Szkoła Magii i Czarodziejstwa
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szklarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
A.D.M.

avatar

Liczba postów : 409
Join date : 02/11/2014
Age : 21
Skąd : Ísland, Grímsey.

PisanieTemat: Szklarnia    Sob Lis 08, 2014 6:06 pm


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Nie Gru 14, 2014 8:32 pm

Wolfgang, ledwie poczuł się lepiej, od razu wyszedł ze szkolnego ambulatorium. Wiedział, że przez najbliższy okres czasu nic mu nie groziło, skoro już miał tak mocny nawrót choroby. Nie zdążył w sumie poczytać w czytelni pism pani Inessy z początku wieku XX, jednak zawsze był dobry czas, by pójść do szklarni. Jako zapalony zielarz, uwielbiał spędzać czas w tym przyszkolnym pomieszczeniu. Zawsze znajdował jakąś wcześniej nie obadaną roślinkę, a dzięki obcowaniu z florą, obecną pod szklaną kopułą, z łatwością później docierał do ziół, które musiał znaleźć na przykład do zrobienia jakiegoś eliksiru i odnajdywał je. Starał się nie podkradać niczego, jednak pokusy bywały nad wyraz potężne.
- Czas na obchód - powiedział całkiem wesołym głosem i począł badać, czy jakieś roślinki urosły, czy jakieś zgniły, przechodząc od stanowiska do stanowiska co jakiś czas. Ciekawiło go to małe, lecz fascynujące życie ziółek. Czasami nawet zastanawiał się, jak by to było, gdyby on sam był roślinką, która jedynie porusza się w stronę światła i pije sobie wodę z gleby. Karmiłby się sam z siebie, miałby całe życie na myślenie, nie musiałby pracować. To chyba trochę nudne życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Nie Gru 14, 2014 8:53 pm

Biegała radośnie po łące, nad którą zamiast górować główki kwiatów, górowały główki lizaków. Skakała od jednego do drugiego, różowym języczkiem poznając ich smak. Chwilę później wskakiwała do strumyka płynącego złocistym miodem, a na koniec - szczerząc mordkę jak to tylko było możliwe - wdrapywała się po drzewie by poobgryzać co dojrzalsze okazy owoco-pralinek. Takie właśnie przygody przeżywając duchem, ciałem małego puszystego koto-liska spoczywała w szklarni, gdzieś między donicami, chowając się za co większym liściem. Tylko uszy, co jakiś czas niemrawo drgające wystawały zza liścia i zdradzały jej obecność. No dobra, nie tylko one. Nagle, zupełnie niespodziewanie po szklarni rozniósł się odgłos kichnięcia i mimo, że sprawczynią tego była sama Lexaire, uniosła ona łepek i zamglonym spojrzeniem rozejrzała się dookoła. Opuściła go dopiero po kilku sekundach, kiedy upewniła się, że nic jej nie grozi i na powrót przymknęła oczy, odlatując w objęcia Morfeusza. A co to były za objęcia! Słodkie, rozkoszne, pachnące cynamonem i słodkie, zupełnie jak malinki! Nic dziwnego, że tak pogrążona w swoich sennych fantazjach nie zwróciła uwagi na to, że w szklarni nie jest sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Nie Gru 14, 2014 9:17 pm

Przedstawiciel rodu Schillerów był pogrążony w kompletnej ciszy, zakłócanej jedynie jego co głośniejszymi myślami. Myśli jednak, jak to myśli, nie wydawały żadnych dźwięków. Oprócz dźwięku łudząco przypominającego kichnięcie. Delikatne, ciche kichnięcie. Zaraz zaraz, zazwyczaj myśli nie kichały. Wolfgang postanowił skierować swoje kroki ku źródłu dźwięku, przerywając obserwacje roślinek. Nastąpiła pewna anomalia, którą postanowił zbadać. To nie była ani myśl, ani roślina... Na człowieka też tu miejsca nie było, no chyba że niewidzialnego. Magia potrafiła zdziałać cuda. Wystawił więc chłopak rękę przed siebie, by sprawdzać, czy ktoś niewidzialny nie stoi na jego drodze, jednak aż do samego stanowiska nie napotkał nikogo.
- Dziwne - powiedział i pochylił się nad eksponatami. Nie przypominał sobie, by ten okaz miał oprócz zielonych listków i pomarańczowych kwiatów również puchate, szare liście. Prawie stykał się czołem i opaską, którą miał na oku, z liśćmi. Dotknął palcem jednej z szarych narośli i pogłaskał ją. Była milutka w dotyku, ciekawe, co to była za mutacja.
- Roślinny mutant może psikać? - spytał dość głośno, sam siebie, po czym roześmiał się. To była jego najdziwniejsza myśl od bardzo dawna, brzmiała całkiem absurdalnie. Nie oddalał się jednak od tego unikatu i czekał, może akurat zaraz wykwitnie coś nowego w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Nie Gru 14, 2014 9:31 pm

Ciastka, babeczki, lizaki, żelki, cukierki, pralinki, koktajle i syropy klonowe - wszystko to otaczało ją, wszystko to było na wyciągnięcie jej łap, jej pyszczka. A im bliżej się tych łakoci znajdowała w swoich fantazjach, tym bardziej jej śpiące ciałko się ruszało, zdradzając jak wielką ekstazę wewnątrz musi przeżywać. No bo kto by nie przeżywał, gdyby żył w Krainie Słodyczy? No właśnie. Nie trwało to jednak długo. Co prawda początkowo zupełnie nie wyłapała, że milusi dotyk na uchu pochodzi ze świata rzeczywistego, ale kiedy tylko ogarnęła, że lizako-kwiatki nie mogą głaskać... aż się automatycznie zjeżyła i oddaliła głowę bardziej wgłąb, bardzij za liście Była zaspana, ale zdołała zrozumieć pytanie i już miała wiać gdzie popadnie, jak przez myśl przeleciał jej okrutny pomysł. Roślinny mutant, huh?
- Psik, psik - odparła pospiesznie, jak najlepiej starając się naśladować kichnięcie. Czy jej wyszło czy nie... szczerze niezbyt ją to teraz interesowało. Udawała roślinę, a to wymagało nie lada koncentracji.
- Kim jesteś i co tutaj robisz? - dodała po chwili, przyjmując najbardziej dumny i wyniosły ton głosu, na jaki tylko było ją stać. W końcu jeśli ktoś jest roślinnym mutantem, to musi się wywyższać! Tak więc była dumną ze swojego jestestwa zmutowaną rośliną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Nie Gru 14, 2014 10:01 pm

Po dotknięciu puszystych listków, te od razu się cofnęły, jakby żyły naprawdę. No, albo miały taki instynkt zaprogramowany w procesie ewolucji, czy też mutacji. Instynktownie wycofał paluchy, gdy usłyszał kolejne dwa psiknięcio-podobne odgłosy. Może to taki rodzaj roślinnej echolokacji? I teraz ten puchaty kwiatek dokładnie wiedział, kim jest chłopak, gdzie się znajduje i jakie są jego wymiary. Zmarszczył czoło i przymknął lekko prawe oko, to, przez które widział normalny świat, by skupić wzrok na tym dziwnym wytworze ewolucji.
- Nauczyciel zielarstwa da mi chyba szóstkę za to odkrycie - uśmiechnął się na samą myśl o pochwale od jednego ze swoich ulubionych nauczycieli. Nagle jednak mina mu trochę zrzedła, a raczej z zachwytu przerodziła się w zdziwienie, lekki przestrach i podekscytowanie, mrowiące mu kark. Ta wspaniała istota przemówiła do niego.
- Jestem Wolfgang Schiller, uczeń Francesy i przyszedłem pooglądać piękne roślinki jak Pani - powiedział i pochylił się nad miejscem, w którym uprzednio zobaczył i pomacał puchate liście.
- Czym, lub kim jesteś? - spytał z błyszczącymi oczami i przełknął ślinę. Jego dusza odkrywcy wibrowała w nim i rozbudzała wszelkie żądze wiekopomnych odkryć, jak gadająca, rozumna, piękna i puszysta roślinka. Już nie wypuści ze swoich rąk swojej, o ile tak ją można nazwać, 'rozmówczyni'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Nie Gru 14, 2014 10:21 pm

Czekając na odpowiedź nieznajomego, już zaczęła zastanawiać się nad tym o co go zapyta i jakie kwestie byłyby odpowiednie dla Jaśniepani Rośliny. Co prawda gdzieś tam w niej kłębiło się podejrzane uczucie, że zostanie zdemaskowana i oberwie po łbie za tak głupie żarty, ale... zresztą, hulaj duszo, piekła nie ma! Po usłyszeniu miana chłopaka uśmiechnęła się w ten kotowaty sposób i zapewne gdyby była w formie ludzkiej, to potarłaby dłońmi o siebie, niczym knujący rzezimieszek. Zadowolona, że rybka połknęła haczyk, postanowiła kontynuować.
- Piękne? Czy aby na pewno? - powtórzyła za nim, starając się ze wszystkich sił nie zdradzić, jaka jest szczęśliwa z tego, że jej plan póki co sprawuje się świetnie. Liść nie tylko chronił ją przed oczyma nieznajomego-znajomego, ale niestety też zasłaniał jej widok na niego, więc z drugiej strony Lexaire była niepocieszona, że nie może widzieć z kim rozmawia.
- Jestem Waszą Wysokością. Najpiękniejszą z najpiękniejszych. Nie śmiej w to wątpić, Wolfgangu. - przedstawiła mu się pokrótce i zapewne gdyby sama była tą rośliną, to uniosłaby szarmancko liść niczym wykwintne damy dłonie, by mógł go pocałować.
- Czy mógłbyś podać mi wody, Wolfgangu? - spytała po chwili ciszy i zaraz po tym westchnęła, jakby była naprawdę spragnioną. Powoli zaczynała drżeć, cała podekscytowana z płatanego psikusa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Nie Gru 14, 2014 10:40 pm

Chyba żądza odkryć, delikatnie mówiąc, zaślepiła Wolfganga. Słuchał, jakby to sam Bóg do niego przemawiał, nie śmiał nawet delikatnie podważyć słów, które dochodziły jego uszu. Pełen zachwyt, aż uśmiech, delikatny, choć wiele mówiący powrócił na jego usta. Czuł się dzisiaj świetnie, jak nowo narodzony, w porównaniu z tym, co go spotkało w czytelni.
Sam w sobie odczuł, że ten mutancik musiał chyba być trochę samotny, skoro tak wiele słów kieruje do nieznajomego, którego nigdy na oczy... w sumie to po prostu którego nigdy nie widział i nie zobaczy. Przecież roślinki nie mają oczu.
- Oczywiście, że piękne, to właśnie tutaj przychodzę, gdy czuję potrzebę uspokojenia się, lub po prostu oddychania wspaniałością tych wszystkich rzadkich okazów - powiedział z zapałem, wciąż wpatrując się w puchate listki. Nie mógł się im nadziwić, pierwszy raz takie widział i nie chciał z nich spuścić wzroku, co by zrobił, gdyby one zniknęły? Zresztą, kiedyś czytał taką jedną książkę i tam było napisane, że za to, co się oswoi, staje się odpowiedzialnym do końca życia. Wolfgang chciał sobie oswoić tę roślinkę, wtedy stałaby mu się bardzo bliska i spotykaliby się codziennie.
- Już się robi, Wasza Wysokość - powiedział półżartem, półserio i poszedł szybkim krokiem po konewkę, nie spuszczając jednak wzroku z szarych liści. Wziął nawadniacz w rękę i wrócił do swojego stanowiska obserwacyjnego. Zaczął lać wodę pomiędzy normalne, zielone listki, a szare i puchate.
- Powiedz, kiedy ugasisz pragnienie - napomknął i lał po troszku wody na glebę, by jej korzenie mogły sobie wsiąknąć dzięki osmozie napój do swojego wnętrza i odżywić się jak trzeba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Nie Gru 14, 2014 11:04 pm

Wysłuchała jego słów, oddychając powoli, starając się tym zabiegiem nieco uspokoić rozjuszone z podniecenia serduszko.
- Cieszę się... To znaczy nie! Musisz pamiętać, że to ja jestem Najpiękniejszą z najpiękniejszych. Ja i tylko ja - odparła, rozjuszona, niczym kotka. Co prawda jej głos dalej był spokojny i głęboki, ale dało się w nim przed chwilą wyczuć nutkę nieznoszącą sprzeciwu. W końcu to ona była tu Jaśniepanią.
- A więc czekam. - I mówiąc to faktycznie czekała. Dumna, pyszna, przeświadczona o swojej wyższości Muto-roślina. Gdyby tylko można było ociekać jakimiś uczuciami, emanować nimi i tak dalej, to najpewniej Wolfgang mógłby ujrzeć wokół tej "roślinki" nic innego jak dumę. Dumę tak wielką, że aż rozpierała ją od środka. I w momencie, w którym wydawałoby się, że zaraz rozedrze ją na pół... bam! Lexaire czując na swoich uszkach zimną wodę cofnęła się momentalnie jeszcze bardziej w tył. Już pal licho, że nienawidziła wody, ale tak nagłe akcje przyprawiały ją o zawał! Co prawda sama tego chciała, ale...
- Przestań, starczy już! - pisnęła i potrząsnęła łebkiem, by strącić z uszu nadmiar wody. Chyba nigdy w życiu nie poczuła na sobie bardziej gorzkiego smaku porażki, co teraz. Kto od mieczem wojuje, ten od miecza ginie, hm? Lexaire była zrozpaczona swoją głupotą, która przekroczyła wszelkie dopuszczalne normy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Nie Gru 14, 2014 11:40 pm

Nie spodziewał się takiej wręcz ludzkości, dobywającej spomiędzy listowia. Pokręcił głową z niedowierzaniem i założył ręce na biodrach. Dalece wyewoluowany gatunek, skoro nabrał aż tylu ludzkich cech. Wyglądało na to, że ta istotka bardzo lubiła komplementy, młody Schiller zanotował to sobie na wypadek kolejnych rozmów. Wolfgang nie słyszał o krzyżówkach człowieka z rośliną, jeszcze nikt tego nie próbował, chyba że przez jakiś nieudany magiczny eksperyment. To w sumie było całkiem możliwe! Przecież byli w szklarni, należącej do magicznej szkoły. Jednak czy taki eksperyment uszedłby uwadze jednego z najbardziej zapalonych zielarzy pośród piątoklasistów?
- Jesteś najpuszystsza i najpiękniejsza, Wasza Wysokość - zachichotał jak jakiś łobuz, idąc w stronę konewki. Spodobała mu się ta rozmowa z roślinką, jednak teraz spełniał jej prośbę, czy tam rozkaz. I tak nie miał nic lepszego do roboty, a ta znajomość wydawała mu się bardzo ciekawa i chciał ją rozwijać. Dla siebie, dla nauki, dla szkoły magii.
Przechylił konewkę i ciurkiem zaczęła lecieć woda. Zwrot akcji. Ta roślina albo jest bardzo niepojemna, jeśli chodzi o wodę, albo poi się ją inaczej, niż wszystkie inne kwiatki. To już przelało czarę zaciekawienia, o ile taka istnieje.
- A dlaczegóż to? - spytał z wielką ciekawością. Szare listki zaczęły strząsać z siebie nadmiar wody. Wolfgang odstawił konewkę na ziemię i odgarnął listki, by zobaczyć, czy czasem nie ma jakiegoś wlewu paliwa, jak w samochodzie. Ewolucja potrafi zadziwiać, a to był jej najciekawszy i najwspanialszy eksperyment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Pon Gru 15, 2014 1:12 am

Trochę zaczęło intrygować ją to zachowanie chłopaka. To znaczy z jednej strony wyglądało to tak, jakby był on jakimś roślinnym fanatykiem, z drugiej zaś, jakby już na starcie ją rozgryzł i teraz sam sobie robił z niej żarty. Lexaire nie mogła jednak o tym zbyt dużo myśleć, ponieważ postawiona przed faktem dokonanym i będąc oblaną wodą myśli miała wypełnione czymś zupełnie innym. Bo odczuwanie porażki to jedno, ale kiedy tylko Wolfgang sięgnął rękoma w stronę liści narażając ją tym samym na obnażenie, to przeraziła się nie na żarty. Co prawda nie bardzo, ale wciąż niezbyt jej się uśmiechało kończenie zabawy w ten sposób. Wciąż nie udowodniła mu na ile wyniosłości stać Jaśniepanią Roślinę!
- No bo, no bo... - wydukała jedynie, jąkając się i błyszczącymi oczyma obserwując, jak listki powoli odchodzą na bok. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że akcja wywołuje reakcje i naturalną koleją rzeczy już po chwili chłopak mógł ujrzeć nie tylko uszka, ale i cały okrągły pyszczek z parą wielkich oczu skierowanych prosto na niego? W każdym razie, o ile nie odgarnął liści jeszcze bardziej, to te właśnie oczy z dodatkiem uszu były jedynym, co ujrzał. Lexaire zamrugała, obserwując go uważnie, w razie czego gotowa do jak najszybszej ucieczki. W końcu kto wie, co by się stało gdyby roślinny-fanatyk dowiedział się, że został oszukany? Aż strach pomyśleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Pon Gru 15, 2014 1:45 pm

Parność i duszność panowały w szklarni niepodzielnie. Wolfgang na szczęście był dziś w doskonałej kondycji i nic sobie nie robił z tych zazwyczaj męczących warunków. "Ciekawość zabiła kota" - kiedyś chłopak usłyszał to powiedzonko, jednak miał nadzieję że dziś nie umrze przez swoją nadmierną dociekliwość i fascynację. Nie wiedział nic o tym szarym puchatym potworku, mógł być śmiertelnie toksyczny, trujący, cokolwiek. Czego się jednak nie robi dla nauki? Musiał się poświęcić i zbadać to, co się kryje pod listowiem tego kwiatka.
Gdy tylko odsunął listki i zajrzał wgłąb roślinki, oczy chłopaka rozszerzyły się. Zobaczył pyszczek jakiegoś pięknego, szarego stworzonka.
-Jaka śliczna jesteś - powiedział z zachwytem, przyglądając się z bliska kotko-liskowi. Wyciągnął rękę i palcami od zewnętrznej strony pogłaskał przybysza po łebku. Czyli te 'szare listki' to były jego uszy. A przynajmniej tak by wynikało z budowy ciała znanych Wolfgangowi zwierzątek.
- Co nie zmienia faktu, że udawałaś roślinkę, niedobry kotku - powiedział, przypomniawszy sobie wcześniejszą rozmowę. Przez cały ten czas robiła sobie z niego żarty. No ale cóż, miękkie serce Wolfganga nie pozwoliło mu się na to stworzonko gniewać ani przez chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Pon Gru 15, 2014 2:39 pm

Odkryta, obnażona, zdemaskowana. Totalnie i bezsprzecznie pozbawiona prawa do kontynuowania psoty. Tak zdemotywowana Lexaire patrzyła prosto na Wolfganga, czując jak szybko łomocze jej małe serduszko, które gdyby tylko mogło, to najpewniej wyskoczyłoby z jej klatki piersiowej. Miała tylko małą nadzieję, że chłopak tego nie słyszy, bo co jak co, ale bycie płochliwym straszkiem w mniemaniu innych niezbyt jej się podobało. Przecież mimo wszystko była dzielna! Tak czy siak uspokoiła się szybko, zwłaszcza kiedy usłyszała słowa nieznajomego. Liczyła na jakiś wykład moralny o podłożu filozoficznym, a tu proszę - zamiast zostać kolokwialnie mówiąc zjechaną z góry do dołu, usłyszała komplement. Oczy jej błysnęły z radości, choć opuściła nieco łepek, gdy poczuła na nim dotyk. Zaraz, zaraz... kotku?
- Miau? - Przez chwilę tylko na tyle było ją stać. Sama Lex nigdy nie definiowała swojej zwierzęcej formy jako kota, raczej nazywała to po prostu Puchaczem. Nie chciała już jednak go poprawiać, bo miała ważniejsze kwestie do omówienia.
- A Ty mnie oblałeś, niedobry ale dobry... człowieku? - Nie była do końca pewna, dlatego zmrużyła oczy, skupiając na twarzy chłopaka całą swoją uwagę. Starała doszukać się w nim jakichkolwiek zalążków innych ras, choć dość szybko się poddała. Postanowiła za to poruszyć inną sprawę, która strasznie ją zaciekawiła. Przechyliła lekko głowę w stronę ramienia i nie odrywając wzroku od opaski skrywającej oko Wolfganga oraz niewiele myśląc, wypaliła: - Jesteś piratem czy co...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Pon Gru 15, 2014 2:55 pm

Gdyby Wolfgang traktował to jako zabawę w chowanego, teraz z całą pewnością zakończyłaby się ona zwycięstwem Niemca. On jednak bardziej myślał o tym jak o odkryciu, niż znalezieniu schowanego, gadającego zwierzaczka. Śliczna istotka wyglądała na trochę przestraszoną? Na pewno nie zziębniętą, bo było tu gorąco i duszno. Może też przemoczoną, przez wilgoć w powietrzu i to, co na nią wylał chłopak. Patrzył swoim jedynym okiem głęboko w ślepka koto-liska. Zawsze chciał mieć zwierzątko, teraz spotkał kogoś sto razy lepszego, bo świadomego, rozmawiającego, żartującego. W sumie gdyby to była dziewczyna a nie zwierzak to może i by się chłopak zauroczył w niej. Tak to jednak pozostawał jedynie oczarowany pięknem stworka.
- Ja spełniłem tylko rozkaz Waszej Wysokości - położył wyraźnie akcent na dwa ostatnie słowa i patrzył z góry na szare, puchate ciałko. Był przy niej taki wielki, nigdy nie zastanawiał się, jak to jest patrzeć na tak ogromnego człowieka, będąc jednocześnie tak małym jak ona.
- Muszę Cię rozczarować, przygotowując w tajemnicy wywar trochę prysnęło mi w oko i teraz noszę opaskę żeby innych nie straszyć - powiedział poważnie, lecz żartem. Z uśmiechem, lecz zachowując neutralne oblicze. Już dawno puścił w niepamięć swój błąd sprzed kilku dobrych lat, nawet umiał już z tego żartować.
- Skąd się tu w ogóle wzięłaś i jak się nazywasz? - spytał i otworzył dłoń, by zacząć głaskać stworka po całym grzbiecie. Była naprawdę miła w dotyku, choć czuł, że przed chwilą ktoś, a mianowicie sam Wolfgang, ją pomoczył. Wracając pamięcią, chłopak się przedstawił, a koto-lisek chyba nie. No, chyba że jest królową puchatych stworków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Pon Gru 15, 2014 3:34 pm

Jeśli być szczerym, to Lex niezbyt przeszkadzała duchota panująca w szklarni. Ani temperatura, ani wilgotność powietrza. Ba, można byłoby się pokusić o stwierdzenie, że całkiem jej to odpowiada, skoro udało jej się tutaj zasnąć i bardziej przeszkadzały jej mokre uszka, niż wszystko inne dookoła. Zresztą... tak skupiona na swoim rozmówcy już dawno przestała przejmować się otoczeniem. Tak po prawdzie, to mogłaby jej teraz zasiąść na uchu mucha, a ona nawet nie zwróciłaby na nią uwagi, gdzie w normalnych okolicznościach histerycznie zaczęłaby wymachiwać łapkami i trząść łbem, byleby ją odgonić. No ale teraz był Wolfgang i jego przepaska.
- Wasza Wysokość jest dumna ze swojego pomagiera - dodała, tak jeszcze a'propo bycia Jaśniepanią Rośliną i odstawiła już tę kwestię na bok. Z kolei czekając na odpowiedź odnośnie opaski, wyprostowała się i usiadła po kociemu, naturalnie zadzierając pyszczek do góry, by móc patrzeć na chłopaka. Nie trzeba chyba mówić, że usłyszana opowieść niezbyt zadowoliła jej chętną sensacji przygodę?
- Szkodusia. Bycie piratem to fajna sprawa. - Westchnęła nawet, choć nie wydawało się, by odpuściła. Wręcz przeciwnie, zaczęła kombinować, jakby go tu przekonać, by pokazał jej oko. Ot, taka ciekawa była! Niestety głaskanie sprawiło, że się zdekoncentrowała i podążając za żądnym pieszczot instynktem podniosła się całkiem, by ułatwić chłopakowi robotę.
- Lexairrrrre - wymruczała i powoli podreptała bliżej niego, by nie musiał aż tak głęboko wkładać ręki między liście. Przy okazji otarła się bokiem pyszczka o jego dłoń, a później przesunęła jednym z końców ogona po jego przedramieniu.
- To co z tym okiem? - zagaiła po dłuższej chwili, zamglonymi oczyma znów spoglądając na twarz Wolfganga. Było jej o taaaak dobrze - do pełni szczęścia brakowało tylko czegoś słodkiego. - Na pewno nie wygląda aż tak paskudnie. Będę mogła ja kiedyś zobaczyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Sro Gru 17, 2014 11:17 pm

Stworek był naprawdę zdumiewający. Wolfgang nie mógł się od niego oderwać, mimo iż nie był żadną roślinką. Jednak chłopak nie był przecież jakimś ślepym fanatykiem zielarstwa, jego zainteresowania były rozległe, a jednym z nich były koto-liski.
- Taka mała a taka pewna siebie - lekko się uśmiechnął i delikatnym, lekkim ruchem palców podrapał Lexaire za dużym, wilgotnym uszkiem. Nie był specjalistą od traktowania takich pięknych zwierzątek, więc po prostu metodą prób i błędów chciał dojść do tego, jakie pieszczoty Lex lubi najbardziej.
- Pasuje do Ciebie, jest równie piękne jak Ty - skomentował Wolfgang, widząc jak zwierzęcy rozmówca wychodzi spomiędzy listków. Chyba się go już tak nie bała, skoro pokazała całe swoje ciałko. Poczuł na swojej ręce puszysty ogonek i pyszczek Lexaire. Serce mu się topiło, chciał wziąć koto-liska na ręce i ocierać się polikiem o jej futerko. Na razie jednak tylko głaskał i delikatnie drapał paznokciami grzbiet kotki.
- Może, jeśli zasłużysz - powiedział, wspominając, jak brzydko wyglądało w lustrze jego oko. Bolało go, im dłużej widział nim świat zewnętrzny, świat spoza opaski. Jednak mógłby je odsłonić na jakiś czas. Nienawidził jednak tej rozbieżności w sposobie widzenia obu oczu i gdy, jeszcze dawno dawno temu, używał też dość często lewego oka, i tak chodził z jednym z nich zamkniętym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Czw Gru 18, 2014 11:32 pm

Raito zwiedzając szkołę, natrafił na przeszklony budynek będący najwidoczniej szklarnią. Podchodząc coraz bliżej usłyszał czyjeś głosy zajrzał lekko do środka pukając. W środku ujrzał dwoje osób jednym był chłopak z przepaską na oku i biało włosa kulka ni to kot ,ni to lis co przyprawiło to chłopaka o małą "rozkmine". Wszedł nieco wgłąb pomieszczenia mówiąc-Przepraszam, niedawno się tu przeniosłem. Jeśli wam czymś przeszkodziłem lub nie powinno mnie tu być to wyjdę-mówiąc te słowa uśmiechnął się chłodno, bo na lepszy uśmiech nie było go stać. Czekając na reakcje owej dwójki, rozejrzał się po pomieszczeniu. Było tu dość duszno i o wiele cieplej niż na zewnątrz co zmusiło go do rozpięcia lekko koszulki, ukazując tym małą bliznę i łańcuszek amuletu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Pią Gru 19, 2014 12:18 am

Pewna siebie? Gdyby mogła, najpewniej zmarszczyłaby w tym momencie nos. Bywała bezmyślna i postępowała zgodnie z tym, co podpowiadało jej wielkie serduszko albo własna głupo... tj, instynkt psotnika, ale no. Sama osobiście nigdy nie nazwałaby się pewną siebie, jednak wolała zostawić to już bez komentarza. Tym bardziej, że głaskanie naprawdę odrywało ją od rzeczywistości i zatracała się w nim tak, iż świat wokół przestawał istnieć. Z tego też względu nie przyswoiła komentarza odnośnie swojego imienia, za to zaczęła mruczeć i przymknęła oczy, oddając się całkowicie pieszczotom. Dopiero głos nowej osóbki zadziałał jak wiaderko zimnej wody i Lexaire momentalnie znieruchomiała, jeżąc się nieco na grzbiecie. Szeroko otwartymi oczyma obserwowała nieznajomego, zaś sam Wolfgang pod swoimi palcami mógł poczuć, jak małe ciałko spina wszystkie swoje mięśnie. Trwała tak jakąś krótką chwilę, po czym ponownie otarła się łebkiem o rękę nowo poznanego chłopaka.
- Mi nie przeszkadzasz - zwróciła się do tego drugiego, a widząc jak rozpina koszulkę i ukazuje trochę tego, co pod nią skrywał, aż zamachała ogonkiem.
- Co to za blizna? - wypaliła nagle. Oczywiście jej wścibska natura nie pozwalała na bycie subtelną, choć w pewnym momencie dziewczyna zaczęła się zastanawiać, czy aby przebywanie w ich towarzystwie w zwierzęcej formie nie będzie na dłuższą metę uciążliwe. Może powinna była się przemienić? Oto była dla niej zagwozdka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Pią Gru 19, 2014 7:51 pm

Był to całkiem przyjemny, miły dzień. Wolfgang miał duże szczęście, że skierował się właśnie do szklarni tego dnia. Poznał tu taką kochaną kotkę, że najchętniej cały czas by się szczerzył i głaskał ją po głowie i grzbiecie. Nagle jednak wzdrygnął się i aż zakaszlał z zaskoczenia. Odwrócił się i przy wejściu zauważył jakiegoś chłopaka, chyba młodszego, choć z wyglądu nie pasował mu na pierwszaka.
No tak, przeniósł się tu, to by wyjaśniało dlaczego Niemiec go nie kojarzył ani trochę. Spojrzał na niego badawczo, wlepiając swoje jedyne oko w jego ciało, analizował go od stóp po czubek głowy. Nawet rozpiął koszulę. Wolfgang jednak nie zareagował na to, co skrywał pod nią. Nie był tak ciekawski jak Lexaire, zresztą to był pewnie jakiś zwykły amulet, co niby wyczynia jakieś magiczne cuda, a tak naprawdę to zwykła ozdóbka.
- Cześć, nie myślałem, że kiedyś spotkam tu innego człowieka - powiedział, głaszcząc uspokajająco Lex. Wyczuł ręką napięcie mięśni na karczku i grzbiecie kotki i wiedział, że to nie z jego powodu to się stało.
- Co tutaj robisz? Nie jest to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc, czyżbyś interesował się zielarstwem? - spytał chłopaka. To chyba nie byłoby zbyt sensowne, gdyby przyszedł tu tylko w poszukiwaniu towarzystwa, zazwyczaj jest tu pusto, a atmosfera, która tu panuje nie należy do najprzyjemniejszych. Kto niby lubi być wilgotny i się pocić? Przetarł ręką czoło i odetchnął kilka razy głęboko. Zaczynał odczuwać zmęczenie, choć przecież nic męczącego nie robił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Pią Gru 19, 2014 8:59 pm

Chłopak zwrócił ponownie wzrok na spotkaną dwójkę. Zastanowił się chwilkę jak odpowiedzieć, w końcu zabrał się za odpowiedź - Pozwolicie, że się przedstawię, nazywam się Raito, Raito Übel.- lekko się skłonił - Jak już mówiłem, przeniosłem się tu nie dawno i szczerze mówiąc, z lekka zabłądziłem...lecz nie zmienia to faktu, że dzięki temu trafiłem do bardzo ciekawego miejsca - na chwilę się wstrzymał i podrapał palcem po głowie - to też nie tak, że interesuje się zielarstwem, znam parę przydatnych roślin ze szkoły wojsk... - w tym momencie ugryzł się w język. Zbytnio się zapędził, prawie zapomniał, iż wspominanie o szkole wojskowej źle wpływały na jego psychikę - ... z mojej poprzedniej szkoły.
Zwrócił się teraz w stronę koto-podobnego chowańca jak mniewał-To? - lekko się skrzywił, ale tylko troszeczkę, bo to pytanie wprawiło go w małe zakłopotanie. Przecież nie powie, że ma tę bliznę od treningu prawdziwymi mieczami. Nie lubił kłamać, ale musiał to zrobić ten jeden raz - Nie za dobrze pamiętam... ale chyba spadłem z konia jak, byłem mały, zacinając się o ostry kawałek żwiru. Tak mniemam. - uśmiechnął się trochę i z powrotem zwrócił się w stronę chłopaka -Czy to jest chowaniec? Wybacz, wiem, że to pytanie może być głupie, ale jedyne chowańce, jakie widziałem to wielkie prawie dwumetrowe psy obronne, choć dla mnie nie przypominały one psy w takim stopniu - za gestykulował ręką, pokazując odległość palcami nie większa niż 2 milimetry. Dopiero teraz przyjrzał się uważniej chłopakowi przed nim nie, był on wysoki (co najmniej w porównaniu do niego), nie wygląda też na jakoś starszego, ale Raito wyczuwał, iż ów nieznajomy musi być od niego starszy o co najmniej dwa lata.

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Pią Gru 19, 2014 10:28 pm

Czekając na odpowiedź, postanowiła skorzystać z chwili i przyjrzała się dokładniej chłopakowi. Był w końcu taki wysoki! Nie to, żeby Wolfgang był niski, w końcu ona nawet w ludzkiej postaci była sporo niższa, ale no... różnica między nimi była wyraźna. Zlustrowała więc nieznajomego od stóp do głów i z powrotem, a potem znów wlepiła spojrzenie jasnych oczu w jego bliznę.
- Cześć Raito - mruknęła nim jeszcze zaczął mówić o tym jak trafił do szklarni. Gdy to robił, kiwnęła łebkiem, jakby go rozumiała, jednak tak naprawdę było zupełnie inaczej. Dla niej gubienie się było czymś dziwnym, ale wolała już go nie dobijać. Tym bardziej, że zaraz do jej uszu dobiegła historia blizny, która wystarczająco pochłonęła jej uwagę. Oczywiście nie okazała się być aż tak ciekawa, jak się z początku Lex spodziewała, ale taki chyba był już jej los, że oczekiwała zbyt wiele, a później tylko zawód i smutek.
- Ej, a ja to co? Nie ignoruj mnie! - żachnęła się nie na żarty, kiedy tylko Raito zapytał Wolfganga o jej przynależność rasową. Machając nerwowo ogonkiem dała mu skończyć to co zaczął opowiadać o chowańcach, po czym odkaszlnęła.
- Może i wyglądam jak wyglądam, ale mimo wszystko wciąż potrafię sama za siebie odpowiadać - odparła, a zaraz potem spojrzała na Wolfganga. Chwilę zajęło jej zrozumienie dlaczego tak ciężko oddycha, ale jak już ją olśniło, to automatycznie otarła się o niego łebkiem.
- Nie chcesz... chcecie wyjść na świeże powietrze? Trochę tu duszno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Pią Gru 19, 2014 11:07 pm

Niemiec rozglądał się, raz po raz zmieniając położenie swojego jedynego oka. Spoglądał to na piękną Lexaire, to na nowo przybyłego chłopaka. Wydał mu się jakiś dziwny, tajemniczy, niedostępny. Ale może to tak tylko na pierwszy rzut oka.
- Ja mam na imię Wolfgang, miło mi - przedstawił się również, skoro i Raito ukazał mu swą godność. Był z niego kawał chłopa, to mu chłopak musiał przyznać. Dużo wyższy od niego, wyrósł jakoś chyba za wcześnie. Miał średniej długości blond włosy, którym przez dłuższą chwilę przyjrzał się Wolf. Były podobnie długie, jak jego białe włosy, jednak właśnie ten kolor był czynnikiem różniącym ich fryzury.
- No cóż, jeśli chcesz to mogę Ci wskazać drogę do szkoły - zaproponował jako starszak, albo przynajmniej ktoś o dużo dłuższym stażu we Francesie. Jakoś dziwnie był skory do pomocy nawet nieznajomym, jak ten chłopak.
Po usłyszeniu pytania o Lex, Wolfgang celowo zaczekał z odpowiedzią, dając kotce szansę, by sama powiedziała, kim jest i ogólnie napomniała Raito, że umie mówić. Zresztą i tak sam białowłosy nie wiedziałby, co odpowiedzieć. Nie wiedział, jedynie mógł się domyślać. A jakimś geniuszem spostrzegawczości i oceny sytuacji to on nie był.
Westchnął ciężko i uspokoił się. To pewnie było pokłosie tego, że został zaskoczony przez nowego znajomego, gdy ten wchodził do szklarni. Po prostu tak jego organizm zareagował.
-Nie trzeba, przecież bywam tu całe dnie co jakiś czas - uśmiechnął się do Lexaire, nie przestając jej pieścić. To mogłaby być jego środek uspokajający i poprawiający humor. Był przecież czarodziejem, mógł chyba mieć chowańca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Pią Gru 19, 2014 11:45 pm

Raito zdał sobie sprawę ze swojego niedbalstwa i zrobiło mu się trochę głupio. Od pewnego czasu jest taki roztrzepany jakby wstawał co dzień lewą noga. Spojrzał w stronę włochatej kulki - Wybacz mi, trochę jestem ostatnio zdezorientowany. Szczerze mówiąc rzadko zdarza mi się zabłądzić - westchnął lekko - ta szkoła jest zupełnym przeciwieństwem mojej starej jest taka... taka kolorowa i żywa... - zatrzymał się na chwilę i zastanowił - moja poprzednia szkoła nie była taka kolorowa - uśmiechnął się w stronę swoich rozmówców, lecz to był jeden z tych jego magicznych i prawdziwych uśmiechów nie jakiś drętwy lodowaty uśmiech - no, ale miejsza ze mną, naprawdę dziś się nader rozgadałem co zdarza się bardzo rzadko. Tak, więc, znam już Wolfaganga a jak ty się nazywasz ? - zadał pytanie patrząc się w stronę koto-liska.
Czuł w tej chwili naprawdę przyjemne uczucie jakiego nigdy nie czuł..., a nie jednak czuł całe 7 lat temu, kiedy to jego tato jeszcze żył. Takie właśnie samo uczucie miał jak wraz z ojcem wyjechał nad jezioro, gdzie złowił swoją pierwszą rybę małą, że małą, ale, za to chwila ta była dla niego magiczna. Niestety, w tym przelocie wspomnień znalazły się też te złe...

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lexaire

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 12/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Sob Gru 20, 2014 12:06 am

Ojoj. W tym wszystkim Lex kompletnie zapomniała, że wypada także zdradzić swoje imię. Poczekała, aż nowi koledzy powiedzą to co mieli i już miała wyrwać się, że jej imię jest takie a nie inne, kiedy znów oddawała się czerpaniu przyjemności z głaskania. Może faktycznie powinna była przejść w ludzką formę? Pieszczotki jak bardzo miłe by nie były, sprawiały, że mniej informacji napływało do niej z otoczenia, a przez to stawała sie naprawdę nudnym rozmówcą. Mrużąc oczy, przeniosła leniwie spojrzenie na Raito.
- Kolorowa, huh? Wiesz, to w końcu szkoła dla czarodziejów... Nie wyobrażałeś sobie jej chyba jako arcymrocznego miejsca? - zapytała retorycznie, po czym kręcąc głową wymamrotała pod nosem coś w rodzaju "fiu,fiu~". Co prawda trochę jej się zrobiło żal chłopaka, że jego poprzednia szkoła była niekolorowa, bo to oznaczało dla niej coś zupełnie niefajnego, ale już nie chciała go męczyć wyrazami współczucia, że musiał tam uczęszczać.
- Lexaire - przedstawiła się jeszcze krótko, mrugnęła do Raito i z powrotem, zadzierając nos, zerknęła na Wolfganga. Chwilę mu się przyglądała w milczeniu, aż w końcu przechyliła łeb w prawą stronę i już otwierała mordkę, by coś powiedzieć, jak znów kichnęła. Czyżby była uczulona na zielsko?
- Przepraszam - wydukała cicho i zaraz pociągnęła nosem. - Na pewno? Bo ta wilgoć, to no... Jeszcze trochę i się rozpłyniemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfgang

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Szklarnia    Sob Gru 20, 2014 2:51 pm

- Bo to szkoła specjalna, nie znajdziesz nigdzie takiej drugiej - powiedział Wolfgang. Nie znał starej szkoły Raito, więc nie miał szans na jakiekolwiek odniesienie się do jego słów. Nie opatrzył ich więc żadnym większym komentarzem, niż ten powyżej. Wydawało mu się, że nowo przybyło chłopak za bardzo żył przeszłością, która już przecież bezpowrotnie odeszła. Sam Wolf zazwyczaj pamiętał o tym, co się stało, jednak nie rozpamiętywał tego, nie myślał sobie, jak by to było gdyby się coś nie wydarzyło. Przez cały czas jednak, większą uwagę przywiązywał do Lexaire. Usłyszał jej kichnięcie, niczym na samym początku ich znajomości. Teraz jednak nie był to żartobliwy, lub losowo wywołany gest, a przynajmniej tak twierdziła kotka.
- No, w takim razie nie ma co tu zostawać, wyjdźmy - stwierdził i, jeśli Lex pozwoli, bierze ją na ręce, by wynieść z wilgotnej, wypełnionej wszelkiej maści aromatami szklarni. W sumie tak będzie też lepiej dla niego, na świeżym powietrzu od razu poczuje się lepiej.
[z/t] lub [z/t x2] lub [z/t x3] jeśli wszyscy chcą wyjść.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szklarnia    

Powrót do góry Go down
 
Szklarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Opuszczona Szklarnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Francesa :: St. Francesa :: Tereny przyszkolne-
Skocz do: