Szkoła Magii i Czarodziejstwa
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wielki ogród

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
A.D.M.



Liczba postów : 409
Join date : 02/11/2014
Age : 20
Skąd : Ísland, Grímsey.

PisanieTemat: Wielki ogród    Sob Lis 08, 2014 6:14 pm

First topic message reminder :

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Lexaire



Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Pią Sty 09, 2015 10:02 pm

Nie odrywała od niego wzroku. Przez długą chwilę wpatrywała się w jakiś martwy punkt w jego źrenicy, a następnie powoli opuszczała spojrzenie. Nie zdając sobie sprawy z wagi tego jakże niewinnego gryzienia, Lex całkiem bezczelnie wpatrywała się w Wolfganga. Oglądała jego rzęsy, policzki, nos, każdą wargę z osobna, linię szczęki... Pokusiła się nawet na zerknięcie na jego szyję, na której od razu dostrzegła czerwonawy ślad po swoich ząbkach. Uśmiechając się w duchu do siebie, na powrót wróciła do gapienia się w oko chłopaka. Jego słowa sprawiły, że uniosła nieco brwi ku górze, marszcząc przy tym czoło.
- Hum? - Zamrugała kilkakrotnie, próbując przetworzyć informację zawartą w wypowiedzi Wolfganga. Trochę ją to zbiło z pantałyku, ale nie dlatego, że nie zrozumiała przekazu - po prostu trochę ją to zadziwiło. Ta jego "waleczność"... Choć z drugiej strony szykowały się kolejne bitewki i Lex powoli gotowała się na samą myśl o kolejnych słodkich zwycięstwach! Czując jego dotyk automatycznie przymrużyła oczy. Była w końcu bardzo dotykolubna, w dodatku tak czułe gesty sprawiały, że przez jej ciało przechodziły przyjemne dreszcze - niezależnie czy była w formie chowańca czy też nie. Wiadomo, że w postaci małej puchatej kulki odczuwała to nieco inaczej, ale wciąż było to naprawdę milutkie. Tak milutkie, że Lex na kilka krótkich sekund zapomniała się i odleciała, mrucząc niczym rasowy kot. Oprzytomniała dopiero wtedy, gdy Wolfgang włożył swoją rękę pod jej bluzę. To także było przyjemne, jednak mimowolnie sprawiło, że policzki Lex na nowo oblały się delikatną czerwienią. Westchnęła cicho i powoli otworzyła oczy, początkowo unikając kontaktu wzrokowego. Patrzyła to na fioletowy krawat chłopaka, to na oparcie ławki. Oto bowiem po raz pierwszy od baaardzo dawna Lexaire poczuła się onieśmielona.
- N-nie tylko szyja jest wrażliwa... - wybełkotała po chwili, zerkając znów na twarz Wolfganga. Nie umknęło jej to, że jego spojrzenie zlokalizowane jest gdzieś w dole, nie wnikała jednak w co konkretnie. Zamiast tego pochyliła się ku niemu i jej twarz znalazła się niebezpiecznie blisko jego twarzy.
- Skoro nie na łaskotki, to jak? - zapytała od razu i odczekała sekundę, po czym znalazła swoim dłoniom nowe zajęcie. Przykładając je do buzi Wolfa po obydwu bokach Lex liczyła, że dzięki temu jego spojrzenie powróci do góry, na jej oczy. W jej własnych kryła się istna ciekawość, która najwyraźniej dodawała jej jakiejś tajemniczej siły napędowej, takiej swoistej odwagi. Co prawda wciąż się rumieniła, ale przynajmniej nie jąkała i mogła spokojnie spojrzeć mu w oczko!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang



Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Pią Sty 09, 2015 11:38 pm

Nie wiedział, czy naprawdę czuje na sobie wzrok Lexaire, czy tylko sobie ubzdurał, jednak aż mu się duszno robiło. Z początku jeszcze widział, jak oczy dziewczyny wwiercały się w jego duszę, w jego wnętrze. A on nie potrafił temu zapobiec. Biernie na to pozwalał. Teraz odczuwał brak czegoś na swojej szyi. Był to brak zębów Lexaire. Nie chciał dopuszczać do siebie tej myśli, że to było przyjemne, jednak z drugiej strony uświadomił sobie, że pewnie i dla jasnowłosej odczucia byłyby podobne. O ile oczywiście nie pogryzłby jej do krwi, co w przypadku takiego gryzącego laika byłoby prawdopodobne.
Spojrzał na twarz dziewczyny. Miała cechy wspólne z tym stworkiem, w którego się zmieniała. Też się rozpływała pod pieszczotliwym dotykiem. Jej ciche mruczenie dobiegało do uszu Wolfganga, dodatkowo wywołując w nim falę ciepła i jakiejś dziwnej radości. Lex Wyglądała tak rozkosznie ze zmrużonymi oczyma, a dodatkowo czuł na swojej ręce jej delikatny policzek. Aż się prosił o buziaka. Nie przestawał subtelnie głaskać jej boku twarzyczki, jakoś nie mógł się od tego oderwać. Natomiast jego druga ręka jakoś wręcz samodzielnie powędrowała na boczek, pod ciemną bluzę towarzyszki zabaw. Odważył się spojrzeć na jej twarz. Była pokryta delikatnym rumieńcem, co jeszcze bardziej potęgowało jej urok. O ile to było nadal możliwe. Nie była zniesmaczona, czy zezłoszczona. Uśmiechnął się w duszy, a nawet nie tylko, bo i na jego twarzy pojawił się banan.
Chyba byli siebie warci, zarówno Wolfgang krążył wzrokiem wszędzie dookoła, jak i dziewczyna, siedząca tak przecież blisko chłopaka z Veneficus.
- A powiesz mi, co jeszcze? - spytał, ze wzrokiem utkwionym w dół, na lewej nóżce Lexaire. Czuł się przy niej jak amator, żółtodziób, bez żadnej takiej wiedzy. Pewnie to dlatego, że przez swoją chorobę nie zbliżał się do nikogo nawet w taki łaskotkowy sposób. W ogrodzie było cicho. Nie było dookoła nich nikogo, więc oczywistym było, że usłyszał szelest ciała Lex, gdy przysuwała swoją twarz ku jego.
Już miał zamiar coś odpowiedzieć, gdy poczuł na polikach ręce jasnowłosej. Nie potrafił patrzeć w dół, coś jakby go zaczarowało tak, że musiał spojrzeć się prosto w oko, znajdujące się naprzeciwko jego. To było naprawdę, naprawdę dziwne, mimo, że miał w ustach i w głowie odpowiedź, nie mógł jej wypowiedzieć. Otwierał i zamykał usta, z których nie dobiegały żadne dźwięki. Chyba delikatnie rzecz ujmując, utonął w czystych, pełnych wdzięku oczkach Lexaire.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire



Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Sob Sty 10, 2015 2:00 am

Prawda. Takie czułości działały na Lex jak na rasowych pieszczochów. Ulegała dotykowi i całą sobą odlatywała do zupełnie innego wymiaru, co nie dziwiło, gdy była w postaci chowańca, jednak gdy działo się tak w ludzkiej formie... cóż, mogło to budzić różne odczucia. Całe szczęście, że pod postacią humanoidalnej istoty mało kiedy zdarzało się, by ktoś ją dotknął w taki sposób - sposób pełen czułości i delikatności. W końcu kiedy nie była kulką, to jej kontakty z innymi ograniczały się do wpadania na siebie na korytarzu bądź gdy Lex "przypadkowo" pomagała komuś zejść ze schodów w sposób szybszy, niż ten na ogół znany. Nie to, żeby miała jakieś obiekcje co do mruczenia w postaci człowieka. Skądże znowu.
Słowa Wolfganga rozbawiły dziewczynę. Na tyle, że ponownie mógł usłyszeć jej krótki, cichy śmiech, a następnie dostrzec uśmiech na jej ustach.
- Powiedzieć? Wolfie... - powtórzyła za nim, po czym zachichotała półgłosem, kręcąc jednocześnie głową. W chwili obecnej, pamiętając jego wcześniejsze słowa to co przed momentem do nie powiedział wydawało się Lex tak śmiesznie absurdalne, że aż fajne.
- Jeszcze chwilę temu chciałeś, bym Ci wszystko pokazała, bo na słowo nie uwierzysz - wyjaśniła zaraz, żeby uświadomić mu co ją bawi. W końcu nie czytał w jej myślach, a przynajmniej miała szczerą nadzieję, że nie. Jakby jednak nie było, wciąż tkwiła blisko niego, z dłońmi na jego twarzy. Zdążyła już przyzwyczaić się do jego dotyku i bliskości, dlatego ani myślała o tym, by się odsuwać. No, przynajmniej jeszcze nie. Zastanawiając się nad tym, co jeszcze mogłoby być równie wrażliwe jak szyja, Lex zdała sobie sprawę, że jej pytanie zostało potraktowane brutalnie i raczej nie uzyska na nie odpowiedzi.
- To jak z tą walką? - zapytała ponownie, ku zdziwieniu samej siebie. W końcu mimo, że sama często w szaleństwie chwili potrafiła zgubić w myślach to, co się do niej mówiło, to w odwrotnej sytuacji najzwyczajniej w świecie się irytowała. Nie znosiła, gdy ktoś albo zapomniał, że coś do niego powiedział albo celowo to omijał. Teraz jednak wydawała się być istną oazą spokoju - nie złościła się, nie irytowała. Było wręcz odwrotnie! Z niepodobną do siebie delikatnością teraz to ona pokusiła się na pogłaskanie wolfgangowego policzka, używając do tego obydwu kciuków. Trwało to kilka sekund, po czym jej dłonie same z siebie zjechały na jego szyję, gdzie jedna zacisnęła się lekko na jego ramieniu, a druga niezbyt mocno drapała go po karku paznokciami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang



Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Nie Sty 11, 2015 1:01 am

Może i była to... oryginalna reakcja na takie pieszczoty, jednak na pewno nie dziwna, czy zła. Dzięki temu Wolfgang poczuł, że to, co robi, odnosi jakieś efekty. Nie czuł się, jakby głaskał ścianę, czy drzewo, tylko żywą osobę. Wsłuchiwał się w mruczenie Lexaire z zadowoleniem. Nawet nie wiedział, w której formie dziewczyna jest piękniejsza i słodsza - tej kociej, czy tej ludzkiej. Obie wydawały mu się rozkoszne i wspaniałe. Uwielbiał delikatność, subtelność, kobiecość. Takie właśnie cechy cenił u osób płci żeńskiej. Sam też nie chował się z tym, że potrafi i chce okazywać jakiekolwiek pieszczoty, czy chce dotykać kogoś delikatnie, zmysłowo. To wydawało mu się tak naturalne, że nawet o tym nigdy nie myślał.
- No, czy może wolisz pokazać? - spytał niepewnie, a po chwili Lex wyjaśniła mu, cóż w jego słowach ją rozbawiło. Sam też się uśmiechnął. To prawda, zaprzeczył sam sobie. Skinął głową na znak zgody i przyznania się do błędu. Przeszedł go przyjemny dreszcz, spływający po kręgosłupie. Nie wiedział, do czego jeszcze Lexaire jest zdolna, a wyglądała na dość obeznaną w takich sprawach. Pewnie była starsza od niego. No, ewentualnie dużo odważniejsza, ciekawska.
- Ja... zazwyczaj z nikim nie walczyłem, po prostu byłem często sam - odpowiedział. Przypomniał sobie jednak chustkę, którą zawsze miał przy sobie. Już nawet nie pamiętał, jak wyglądała osoba, która mu ją dała, jeszcze przed przybyciem do Francesy. Może wtedy, jak był dzieckiem, łaskotał się z kimś, toczył bitwy na śnieżki w zimie... Nie pamiętał nic. To jednak nie smuciło go. Cieszył się, że Lexaire zechciała spędzić z nim czas i nie odeszła zbyt szybko. Poczuł muśnięcie na poliku, który jak gdyby zakodował w sobie ten dotyk. Dotknięcie trwało kilka sekund, jednak dla Wolfganga to były długie minuty, a po nich, uczucie ciepła. Po tym, zobaczył i odczuł, że ręce Lex zjechały na jego ramię i kark. Pazurki Lex przejechały po jego karku, czuł je bardzo dobrze. Rozpływał się trochę, ciężko mu było nawet utrzymać kontakt wzrokowy z dziewczyną.
- Jakie to przyjemne.. - powiedział i kierowany impulsem, jakąś dziwną, niepohamowaną chęcią, pochylił się ku szyi Lex, muskając ją ustami. Dziwił się sam sobie, czemu to zrobił, czy to przez to, co jasnowłosa mu robiła? Buzowała w nim młodość, siła, którą ciężko było opanować. Po tym krótkim kontakcie wyprostował się i zacisnął ręce na własnych udach. Czuł, że jego poliki zaczerwieniły się, bo aż paliły go żywym ogniem. Chciał być dotykany i chciał dotykać, choć nie miał w sobie na tyle odwagi. Obawiał się jednak, że taka odwaga nadchodzi z czasem, gdy intensywność głaskania, czy też tak delikatnego drapania, czy gryzienia, zwiększa się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire



Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Nie Sty 11, 2015 5:35 pm

Lex musiała chwilę zastanowić się nad odpowiedzią na jego pytanie. Mimo wszystko to nie było takie łatwe w wyborze - pokazać mu czy po prostu powiedzieć? Jedna i druga opcja w jej głowie wydawała się być w porządku. Obie miały swoje plusy, ale także i minusy. Lex nie wiedziała. Dumając nad tym, przygryzała lekko własną wargę od wewnątrz, choć w pewnym momencie zrobiła to za mocno i czując metaliczny posmak krwi w buzi, zmarszczyła ciut nos.
- Hm, hm, hm... - wydukała, wciąż niezdecydowana. Mimo wszystko wcale nie była taka doświadczona, jak mogłoby się wydawać. Raz, że nie wiedziała jeszcze w jakiej formie mu to przekazać, to dwa - nie była do końca pewna, jakie jeszcze miejsca są aż tak wrażliwe. Co prawda miała pewne domysły, aaaale... nie, zdecydowanie nie była gotowa na aż tak odważne ruchy. Tym bardziej w ogrodzie! Z jeszcze bardziej czerwonymi policzkami i zażenowana wokół czego przed momentem krążyły jej myśli, Lex uśmiechnęła się głupkowato. Ot tak, w odpowiedzi na komentarz Wolfganga odnośnie drapania. Być może chciała dodać coś od siebie, wtrącić jakieś pięć (a może pińćset) groszy, ale gdy chłopak tylko się nachylił nie była wstanie nawet otworzyć buzi. Lex zastygła w miejscu, spinając wszystkie możliwe mięśnie. Zupełnie się tego po nim nie spodziewała! Zaskoczył ją po tysiąckroć bardziej, niż ktokolwiek inny na świecie, tak samo jak zaskoczyła ją jej reakcja na to. Chciała bowiem poczuć to jeszcze raz, mocniej, częściej. Gdy się wyprostował, spojrzała na niego zamglonym wzrokiem i przełknęła głośno ślinę. Jej ręka zjechała z jego szyi, by delikatnie zacisnąć się na jego dłoni, którą on sam ściskał na swoim udzie.
- W-więcej... - wyszeptała mrugając nieprzytomnie, chyba nawet nie do końca świadoma, że wygaduje takie rzeczy. Cóż. Jak widać nie tylko w Wolfgangu takie małe, a przyjemne rzeczy budziły niepojętą siłę młodości. A Lex, jak to Lex, niezbyt wiedziała jak się przed tym bronić bądź jak to pohamować, więc... szła zgodnie z tym - a co się będzie powstrzymywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang



Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Pon Sty 12, 2015 12:00 am

Wolfgang nie doczekał się odpowiedzi na swoje zapytanko. Ani żadnej prezentacji ze strony Lexaire, ani nawet najmniejszego zdania, wskazówki, zagadki. Pomyślał, że może jednak dziewczyna nie jest takim wielkim autorytetem i znawcą w takich sprawach. Albo po prostu się wstydziła, co zresztą zbyt dziwne nie było. Przecież byli w ogrodzie, a nie w prywatnym, zamkniętym pokoju. Każdy mógł ich tu zobaczyć, nauczyciel, uczeń, ktokolwiek. Podniósł wzrok i zauważył, że dziewczyna zaczerwieniła się jeszcze bardziej. Teraz chyba wyglądali jak dwa buraki, lub pomidory, zwyczajna, zarumieniona para. Nagle to dziwne zdarzenie, które w pełni zawładnęło Wolfem, a sam chłopak nie był zbyt świadomy, dlaczego to zrobił. Nawet nie do końca wiedział, co tak naprawdę zrobił. Czuł, że testosteron w nim buzuje, czuł ucisk w spodniach, a na ustach miał smak Lex, w nozdrzach czuł jej piękny zapach. Zapach jaśminu, z nutką herbaty. To wszystko działało na zmysły chłopaka.
- Co ja zrobiłem? - pomyślał, otwierając lekko usta, z których nie wydobył się żaden dźwięk. To była tylko myśl, a nie słowo. Na swojej ręce poczuł dotyk rączki jasnowłosej, która lekko ścisnęła dłoń Wolfa. Odwzajemnił ten gest, ujmując rękę Lex w swoją. Przejeżdżał kciukiem po jej paluszkach i usłyszał jej szept.
- Dobrze.. - powiedział cichutko i znów pochylił się nad jej szyją, cały czerwony. Piekły go poliki, przymknął oczy i delikatnie zassał skórę na szyi dziewczyny, muskając ją językiem i zębami. Po tym kilkusekundowym pocałunku, złożył jeszcze trzy buziaczki, jeden nad drugim i tak na chwilę zastygł.
- Pięknie pachniesz - szepnął rozdygotany i cały gorący. Nie wiedział, co teraz robi, to było automatyczne, niczym jakiś instynkt. Wydawało mu się, że tak powinien zrobić i to właśnie uczynił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire



Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Pon Sty 12, 2015 9:16 pm

Z każdą mijaną sekundą obraz powoli jej się wyostrzał. Zupełnie tak, jakby ta nagła ilość krwi, która uderzyła do głowy Lex powoli zaczęła opadać, pozwalając na uważniejsze obserwowanie Wolfganga. Skorzystała z tego, oczywiście. Przyjrzała mu się bacznie, choć głównie koncentrowała się na jego twarzy, a nie na na niższych aspektach jego ciała, stąd... no, nawet nie zdawała sobie sprawy, że ten czuje jakikolwiek ucisk gdzieś tam w spodniach. Widziała jednak jego czerwone policzki, co dodało jej trochę otuchy - przynajmniej nie była jedyną, która się rumieniła! Z drugiej strony trochę żałowała, że nie potrafiła czytać w myślach. Nie wiedziała co prawda na co byłaby jej ta wiedza, ale chciała poznać odczucia Wolfa i to co działo się w jego wnętrzu. Dowiedzieć się o czym teraz myślał, jak odnajdował się w sytuacji, w której się właśnie znajdowali. Jednocześnie wciąż starała się przetrawić to, co powiedziała. Niby jedno słowo, niby durna prośba, głupi wyraz "więcej", a teraz wydawało jej się najbardziej zawstydzającym słowem, jakie kiedykolwiek wypowiedziała. Lex przez chwilę przeraziła się nie na żarty, że Wolf weźmie ją za jakiś niespotykany okaz napaleńca molestującego już w pierwszym dniu poznania, dlatego rozluźniła uścisk na jego dłoniach. Zaraz też wzdrygnęła się lekko, czując jak głaszcze jej palce i skamieniała na nowo. Za pierwszym razem stało się tak ponieważ całkowicie ją zaskoczył, teraz - prócz elementu zaskoczenia była także pełna świadomość tego, co się stanie. Z niemałym zadowoleniem odebrała każdą sekundę pieszczoty, mrużąc przy tym oczy. Czuła, że jej serce mocno wali, zupełnie tak, jakby miało zaraz połamać jej żebra i wyskoczyć; czuła, jak raz za razem zalewają ją fale wręcz palącego gorąca. Oddychała w zawrotnym tempie, co sygnalizowała jej szybko unosząca się i opadająca klatka piersiowa. Wszystko to sięgnęło zenitu, gdy usłyszała najsłodszy komplement w życiu.
- D-dziękuję? - mruknęła niepewnie, niezbyt przekonana co odpowiedzieć. Odczekała też chwilę, naiwnie wierząc, że żar tlący się w jej ciele minie, po czym gdy zamiast tego nastąpił kolejny wybuch ciepła, westchnęła cichutko. Nie mogła pozwolić sobie na ugotowanie samej siebie, dlatego powoli uniosła tę jedną wolną rękę i rozpięła bluzę, być może nawet w pewnym momencie przypadkiem dotykając przy tym Wolfa - o ile tylko był na tyle blisko.
- Ciepło... - szepnęła, jakby chcąc mu dać wskazówkę odnośnie tego, co właśnie wyprawia. Zaraz jeszcze zsunęła bluzę z siebie i oparła rękę na ramieniu Wolfa. Póki co nie odczuwała żadnej różnicy temperatur i tak jak było jej gorąco wcześniej, tak było nadal, ale wierzyła, że to tylko kwestia czasu, by jej policzki wróciły do normalnego koloru. No chyba, że Wolf miał w planach pozawstydzać ją dalej... wtedy raczej na nic jej się to nie zda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang



Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Wto Sty 13, 2015 7:39 pm

Był obserwowany i sam również obserwował. Wzrok dziewczyny lekko go onieśmielał, jej duże, głębokie oczy podkreślały jej niezwykłą urodę. Jego serce, jego wnętrze radowało się i reagowało przyspieszonym biciem serca na widok Lexaire. Czuł się świetnie, żywo, a to nie zdarzało się jego chorowitemu ciału zbyt często. Teraz naprawdę czuł, że żyje. Czuł swoje serce, widział przed sobą zarumienioną dziewczynę, czuł jej wspaniały zapach. Uśmiechnął się lekko, słysząc podziękowania Lex. Przy ściąganiu bluzy, wzrok Wolfa niechcący powędrował na chwilkę niżej, po czym wrócił na szyję dziewczyny. W koszulce bokserce widać było, że piersi dziewczyny są dość duże, co raczej wykluczało, że była to młodsza koleżanka chłopaka z Veneficus. Dalej miał w pamięci to jedno, krótkie słowo, coś brzmiącego jak prośba, a może rozkaz? Nie wiedział, jednak nie potrafił tego zignorować. Teraz jednak nie wiedział, czy powinien cokolwiek robić, czy po prostu usiąść na powrót i wrócić do jakiejś normalnej rozmowy. Oblizał swoje usta, wciąż pamiętając delikatną skórę na szyi dziewczyny. Chciałby znowu móc ją dotknąć, pocałować. Ale nie chciał być przytłaczający, zresztą, to trochę krępujące było dla Wolfganga. Nie był na tyle odważny, by ze swojej strony działać tak aktywnie. Odkaszlnął i lekko cofnął twarz, jednak nie odsunął się. Oparł się łokciem o ławkę i spojrzał na twarz dziewczyny raz jeszcze, coraz bardziej zawstydzony swoim zachowaniem. Wiedział jednak, że to nie było złe, albo przynajmniej po dziewczynie nie było tego widać. Na chwilę przymknął oko. W myślach nadal był przyssany do Lexaire i nie mógł tego nawet na jakiś czas odsunąć od siebie tej myśli. Przysłonił ręką miejsce pomiędzy nogami, by w razie spuszczenia wzroku dziewczyna nie zobaczyła czegoś niepożądanego.
- Emm... Mi też jest gorąco - powiedział jeszcze dość rumiany, otwierając na powrót oczy. Trochę nie wiedział, co teraz powiedzieć, ale było mu bardzo ciepło i przyjemnie w środku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire



Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Wto Sty 13, 2015 11:02 pm

Starając się uspokoić serce bijące w tak dziwnie szybkim tempie, Lex powoli wdychała powietrze nosem i równie powoli wydychała je przez lekko rozchylone wargi. Stopniowo jej się to udawało, choć jak dla niej - zbyt wolno. Wciąż czując kołatanie w klatce piersiowej i bliskość Wolfganga, odchyliła głowę nieco do tyłu i spojrzała w górę. Wcześniej nie zwracała uwagi na to, co znajduje się nad nimi i wokoło nich. Wiedziała, że są to drzewa, ale dopiero teraz, gnana jakąś dziwną siłą postanowiła spojrzeć na drzewa po raz pierwszy, odkąd tu przybyła. Przyglądała się jak listki poruszają się na co mocniejszych podmuchach wiatru, jak migoczą między nimi promienie słońca... Zerkając ciut dalej, Lex zorientowała się, jak dużo czasu minęło odkąd spotkała Wolfganga w szklarni. Teraz niebo nabierało cieplejszych barw, barw pomarańczy. Lexaire uwielbiała takie niebo, napawało ją bowiem jakimiś niekoniecznie normalnymi odczuciami, których nie potrafiła ani opisać, ani nazwać. Po raz kolejny się rozmarzyła i po raz kolejny Wolf sprowadził ją z powrotem na ziemię, tym razem kaszlnięciem. Wyprostowała się, mrugnęła kilkakrotnie i uśmiechnęła lekko. Zerknęła na moment jak opiera się o ławkę, po czym znów patrzyła na jego twarz. Widziała, jak zamyka oko i w myślach próbowała domyślić się, czy aby przypadkiem nie jest obrzydzony jej osobą. No bo w końcu... Nie. Lex skarciła samą siebie, dość porządnie zresztą. Przecież gdyby miał jej dość, to by się odsunął albo w ogóle odszedł, prawda? Była zdecydowanie przewrażliwiona, a to nie wychodziło jej na dobre. Ogarniając jego wypowiedź, Lex zdała sobie sprawę, że ściągnięcie bluzy w sumie podziałało, bo przyjemny wiaterek stopniowo ją ochładzał - nawet jeśli wciąż miała czerwone policzki, to nie czuła już takiego gorąca w innych częściach ciała.
- Zawsze możesz... - Nie dokończyła. Wyszczerzyła ząbki w niby złowieszczym uśmieszku i nie dając mu szans na jakąkolwiek reakcję wyciągnęła ręce z powrotem do jego szyi. Nie dobrała się jednak do jego skóry, a za cel obrała sobie jego koszulę, którą zaczęła rozpinać. Powolutku, chyba jak najwolniej się dało, bo w końcu gdyby tylko przyspieszyła, to jeszcze by wyszło, że jest ciamajdą jeśli chodzi o przewlekanie guzików przez dziurkę.
- Możesz też ściągnąć marynarkę. Czy coś - dodała jeszcze w międzyczasie. Jej oczy cały czas skupione były na guziku, choć ten jeden raz ośmieliła się i uniosła wzrok na twarz Wolfganga. Tak czy siak nie spiesząc się rozpinała guziczek po guziczku. Jeden, drugi, trzeci. Nie więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang



Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Sro Sty 14, 2015 8:19 pm

Oddychał nierówno, lecz spokojnie. Przynajmniej jak na niego. Czas upływał jakoś niewspółmiernie szybko, albo po prostu Wolfgang nie zwracał uwagi na czerwieniejące i wchodzące w coraz głębszy pomarańcz listki i trawy dookoła nich w ogrodzie. Dziwił się, że było mu aż tak gorąco, skoro nawet nie było lato. Takie myśli jednakże odganiał w tempie natychmiastowym, wolał skupiać się tego dnia na chowańcu, poznanym w szklarni. Na Lexaire o pięknych, beżowo-różowawych oczętach. Żałował, że to nie osoba, którą poznał kiedyś dawno i o której nie mógł zapomnieć, którą widywał bezimiennie i bez twarzy w swoich snach. Te wspomnienia trwały bardzo krótko, bowiem wciąż zarumieniona Lex zaproponowała mu... No właśnie, co?
- Ale.. - odpowiedział jedynie, gdy zobaczył, jak zgrabne, kobiece dłonie jasnowłosej powędrowały z dużą szybkością w stronę jego szyi. Aż zamknął oko, przygotowując się na jakiś dotyk na szyi, jednak poczuł coś innego. Chłodniejsze powietrze na obojczykach, które na pewno ukazały się oczom Lexaire. Były dość wyraźne, bo Wolfgang nie był okupiony w tłuszczyk. Był całkiem szczupły, by być szczerym. Nawet jego jedna ręka nie drgnęła, by powstrzymać Lex od rozpinania jego koszuli, było mu bardzo przyjemnie, gdy taki chłód wiał na jego rozgrzane ciało. Po rozpięciu trzeciego guzika pewnie piękna dziewczyna mogła ujrzeć jego niezbyt dobrze zbudowaną klatkę piersiową i sutki, co było naturalną koleją rzeczy. Oczywiście o ile spoglądała do wnętrza ubioru. Wolfgang, który stwierdził, że chyba ciepło z klatki piersiowej przeniosło się na twarz i poliki, zdjął posłusznie marynarkę i powiesił na oparciu ławki.
- To całkiem dobry pomysł - przytaknął, spoglądając głęboko w prawe oczko dziewczyny. Wyciągnął rękę i delikatnie zacisnął ją na kolanie Lex. Nie wiedział, czego chciał, nie wiedział, co robić, a pod swoją dłonią czuł delikatne, aksamitne i chyba jednak dość chłodne kolano. Nic jednak więcej nie ośmielił się zrobić, tylko zastanawiał się, co też ta słodka i smakowita dziewczyna próbuje zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire



Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Czw Sty 15, 2015 7:20 pm

Gdyby tylko Lex wiedziała, że Wolfgang ma takie "problemy" ze wspomnieniami najpewniej by mu współczuła! Sama nigdy nie miała kłopotów z zapominaniem czyjegoś wyglądu i mogła się jedynie domyślać, jak bardzo jest to męczące gdy nawiedzają cię obrazy z przeszłości, o których niewiele można powiedzieć. Chociaż z drugiej strony w ciągu sekundy potrafiło jej wylecieć z głowy imię swojego rozmówcy... Przygryzła lekko wargę, odpinając ten nieszczęsny, ostatni (trzeci) guziczek. Zaraz złapała za kołnierzyk koszuli i odchyliła na boki, wzrokiem mimowolnie wbitym w obojczyki Wolfganga. Chwilę tak trwała, zaciskając mocniej palce na materiale kołnierza, czując jak na nowo robi jej się ciepło. Odwróciła momentalnie spojrzenie, pierw gdzieś na bok, żeby zupełnie nie widzieć chłopaka. Patrzyła na dalszą część ogrodu, która sobie gdzieś tam była. Tzn. "patrzyła". Niby jej wzrok był na czymś zawieszony, na jakimś krzaczku czy innym kwiatku, ale tak naprawdę równie dobrze mogła obserwować przestrzeń między nimi. Oto Lex próbowała się uspokoić, przywrócić do porządku i choć względnej normalności. Miała bowiem wrażenie, że jeśli nie pohamuje entuzjazmu to Wolfgang weźmie nogi za pas i ucieknie gdzie pieprz rośnie, a tego nie chciała za nic na świecie. Śmieszyło ją to samą, ale naprawdę zdążyła się do niego przywiązać i przyzwyczaić do jego obecności!
- Mam same dobre pomysły - odparła zaraz, już na powrót cała rozpromieniona i uśmiechnięta. Zrobiła krótką serię głębokich wdechów i wydechów i odwróciła się do Wolfa. Spojrzała na ściągniętą marynarkę, to znów na niego. Na jego dłoń zaciśniętą na jej kolanie skrytym za miłym materiałem czarnej zakolanówki, na marynarkę, ponownie na jego twarz.
- Chociaż... wciąż jest ciepło. - Zacmokała, patrząc na jego czerwone policzki. Jej także były zarumienione, co tylko potwierdzało jej słowa, które w końcu nie odnosiły się jedynie do chłopaka, ale także do niej. Wyszczerzyła się nagle, jakby trafiona jakąś złotą myślą, po czym ujęła w obie ręce dłoń Wolfa i podniosła się z ławki. Pociągnęła go, żeby także wstał i o ile jej się to udało, to złapała go jedną ręką za rękę, w drugą złapała jego marynarkę i zaczęła pospiesznie iść w stronę, z której przyszli. Oczywiście nie chciała wyjść z ogrodu, ale jeśli zamierzała dość do fontanny, to musiała się ciut cofnąć. Potem skręciła, ciągnąc Wolfa po jakiejś kwiecistej alejce i po jakichś trzech minutach byli na miejscu. Nowa miejscówka, fajniejsze widoczki, fontanna. Od razu skierowała się ku niej, dalej trzymając chłopaka za rękę.[/i][/i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang



Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Pią Sty 16, 2015 8:25 pm

To przecież nie były problemy, a raczej Wolfgang tych wspomnień tak nie traktował. To było dla niego świadectwo, że istniał i żył w przeszłości. Chociaż oczywiście nie dało się tego stwierdzić, ważne i pewne jest tylko tu i teraz. Wszystko, co już było z czasem zatraca ostrość, czasem jakieś szczegóły są pomijane w pamięci, lub przekształcane w zupełnie coś innego. Westchnął cichutko. Nie mógł zapomnieć, choć wiedział, że spotkanie tej osoby graniczy z cudem. Zaciekawiło go, dlaczego będąc tak blisko jasnowłosej dziewczyny te myśli go zbombardowały. Przecież przed przybyciem tutaj był dzieckiem, które nie miało możliwości odczucia żadnych wyższych uczuć w taki sposób, w jaki odczułby je dzisiaj.
Wrócił myślami do teraźniejszości, do tego, co działo się naprawdę. Poczuł powiew wiatru na swojej klatce piersiowej, odsłoniętej przez ręce Lexaire. Nie czuł się nigdy atrakcyjny, tak i teraz wiedział, że dziewczyna musi czuć rozczarowanie. Choć Wolf nigdy by się po sobie nie spodziewał wyrzeźbionego ciała, które mogłoby sprawić, by stał się przystojny i 'gorący'. Patrzył jej w twarz. Szukał jakiegoś grymasu, który potwierdziłby jego wewnętrzną opinię, lecz ujrzał raczej błądzący, pusty wzrok, sięgający głębi ogrodu. Czuł, że są tu już przez wieczność. Że od zawsze siedział przy Lex na ławce i od zawsze zachwycał się jej ponadprzeciętną urodą.
Przytaknął na jej słowa skinieniem głowy. Zgadzał się w pełni, zresztą teraz był o tyle roztańczony i ciepły w środku i na zewnątrz, że zgodziłby się z radością z każdym stwierdzeniem dziewczyny. Też się uśmiechnął.
- Dokąd idziemy? - spytał, jak zniecierpliwione dziecko. Wiedział przecież, że zaraz się dowie, ale chciał to od niej usłyszeć już teraz. Zacisnął dłoń na rękach Lex, a po chwili na tylko jednej jej dłoni. Była ciepła i mniejsza niż jego. Dał się prowadzić, utrzymywał tempo dziewczyny, nie dawał się ciągnąć, tylko w miarę możliwości fizycznych nadążał za Lexaire. Chwila spaceru nikomu na złe nie zrobiła, zwłaszcza w tak fajnym towarzystwie. Nagle przystanęli przy fontannie, gdzie doprowadziła go jasnowłosa.
- Po co tu przyszliśmy? - spytał prosto z mostu, jak zawsze, po swojemu i spojrzał na jej oblicze, wciąż ściskając lekko jej dłoń. Nie wiedział, dlaczego zmienili miejsce pobytu, ale radował się, że nie zapomniano o jego marynarce. Zostawienie jej nie byłoby zbyt fajne, przecież stanowiła integralną część mundurka szkolnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire



Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Sob Sty 17, 2015 11:27 pm

Nie zdążyła mu już odpowiedzieć, peszek. Choć pewnie gdyby nie była tak zaabsorbowana nowym planem i miała ku temu okazję... nah, pewnie i tak by z niej nie skorzystała - ot tak, na złość, aby żył w niewiedzy. Krótko, bo krótko, ale jednak. Lex przystanęła może ze dwa czy trzy kroki przed fontanną, wzdychając cicho.
- Łaaa.. - wyparowała zaraz, szeroko otwartymi oczyma rozglądając się po najbliższej okolicy. Fontanna znajdowała się na niewielkim placyku, odgrodzonym od traw i drzew niewielkim, może 15-sto centymetrowym płotkiem. Wokół były oczywiście ławki, ale Lex praktycznie nie zwracała na nie uwagi. Dopiero co z jednej zeszła, więc to chyba logiczne, że nie przyszła tu posiedzieć na innej. Chociaż... było to całkiem prawdopodobne dla niej zagranie. Tak czy siak, powoli zachodzące słońce naprawdę dodawało niesamowitego uroku temu miejscu.
- Ładnie, co? - wymruczała, wpatrując się w niebo. Wręcz rozpływała się pod tym pomarańczowym sklepieniem, a oczy błyszczały jak... jak miliony monet! W międzyczasie zacisnęła mocniej dłoń na dłoni Wolfganga. Co prawda nie na tyle, by mu ją zmiażdżyć, ale przynajmniej by mógł poczuć, że wciąż go trzyma. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że wcale nie trzyma go za nadgarstek i automatycznie go puściła, wielce zakłopotana i zawstydzona. Otworzyła nawet usta, by najprawdopodobniej wybełkotać "sorry" czy inne "przepraszam", ale ostatecznie nic takiego nie wyleciało z jej gardła. Zamiast tego Lex postąpiła kroczek do przodu, okręciła się na pięcie do Wolfa, wyszczerzyła do niego jak głupi do serca i cofnęła się o te kilkadziesiąt centymetrów, by być jak najbliżej fontanny. Na murek odłożyła jego bluzę, odwróciła się i nachyliła, by móc spojrzeć w gładką taflę wody. Zauważając swoje dalej czerwone policzki, wyciągnęła jedną rękę ku wodzie i zamoczyła ją, napawając się jej orzeźwiającym chłodem. Zaraz się jednak wyprostowała i w podskokach pokonała odległość, jaka dzieliła ją od Wolfa. Stając naprzeciwko, zadarła nieco podbródek, by patrzeć prosto na niego. Gdyby mogła, to najpewniej uśmiechnęłaby się jeszcze szerzej i rozciągnęła usta aż dookoła głowy, ale uszy stały jej na przeszkodzie. Niemniej, uniosła szybko rękę i pstryknęła nią dokładnie przed twarzą chłopaka, by udekorować jego buźkę kropelkami. Taka zadziorna była!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang



Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Sro Sty 21, 2015 5:18 pm

Nie otrzymał odpowiedzi, jednak wybaczył to jasnowłosej, wiedział, że była zbyt podekscytowana własnym pomysłem, by być w stanie go przedstawić. Nie miał jej tego za złe, rozumiał, że łatwo da się nakręcić swoją własną ideą i wtedy świat przestaje na chwilę istnieć! Podążał za dziewczyną, nie mając żadnych problemów z dotrzymaniem jej kroku. W końcu miał dłuższe nogi. A przynajmniej tak powinno być, skoro jest o tyle od niej wyższy.
Rzeczywiście, fontanna była bardzo ładną ozdobą tego ogrodu. Przystanął w takiej odległości od niej, by móc ją z łatwością ogarnąć wzrokiem. Wiedział, że woda w niej na pewno jest zimna, nawet nie musiał tego sprawdzać. Wierzył swoim przeczuciom. Zresztą, nie lubił zimna, a jak się jest mokrym to dodatkowo dużo bardziej odczuwa się wiatr. Po prostu zimniej się robi człowiekowi. Wolfgang zresztą był dużo bardziej typem ciepłoluba, choć lubił też jesień i zimę, jako późniejsze i zimniejsze pory roku. Miały w sobie bardzo dużo piękna, tak zresztą jak każda z czterech pór roku.
- Pięknie - powiedział i pokiwał głową z aprobatą. Teraz, w porze dnia, zwanej wieczorem, gdy słońce chyliło się ku zachodowi i gdy światło czerwieniło się niczym Lexaire jeszcze kilka chwil temu, wyglądała nawet bardziej okazale niż zazwyczaj. Choć co prawda, nie bywał tu zbyt często.
Spojrzał na Lex, która już zmierzała w jego stronę z kropelkami wody, skapującymi jej z ręki. Trochę się chyba zagapił, co często mu się zdarzało. Po dosłownie setnej sekundy, zobaczył tylko śliczny, choć zwiastujący kłopoty uśmiech dziewczyny a po tym poczuł krople wody na twarzy. Odruchowo zamknął oczy, a po chwili wytarł sobie twarz w rękawek koszuli.
- O Ty..! - powiedział tylko i uśmiechnął się. To było przyjemne, tak na ochłodzenie w sam raz. Bądź co bądź nie spodziewał się jednak, że opryska go wodą. Gdy już otworzył oczy, spojrzał na Lex i odetchnął głębiej.
- Robi się coraz później, nie będziesz się bała wracać do swojego pokoju? - spytał, widząc, jak pomarańcz się nasila, wciąż jednak nie sięgając nawet czerwieni. Do zmroku było jeszcze trochę czasu, a Wolf zawsze lekko się obawiał tego, co może go spotkać nawet tak blisko szkoły w ciemnościach. Musiałby sobie sam świecić, używając magii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wielki ogród    Today at 1:47 pm

Powrót do góry Go down
 
Wielki ogród
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Francesa :: St. Francesa :: Tereny przyszkolne-
Skocz do: