Szkoła Magii i Czarodziejstwa
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ha, got ya!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lexaire



Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Ha, got ya!    Nie Gru 14, 2014 5:56 pm

Aspekt I - personalizacja



Godność: Lexaire Remilia Daaé.
Wiek: Pi razy drzwi, czyli jakieś 18 lat. Klasa V.
Pochodzenie: Kornwalia.
Wzrost: 154 cm.
Waga: 50 kg.



Aspekt II - profilowanie



Rasa: Chowaniec.
Grupa: Uczniowie -> Queers.
Obowiązek:
Zaklęcia i uroki, runy, obrona przed czarną magią, astronomia magiczna.
Rosyjski, łacina, matematyka, fizyka, informatyka.



Aspekt III - magia



Umiejętności: Oburęczność; czytanie z ruchu warg; gotowanie; pływanie; widzenie w ciemnościach; wyczulony słuch; cichy chód (niemalże bezszelestne poruszanie się).
Zaklęcia:
Rangi B:
- Bariera
Rangi C:
- Finezja
- Zielony Wspomagacz
Rangi D:
- Ciepło
- Leczenie stłuczeń
- Szybkość

Przy czym jako chowaniec używa ich na swojego Mistrza.


Aspekt IV- indywidualizacja



Choroby/fobie: Boi się burzy, ciemności, psów i wszelkich owadów (no, może poza motylami), a także dużych, otwartych przestrzeni. Poważniejszych chorób nie zdiagnozowano.
Wygląd: Pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy są zdecydowanie nieco kocie uszy. Białawe, wystające spod włosów, choć nie jedyne, bo poza nimi Lexaire posiada jeszcze jedną parę, taką typowo ludzkich. Następnie uwagę zwracają na siebie same włosy dziewczyny. Istna burza bieli, choć bieli nie w tak chamsko rażący sposób niczym świeży śnieg, ale o bardziej kremowym odcieniu mleka, który dopiero w blasku słońca nabiera odrobinę jaśniejszych tonów, barw alabastru. Są cholernie gęste i grube, przy czym całkiem mięciusie i lśniące – od razu widać, że dziewczyna ma na ich punkcie jakiegoś bzika. Swobodnymi falami okalają jej buzię i opadają na blade ramiona oraz plecy, kończąc się nieco za pośladkami. Bez względu na ich długość zazwyczaj są rozpuszczone, choć zdarza się, że Lex poświęci im odrobinę więcej czasu i upnie je w jakiegoś kłosa czy inną finezyjną fryzurę. Jej twarz jest wykrojona w kształt odwróconego trójkąta, co w połączeniu z delikatnymi rysami nadaje jej niezwykle dziewczęcego, może nawet i lekko dziecinnego wyglądu. Oczy duże, rześkie i szarawe, choć naznaczone bursztynowymi i łososiowymi ciapkami i łatkami; otoczone woalką długich, jasnych rzęs. Błysk i iskry głęboko w nich ukryte sprawiają, że wyglądają na wiecznie wilgotne, jakby miała się zaraz rozpłakać. Długa szyja dodaje jej tylko pozornie wzrostu, ale to akurat na jej korzyść, ponieważ ku swojemu wielkiemu niezadowoleniu Lexaire jest dość... niska. Mierzy niespełna 155cm, więc ginie w tłumie, a jakoż. Usta ma ni to wąskie ni przesadnie pełne, z górą wargą wyciętą w kształt serca. Proste brwi tylko potęgują dziecięcą aparycję, a kiedy się uśmiechnie i nada twarzy nieco mniej szelmowski krój - od razu można myśleć, że ma się do czynienia z kimś jeszcze młodszym! Jej policzki nie posiadają tych uroczych dołeczków, ale za to latem, pod wpływem promieni słonecznych naznaczane są śladową ilością bladych piegów. Podobnie jest z nosem, który swoim niewielkim zadarciem zdradza jej oślą upartość. Nie jest ani wychudzona ani utuczona, ot – szczupła, jak większość dziewcząt, przy czym zerowy zarys mięśni ujawnia, że nie ima się wysiłków fizycznych. W dolnej części pleców ma dołeczki, a znaaacznie wyżej, bo gdzieś pomiędzy ramieniem a łopatką bliznę w kształcie rogalika. Jest to pamiątka z dzieciństwa po bliższym kontakcie z jakimś wilkopodobnym stworzeniem. Jeśli chodzi zaś o ubiór, to Lexaire stawia przede wszystkim na wygodę. Poza obowiązkowym mundurkiem przyodziewa najczęściej dopasowane jeansy, szorty bądź spódniczki do połowy ud. W kolorach co prawda nie przebiera, ale zdecydowanie gustuje w barwach stonowanych i ciemniejszych, nigdy tęczowo-neonowych. Buty najróżniejsze, choć ciężko zaprzeczyć by nie starała się dodać sobie kilku centymetrów za pomocą obcasów.
Jako chowaniec posiada także postać słodko-puchatego zwierzaczka. Przypomina on swoimi gabarytami małego tygryska – taki masywniejszy kociak po prostu. Ba, w ogóle forma Chowańca przywodzi na myśl koty. Zdeformowane co prawda, jakby hybrydy z lisami, ale wciąż koty. Kotowaty ma krótki, zaokrąglony pyszczek i ogromne oczy o charakterystycznym kształcie. Resztę ma typowo lisią. Uszy trójkątne, ale znacznie większe (jak u fenka!), dłuższe, które pozwalają wychwytać najmniejszy szmer. Zaraz pod nimi, po obydwu bokach pyszczka znajdują się kłębki futra, ułatwiające utrzymanie równowagi. Posiada kły oczywiście, ale są one dość słabo rozwinięte, przez co nie ma mowy o jakimkolwiek dotkliwszym krzywdzeniu innych. Jedyną formą obrony są w tym przypadku pazury, a warto zaznaczyć, że są one wyjątkowo ostre i długie, z możliwością wysuwania ich, jak to u kotowatych bywa. Kocie ciało i gibki tułów umożliwiają szybkie poruszanie się; łapy są dość długie, a stopy wąskie. Ogon ni to cienki ni to gruby, na końcu rozdwojony. Kolor futra i jego faktura jest adekwatna do koloru i miękkości włosów w ludzkiej formie, tak samo jest w przypadku oczu. Klik - i widzisz jak to jest.
Niezależnie od tego, czy Lexaire jest w postaci człowieka bądź chowańca zawsze towarzyszy jej zapach świeżych kwiatów i zielonej herbaty, z ledwo wyczuwalnym przez nozdrza aromatem cytrusów.
Niech jednak nie zwiedzie was jej niewinny wygląd, bowiem...
Charakter: ma zły! No, może nie tyle zły, co kapryśny. Jeśli opisywać ją jednym słowem, to chyba najbardziej pasuje tu wyraz „dziwna”, a jeśli opisywać całym zdaniem, to „nie, zdecydowanie nie chcesz jej poznać”. Z pozoru spokojna i opanowana, w środku niczym wulkan. Ciężko jest się od niej odczepić, bo przykleja się jak rzep i nie pozwala swoim bliskim na oddalanie się, zwłaszcza kiedy potrzebuje towarzystwa. Jest zawsze do dyspozycji: poduszka, słuchacz i prywatny poradnik w jednym. Sto pomysłów na godzinę, w realizacji zaś zawsze kilka, co daje jej duży wybór w tym, co ma robić w danej chwili. Zachowuje się jak obłąkana indywidualistka, bardzo niezależna i do pewnego stopnia samowystarczalna, choć wystarczy spędzić z nią dłuższą chwilę, by zorientować się, że jako typowy chowaniec potrzebuje innych, ba! obecność drugiej osoby jest jej wręcz niezbędna do szczęścia. Całkiem możliwe, że cierpi na manię prześladowczą i schizofrenię wieku młodzieńczego, ale nigdy nie oglądał jej żaden lekarz, bo szczerze się ich wstydzi. Zbyt często zmienia zdanie i za bardzo ubóstwia wszelkiego rodzaju słodycze oraz występy kaskaderów, narażających własne życia dla rozrywki innych. Zwykła do granic możliwości. Nie wyróżnia się z tłumu niczym, pomijając fakt paraliżu mózgu w okresie wczesnego dzieciństwa, niewyparzoną gębę, cięty język, potrojoną głupotę i powinność przebywania w budynku dla osób psychicznie chorych. Szczery do bólu pojemnik na takie cechy charakteru jak przesadna gadatliwość i wścibskość. Warto zaznaczyć, że gdyby samo jej imię, tj. Lexaire miało coś znaczyć, to najprawdopodobniej oznaczałoby żart czy psotę i doskonale opisywało jej parszywy charakterek. W końcu pod kategorię jej hobby bezsprzecznie zalicza się płatanie figli, co wręcz uwielbia, spanie całą nieskończoność, chowanie się po szufladach i marudzenie. Ogromną wagę przykłada do zabawy, w końcu zabawa odgrywa w jej życiu bardzo ważną rolę, a ona sam jest z nią związana swym sercem, umysłem i całą duszą. Lubi się więc bawić, krzyczeć, lubi awantury, lubi jak jest głośno. Zaczepia nieznajomych. Najpierw powie, potem pomyśli, działa pod wpływem impulsu. Zawsze jej wszędzie pełno i najchętniej w świecie oświecałaby innych swoim geniuszem, gdyby tylko nie była aż tak leniwa. Biegające dziwadło, zawsze niezorganizowane, do pracy biorące się na poważnie w ostatniej chwili, chyba że wcześniej ktoś ją nieźle nastraszy. Choć zapał ma ewidentnie słomiany, Lex to fanatyczka: jak coś ją zainteresuje, to przepadła jak kamień rzucony w wodę, niczym śliwka w kompocie - pochłania wtedy wszystko, co tylko koniuszkiem miotły tyka przedmiot jej aktualnej fascynacji. Złośliwa i perfidna, natrętna i namolna przyjaciółka, która słowa „umiar” zwykle nie traktuje poważnie. Zresztą mało kiedy, tak naprawdę, jest poważna. Lubi się śmiać i lubi też radość płynącą z denerwowania innych. Kocha chyba wszystko oraz wszystkich, ignoruje natomiast zachowanie tych osób, które na siłę próbują jej swoją osobą uświadomić, że nie da się ich kochać – wierzy w innych i stara się być jak najbardziej pozytywna, nawet w stosunku do tych najokropniejszych istot. Do każdego więc podchodzi indywidualnie, nie słuchając opinii usłyszanej od osób trzecich. Potrafi wszędzie odnaleźć piękno i pozytywne strony, co potwierdza fakt, że dla niej choćby byle długopis czy fotel może być zachwycający. Nie jest jednak duszą artysty, wręcz przeciwnie, to umysł typowo ścisły, kochający wręcz matematykę i fizykę, astronomię oraz prawa, jakimi rządzi się świat. Prócz tego jej miłością są maliny, poziomki, a także truskawki. Trochę mniej winogrona i porzeczki. Darzy dużym sentymentem motyle i biedronki, gardzi za to muchami i komarami. Lubi dotykać, bo dotyk od dawna jest dla niej bardzo ważny, tak jak kolory. Normalnie ludzie dostrzegają kolory tylko na początku dnia i na jego końcu. Nie wiedzą z czego składa się każda chwila, nie wiedzą z ilu faktur składa się jedna rzecz. Nie wiedzą, bo nie potrafią pojąć, że najpiękniejsze niebo ma barwę gorzkiej czekolady. Ale Lexaire to wie, tak jak i wie wiele więcej ciekawych rzeczy.
Historia: Może kiedyś, może nigdy.



Aspekt V - dodatki



Ekwipunek: Dobry humor, długie paznokcie, bezdenne kieszenie w ubraniach, do których chowa niemalże wszystko to, co najmniej jest jej potrzebne. Jakieś cukierki, wstążki, gumki, papierki, ołówki, klucze, pieniądze i inne takie takie. Bez wątpienia te dwie kieszonki zastępują jej torebkę, której nie nosi, by nie zajmować sobie dłoni.
Ciekawostki:
Jak zostało wyżej wspomniane, uwielbia słodycze i z tego też względu nienawidzi wszystkiego, co gorzkie. Chyba, że jest to herbata – tę to kocha ponad wszelkie możliwości i nigdy jej nie słodzi, by nie zabijać jej smaku.
Tak naprawdę to wcale nie jest taką wariatką, jest po prostu niesamowicie wesoła, to wszystko.
Mimo oburęczności jej obie ręce są „lewe”, jeśli chodzi o jakiekolwiek prace artystyczne.
Nie lubi być dotykana po włosach i po tych kocich uszach, kiedy jest w ludzkiej formie.
Za to jak jest w postaci chowańca... Aww, głaszcz do woli! Za uszkiem. I po brodzie. I po łebku. I grzbiecie.
Chociaż zabawy jej ogonem nie zdzierży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucky



Liczba postów : 323
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Ha, got ya!    Nie Gru 14, 2014 6:54 pm


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Ha, got ya!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Francesa :: Sprawy Organizacyjne :: Kartoteka-
Skocz do: