijcy.
Odłożył herbatę na stolik obok, po czym obrzucił elfkę wzrokiem. Chyba może się z nią podzielić przynajmniej częścią swojej wiedzy. Zawsze jakieś oderwanie od rutyny, prawda? A edukowanie nie jest czymś nieuprzejmym. Wydawała się być otwarta na nowe doświadczenia...
- Należy chwilę przeczekać, woda nie powinna być wrząca. Najlepiej zalewać cienkim strumieniem, powoli. Przy kubkach może trwać to minutę, albo dłużej, ale generalnie warto. Znacznie lepsze są trójkątne saszetki, gdyż mają cztery boki, a nie dwa. To tyle z podstaw dla ciekawszych - zakończył, biorąc wdech. Jak na Anglika przystało, znał się świetnie na parzeniu herbaty. Chociaż potępiał część swoich pobratymców, która słodziła, albo, o zgrozo, dolewała mleka! Momencik, to nie są jego pobratymcy. On jest Kornwalijczykiem i ma korzenie celtyckie!
- Dziękuję, ale obejdę się bez dodatków. Wolę czystą herbatę - czy w jego ustach zabrzmiało to rasistowsko? Cóż, częściowo. Mieszankę najlepiej zrobić przed wlaniem, tak uważał on. A i tak nie potrafiłby odpowiednio dobrać przypraw, czego żałował. Musiał się zadowalać gotowymi, sprowadzanymi, kosztownymi. To ostatnie robiło mu rzecz jasna najmniejszą różnicę. Jednak sam fakt, że mógłby coś zrobić lepiej samemu, zamiast tego zadowalając się drogą na skróty, w pewnym sensie ranił go. Chodziło przecież o herbatę!
Nagle wspomniała o imieniu. Szybko powstrzymał się przed palnięciem w łeb, zrywając się z sofy, a następnie skłoniwszy się w pasie. Przecież powinien się tym zająć od razu, a zamiast tego patrzył na... nieważne! Taki fatalny nietakt!
- Cadoc de Cornvalie, do usług - i teraz właśnie sterczał z wyciągniętą ręką. Cóż, całość musiała wyglądać co najmniej komicznie. Jeżeli pani doktor podała mu dłoń, to złożył na niej subtelny pocałunek. Nawet jak na wampira, niektórzy mogli sądzić, że chłopak ma strasznie przeterminowane maniery.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karissa

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 10:38 am

Karissa wysłuchała z uwagą rady chłopca. Jednak i tak wiedziała, że zaraz zapomni połowę tego co powiedział oraz że ta wiedza się jej raczej do niczego nie przyda.
Zdziwił ją jednak gest powitalny młodzieńca. Pocałunek w dłoń? To troszkę krępujące...
-Nie musiałeś... całować mojej dłoni... wystarczy, żebyś powiedział jak masz na imię... - Powiedziała zakłopotana. W końcu było to raczej coś rzadko spotykanego i nieco staroświeckiego. Z resztą Karis słabo się na takich rzeczach znała, w sumie zawsze mówi co jej na duszy leży, bez hamulców. -Oh.. Ja jestem Karissa Greenspell, elfi chowaniec. No ale nie o rodowodach tu mowa. Jeśli tu pierwszy raz, to pewnie ci coś dolega, mam rację? Jeśli tak to do rzeczy, a sprawdzę co mogę zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 11:52 am

- Proszę o wybaczenie, lecz takie zasady mi już wpojono - zaczynała się odsłaniać ta bardziej ekscentryczna strona Cadoca. Nic dziwnego, skoro wychowywał go wuj liczący sobie ponad sto lat. Skwitował to kolejnym ukłonem, tym razem najwyraźniej w geście przeprosin.
Niezauważalnie się skrzywił, usłyszawszy o "elfim chowańcu". Mieszaniec? Wesoło. To chyba bardzo sporo wyjaśnia. Ale nie o sprawach rasowych przyszedł tu szerzyć dysputy, więc przeszedł do meritum.
- Cierpię na chroniczną bezsenność, prawdopodobnie związaną z moim wampiryzmem. Coraz gorzej sypiam w nocy, a czasem w ogóle nie jestem w stanie zmrużyć oka. Za dnia miewam zawroty głowy. Mijając zwykłych ludzi, czy czarodziejów, słyszę doskonale ich tętno. Brzęczy mi w uszach, najwyraźniej mnie prowokując. Tyle jest moich obserwacji - co dało się z nim zrobić? Ktoś mógłby powiedzieć, że chory wampir, to niebezpieczny wampir i najlepiej wyleczyć go kołkiem w serce. Z wiadomych przyczyn Cadocowi niezbyt podobała się ta perspektywa, a liczył, że lekarz w szkole dla magów będzie miał jakikolwiek pomysł na wyleczenie takiego schorzenia. Ziółka? Zaklęcie? Jakieś tabletki? Byle nie lewatywa. Chociaż nie wiedział, jaki to mogło mieć związek. Zupełnie się nie znał na medycynie. Czuł tylko, że to nie może mieć podłoża psychicznego. Był niezmienny, prawie zawsze znużony, łaził po świecie bez celu. Zdarza się. Starał się nie zerkać na bujne wyposażenie elfki, tylko na jej twarz, czekając na jakąkolwiek diagnozę. W pewnym momencie odszukał wzrokiem okno. Tak na wszelki wypadek, jakby powiedziała, że to nieuleczalne, przekształca się w bestię i podlega bezwzględnej pacyfikacji. Pierwsze piętro? Może wyskoczy bez żadnych złamań.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karissa

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 2:10 pm

Wampir i jego problemy ze snem. Logincze. Wampiry nie lubią dnia, to też działają zazwyczaj w nocy. Karissa usiadła na krześle i napiła się herbaty. Faktem było że była "świeckim" lekarzem. Znała się bardziej na chorobach ludzi, nie wampirów czy też mieszańców. Ważne jest jednak, że założenie jest takie samo.
- Lubicie noc, dnia nie. Chodzenie do szkoły w dzień mogło zakłócić twój cykl dobowy, stąd problem z zasypianiem. Podłoże może być też inne, choroba, stres, depresja, a nawet zbyt wysoka temperatura w nocy. Ciężko spekulować. Jeśli słyszysz tętno ludzi, to może brak ci po prostu krwi. Ja mam normalny zmysł słuchu, nie usłyszę czegoś takiego jak nie przyłożę ucha do ciała. - Karisa wyjęła słuchawki z szafki - Rozbieraj się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 3:45 pm

To, że wolał noc, wiedział doskonale. Mimo to, przez wszystkie trzy poprzednie klasy zaadaptował się do innego trybu życia i jakoś dawał sobie z tym radę. Choroba? Biorąc pod uwagę intensywność objawów, nie dało się wykluczyć. Stres? Żył tak, aby się nie stresować. Nie siedział zbyt często przy nauce, nie uciekał przed hiszpańską inkwizycją, od razu to wykluczył. Zbyt wysoka temperatura w nocy? Możliwe, ostatnio było troszkę za gorąco jak na jego upodobania. A krew? Brakowało mu jej. Świeżej i smakowitej, nie znosił tego zwierzęcego paskudztwa. Czuł się potwornie, kiedy to pił. Dlatego tak dużo pił herbaty, żeby zabić ten ohydny posmak.
- Do pasa, tak? - mruknął pod nosem raczej jako pytanie retoryczne. Rzucił marynarkę na oparcie, poluzował krawat, który spoczął w tym samym miejscu. Guzik, po guziczku, pozbył się białej koszuli, odsłaniając swoje ciało. Spod ubrania średnio dało się dostrzec mięśni, które miał. Zdecydowanie nie był kulturystą, ale też byłoby kłamstwem twierdzenie, że nie ma zdrowego ciała. Zdjął swoje skórzane buty, które nie wyglądały na pierwsze lepsze z przeceny. Ułożył się na sofie, gapiąc się w sufit. Biały, jak jego skóra. Jak całe jego życie. Czyste kartki, niezapisane wyjątkowymi przeżyciami. Był skorupą pozbawioną wnętrza. Czy miał w ogóle serce? Czy może zaraz się okaże, że ta pompa się zbuntowała, a on jest chodzącym trupem?
Tętno Cadoca było nieznacznie przyśpieszone, jakby było czymś stymulowane. Da się też zauważyć ogólne osłabienie zapewne spowodowane brakiem dostatecznej ilości snu.
Kiedy pani doktor przysłuchiwała się jego sercu, wziął głęboki wdech. Do nozdrzy krwiopijcy doszedł jej zapach. W niemal pustym pomieszczeniu nie było o to trudno. Za blisko. Zacisnął zęby, czując narastające pragnienie. Starał się nie zdradzić swoją mimiką, że walczy o kontrolę nad sobą.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karissa

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 4:14 pm

Karissa postanowiła go zbadać. Jej pacjent się położył... no ta... chłopak myśli chyba, że Karissa będzie mu robiła sekcję żywego ciała. Jeśli istnieje takie pojęcie. No ale jak już się położył to zaczęła go badać w takiej pozycji, w jakiej go zastała. Niestety nie da się uniknąć nieuniknionego. Zdjęła więc nieco słuchawki i zaczęła mówić - Wstajemy Panie Codacu i się odwracamy. - Nie patrząc czy mu się to podoba czy nie, pociągnęła go do góry, jakby chciała mu nieświadomie dać znak że to ona tutaj rządzi. Przysłuchała się jego płucom, pracy serca. Osłuchowo nie widziała żadnego gorszego odchylenia. Czemu "gorszego"? Bo ludzie różne ciała mają i one różnie pracują, a są pewne charakterystyczne od głosy, które wskazują dajmy bodajże na zapalenie oskrzeli. Tutaj nic nie słyszała. Odłożyła więc słuchawki i herbatę badanego chłopaka tak, żeby nie mógł po nią sięgnąć. - Niestety, ale muszę ci zmierzyć ciśnienie, a w herbacie jest kofeinka. Pewnie zaraz powiesz "Nie, nie, jest teina"... Tu jest problem, bo kofeina i teina to ten sam związek aromatyczny. A te maja taką właściwość, że każdy z nich jest w jakimś stopniu trujący... tak jak na przykład nikotyna. Akurat ich toksyczność nie ma nic do tego, z wyjątkiem tego, że chcę ci zmierzyć ciśnienie, a ta ci go przyspieszy. Głowa do góry. - Karis położyła ręce na jego szyi i zaczęła mierzyć wielkość migdałów, po czym wzięła latareczkę i patyczek. - Otwieraj buźkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 4:33 pm

Wykonał polecenia w milczeniu, kiedy było to konieczne, wstał. Znacznie wygodniej było leżeć. I można się było gapić w ten obłędny, biały sufit. Oczywiście, był w stanie wytrzymać bez herbaty parę chwil. Mimo to nałóg sprawiał, że błądził wzrokiem za herbatą. To właśnie ona sprawiała, że nie zasypiał na lekcjach. Rzecz jasna, świetnie zdawał sobie sprawę z działania teiny. Wiedział, że pije niezdrowe ilości i kiedyś może tego żałować. Ale cóż on może poradzić? Ostatecznie, lepsze to od fajek, alkoholu i narkotyków. Liście herbaty zawierały aluminium. Podobno. Tak gdzieś czytał. A opiłki aluminium są rakotwórcze. A herbata przeciwdziała rozwojowi raka. Ironia losu, czyż nie? W ilościach, które pił, bardziej mu to szkodziło, niż pomagało. Otworzył buzię.
W jego złowrogiej szczęce z białymi kiełkami nie było czaiło się nic złego. Żadnych śladów przeziębienia, czy czegoś szczególnego. Ogółem, nie był już taki rozmowny, jak wcześniej, ale nie strzelił focha. Po prostu to nie były najlepsze okoliczności do pogawędki.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karissa

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 4:49 pm

Karissa zajrzała do jego gardła. Oczywiście jej oczom nie umknęły pokaźnych rozmiarów kły, które jej pacjent posiadał. Niby się nie bała żadnej rasy, ale gdy myśli, że takie coś mogło by zagłębić się w jej ciele, to nie napawało ją to żadną radością. Ku jej zdziwieniu, gardło również miał czyste. Wyrzuciła patyczek i odłożyła latarkę, po czym na szybko sprawdziła czy nie ma gorączki metodą "czoło o czoło". Był raczej zimny niż ciepły, co tylko spowodowało że zaczęła spływać po niej kropla potu. Przyczyny bezsenności są różnorakie. Przeciążenie letnie, zimowe, wiosenne a nawet letnie mogą wywołać chwilowy stan "nie tolerancji na pogodę" objawiająca się bezsennością. Ale to tylko domysły, tak jak i poprzednie. To też usiadła na fotel napiła się herbaty i zaczęła go wypytywać.
- Możesz się ubierać, ale nie zakładaj marynarki. Proszę mi przy okazji szczerze odpowiadać. Przyjmujesz leki? Jak tak to jakie. Kawa? Ile na dzień. Herbata? Ile. Ymm.. krew? Ile i co ile pijasz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 6:20 pm

Westchnął z ulgą, kiedy się od niego odsunęła. Już niczego nie słyszał, żadnego buczenia, żadnej krwi płynącej w jej żyłach. Narzucił na siebie koszulę i począł zapinać guziki, kiedy usłyszał całą serię pytań.
- Nie przyjmuję leków. Dwa dzbanki herbaty dziennie i okazyjnie coś jeszcze. Kawy nienawidzę. Krwi piję szklankę dziennie - może powinien  dwie, ale więcej nie był w stanie przełknąć tego syfu. Najlepiej by było, jakby sobie znalazł karmiciela. Gdyby tak wyszedł na miasto, uwiódł jakąś idiotkę i żywił się nią. Gdyby groziła, że puści parę z ust, to by ją utłukł. Tak dobry iluzjonista jak on nie będzie miał większych problemów z zatarciem śladów. Z drugiej strony wszystko wymagało sporych pokładów ostrożności, dyskrecji, kombinowania... Za dużo tego było, żeby mu się chciało.
- Alkoholu nie tykam - napomknął jeszcze cicho, kiedy zapinał rękawy. Wszystko było w najwyższej normie. Idealny on! Przecież herbata to nie nałóg, innych szkodliwych substancji nie zażywał. To na pewno nie ma związku z jego schorzeniem... Wmawiał tak sobie do tego stopnia skutecznie, że naprawdę sobie wierzył.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karissa

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 7:03 pm

Karissa przez chwilę siedziała i drapała się po głowie w milczeniu po tym, co powiedział młodzieniec. Ciężko było jej postawić jakąś poważniejszą diagnozę, była ona bowiem lekarzem pierwszego kontaktu, gdy ona czegoś nie widzi, śle uczniów do lekarza rodzinnego, a ten śle ich dalej. Pomogłaby, jakby mogła. Od tego jest instytut zaburzeń snu. Mogła mu dać co najwyżej kilka rad.
- Radzę byś ograniczył herbatkę przed snem, jakieś godzinę- do dwóch żebyś jej najlepiej nie tykał. Po drugie nie pij jej z cytryną. Picie takiej ilości z cytryną mogło by się dla ciebie źle skończyć. Dalej idąc przed snem, nagrzej sobie ciepłego mleka. Te ma jako takie właściwości usypiające. I masz - Karissa zaczęła mu przepisywać receptę - Kup sobie coś na sen. Masz tu kilka odemnie, jak coś, dokup. Zrób tak: nie bierz ich od razu. Najlepiej połóż tabletkę przy jakieś szafce nocnej. Często sama świadomość że masz tabletki przy sobie i możesz ją wsiąść w każdej chwili pomaga na sen. - Wstała podeszła do szafy i wyjęła aparat do pomiaru ciśnienia krwi. - Daj rękę, tylko to mi zostało do zmierzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 8:27 pm

Kiwał głową. Nie pić przed snem? Może się jakoś powstrzyma. Może. Nie jest to aż tak restrykcyjne. Mleko? Powiedzmy, że to nie jest koniec świata. Jego wuj śmiałby się do rozpuku, gdyby o tym usłyszał, ale niech będzie. Zerknął na pokręcone nazwy leków. Nigdy ich nie rozumiał. Kto wie, co tam się znajdowało?
- W tych lekach nie ma żadnych związków srebra? - wypalił. Może właśnie zapytał się o głupotę, ale niewiedza szkodzi. A nie chciałby się obudzić z oparzonym gardłem, żołądkiem i kilkoma narządami wewnętrznymi. Rzecz jasna demonizował, bo nawet gdyby, te ilości srebra nie mogły być szkodliwe, choćby i dla wampira.
- Nigdy nie piję z cytryną. Cytryna w połączeniu z herbatą to potworność i świętokradztwo - mruknął cicho, ale z przekonaniem o słuszności swoich słów. Najwyraźniej nie godził się, aby ktoś go kojarzył z psuciem herbaty. Naprawdę, był fanatykiem pełną gębą.
Cicho wypuścił z siebie powietrze, podając rękę do pomiaru ciśnienia. Tętno miał trochę przyśpieszone. Ciężko to nazwać nadciśnieniem, ale jak się zażywa teinę w takich ilościach, to chyba ciężko, żeby wszystko świetnie funkcjonowało.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karissa

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 9:13 pm

Świętokradztwo? Karissa parsknęła głośnym śmiechem i zrobiła kilka kroków w tył. No cóż nie mogła się powstrzymać.
-Mówisz, jakby herbata była kimś w rodzaju Boga, którego trzeba wyznawać. - Znowu przerwała wypowiedź głośnym chichotaniem. - Jak dla mnie to tylko woda z liśćmi herbaty, a wszystko jest dla ludzi, nawet cytyna.
Wciąż podśmiewała się pod nosem, gdy myślała o tym co mówił chłopak, tym razem robiła to podczas zaciskania opaski do pomiaru ciśnienia na ręku Cadoc'a. - Co do leków to nie bój się, nie zaszkodzą ci. - Powiedziała i zaczęła mierzyć ciśnienie. Zajęło jej to moment. -140 na 90. Podwyższone. No ale nie wiem czy to ja ci podwyższam ciśnienie moją obecnością, czy to że zabrałam ci herbatkę... Bierz. - Karis oddała to co chłopak zaczął już pić. - I co ja ci mogę poradzić... echh... Mogę ci dać trochę ludzkiej krwii, bo mam jej nieco. Aczkolwiek nie biorę żadnej odpowiedzialności za to. Słyszałam że ludzka krew uzależnia wampiry jak narkotyk. Ale powtórzę "słyszałam tylko". Moją krew już wampiry degustowały więc nie mam bladego pojęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 10:02 pm

Uśmiechnął się na chwilę. Cała jego postawa odnośnie herbaty mogła być źle rozumiana. Kiedy na to teraz patrzył, to rzeczywiście, może zbyt wyraźnie podwyższał wyższość herbaty nad innymi napitkami.
- Może nie aż tak... ale to dalej jest najszlachetniejszy trunek, o jakim można zamarzyć - podsumował wszystkie swoje wcześniejsze komentarze dotyczące herbaty - Nie można go psuć zbyt ostrymi dodatkami.
Kiwnął głową i poczekał grzecznie, aż zostanie mu zmierzone ciśnienie. W międzyczasie, odruchowo zerknął na piersi elfki akurat w momencie, w którym wspomniała coś o podwyższaniu ciśnienie. Efekt murowany. Nie, Cadoc nie jest chłopaczkiem, który od razu robi się czerwony. Za to bardzo szybko chwycił herbatę, do której już mógł się swobodnie dobrać. Jednym łykiem opróżnił niemal połowę filiżanki, najwyraźniej niezbyt zwracając uwagę na temperaturę cieczy. Teraz tętno musiało mu skakać jak diabli.
- Nie uzależnia. Po prostu jest smaczna. Zwierzęca śmierdzi, a syntetyczna jest po prostu... odrażająca - wyraźnie się ożywił, kiedy była mowa o krwi - Ta z torebek szpitalnych jest dobra. chociaż czuć, że leżakowała trochę. Nie tak dobra jak świeża... - przeniósł wzrok na szyję pani doktor - Jak im smakowało? Bo ja nigdy nie miałem okazji próbować elfki... - powiedział to całkiem zaciekawionym tonem. Temat go pochłaniał w równym stopniu, jak herbata. W sumie nie było pewne, do czego zmierzał - Lubię poznawać nowe smaki - uśmiechnął się dość szeroko, odsłaniając kiełki. Mówił żartobliwie, czy serio?

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karissa

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 10:30 pm

Mowa o krwi.. Dla niej krew to krew. Lecz mowa o jej krwi, już się jej tak bardzo nie podobała. Bądź co bądź nie należała do osób które dają się ranić, bo tak. W ogóle była przeciwnikiem jakiejkolwiek przemocy, a ona nie była wyjątkiem - jej też ranić nie wolno.
- Nie wiem, mówiono mi że jest nawet słodka chociaż gdy ja jej próbuję to dla mnie ma raczej cierpki smak aniżeli słodki. Aczkolwiek elfy nie są częścią szkolnej stołówki. Ogólnie szkoła liczy ich sobie bardzo niewielu, więc radzę ci omijać te "rzadkie" okazy. No i jeśli chodzi o mnie, to moja szyja jest wolna od ugryzień wampirów. - Karisa wyjęła sobie z szafki sok z porzeczki i sok z bzu. zmieszała je w szklance, po czym poszła do magazynu. Po chwili była już z powrotem z czajnikiem i ciepłą aczkolwiek nie przegotowaną wodą i zalała takową mieszankę. Po czym ponownie usiadła na krześle. - Co do wyników, to powinieneś przychodzić co jakiś czas na badanie ciśnienia. Jak nie do mnie, to robić to samemu. Nadciśnienie to coś co zabija po cichutku.

_________________
Do fabułki w gabinecie każdy może bez pozwolenia wbić, o ile jestem w temacie ^ ^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Nie Sty 04, 2015 10:58 pm

Wbił sobie mocno paznokcie w wewnętrzną stronę dłoni. Tak, chyba jej nie zaatakuje. Chyba. Przecież gwałtem nie zacznie jej gryźć i zabierać krwi. Spokojnie - mówił sobie w myślach.
- To dość skomplikowane, ale jestem w stanie uwierzyć, że jest słodka. Pytałem o to z ciekawości. I oczywiście, nie wyobrażam sobie krwi na szkolnej stołówce, w końcu to nie jest szkoła tylko dla wampirów - wziął łyk herbatki w zamyśleniu - Można też gryźć w nadgarstek. W sumie w obu miejscach nie zawsze łatwo ukryć ślady ugryzień czymś innym, niż plastrem, albo bandażem. W każdym razie nie eksperymentowałem. W końcu nikt mnie nie gryzł.
- Będę czasem wpadał... - ...jak będzie mi się chciało. Jeśli nieprzyjemne objawy ustaną, prawdopodobnie nie zjawi się tak prędko. Będzie wolał gapić się w sufit, popadać w coraz większą monotonię, zniknąć z pamięci wszystkich.
- Mógłbym liczyć na wspomnianą ludzką krew? To najlepsza rzecz, jaką będę się mógł prawdopodobnie zadowolić przez... dość długi czas - bywa i tak. Raczej nie wyobrażał sobie, jak przekonać Karissę, by ta po prostu oddała mu swoją krew. Grzecznie poprosić? Błagać? Przecież to się nie godzi. Nie jemu. Nie potrafił tak po prostu giąć karku. Nawet, jak któregoś dnia wydarzy się przez to tragedia, nic z tym nie zrobi. Nic, co zaszkodzi jego poczuciu godności. Zdarza się.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karissa

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Pon Sty 05, 2015 12:04 pm

Gdy mówił o smaku jej krwi, na twarzy wymalował się pewien grymas. Na prawdę wolała żeby to nie było prawdą, lecz pewnie nie musiała pogodzić się z losem.
-Co do gryzienia to wampir nigdy mnie nie ugryzł. Po prostu dawałam pić krew z ran, które powstały mi na przykład podczas skaleczenia nożem. Krew i tak wyleci, a wampir jeśli chce jej posmakować, to czemu nie? Jak ją stracę to mi już wszystko jedno co się z nią stanie. - Karissa wstała z fotela i ruszyła w stronę magazynu. Trochę jej zajęła ta podróż, w końcu w stosie szaf, szafeczek, regalików i różnorakich urządzeń, nawet lodówkę znaleźć było ciężko. Wzięła jedną torebkę z krwią i podała chłopakowi. -Masz, to i tak w większości z myślą o wampirach jest w zapasach. Jednak radzę nie przychodzić tu po posiłek. No nie chciałabym... żeby ktoś cię z takim czymś zobaczył więc... no yhm... trochę dyskrecji i użyj tego gdy nikt nie patrzy, to jednak ludzka krew. - Karissa znowu usiadła na swoim krześle. Trudno było nazwać to siedzeniem - rozłożyła się bowiem na nim, wyjęła niewielki wachlarz i zaczęła się wachlować. Nieco jakby chciała powiedzieć że zmęczyła się całą tą sprawą, po czym napiła się nieco soku. - I jeszcze coś. U mnie jesteś zawsze mile widziany, więc wpadaj kiedy chcesz.

_________________
Do fabułki w gabinecie każdy może bez pozwolenia wbić, o ile jestem w temacie ^ ^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    Pon Sty 05, 2015 6:04 pm

Cóż poradzić? Był dżentelmenem, ale był też wampirem. Krew siłą rzeczy go zbyt interesowała i nie mógł się powstrzymać od gawędzenia na ten temat. Nawet jeśli elfka czuła się z tym źle. Zdarza się.
- Ciekawe podejście. Niektórzy strzegą swojej krwi jakbyśmy od razu chcieli zabierać serce, albo mózg na obiad. Z drugiej strony ciężko się spodziewać, że zwykli ludzie będą w stanie zrozumieć ten skomplikowany problem. Najgorzej, kiedy obie strony nie są gotowe na kompromis. Wtedy wszystko kończy się źle. Bywa - wzruszył ramionami, kończąc herbatę. Odłożył filiżankę na stolik obok i wziął torebkę z krwią. Wyglądała smakowicie, z samej barwy potrafił wywnioskować, że nie ma do czynienia z jakimiś zwierzęcymi odchodami. Poczuł, że w ustach ma trochę więcej śliny, niż zwykle. Nawet tęczówki zaczęły mu odrobinę ciemnieć, kiedy przez te parę sekund kontemplował nad zawartością opakowania. Schował cenny skarb do wewnętrznej kieszeni marynarki, nakładając ją na siebie - Dziękuję za pomoc. Potrafię zachować odrobinę dyskrecji i zacierać szybko ślady. To moja specjalność - uśmiechnął się, wstając. Trochę rozbawił go sok, którego sobie nalała. Mogła pić go ile chce i jak chce, bez skrępowania, bez krycia się przed cudzym wzrokiem. Nie ma co oczekiwać od innych ras zrozumienia potrzeb Cadoca oraz jego pobratymców.
- Oczywiście. Proszę o wybaczenie, ale już pójdę. Kiedyś jeszcze wpadnę. Życzę miłego dnia - skłonił głowę, po czym ruszył w stronę wyjścia. Z pewnym poczuciem ulgi ewakuował się z gabinetu. Miło porozmawiać z żywą istotą, a nie ze swoimi myślami, ale... to męczące. Jak całe życie.

[z/t]

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Izba Chorych - Gabinet Karissy    

Powrót do góry Go down
 
Izba Chorych - Gabinet Karissy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gabinet Banshee

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Francesa :: St. Francesa :: Pierwsze Piętro-
Skocz do: