Szkoła Magii i Czarodziejstwa
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lucky

avatar

Liczba postów : 323
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Sala treningowa   Nie Lis 30, 2014 10:14 pm

First topic message reminder :


Sala do treningów walk magicznych, bronią białą, palną i w ręcz wyposażona w odpowiedni zakres sprzętu bojowego, miejsca i zabezpieczeń.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Dreamer

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 16/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Sty 13, 2015 2:18 pm

Przyjrzał się uważnie manekinowi, naturalnie nie ignorując nauczycielki. Był ciekawy, jak to wszystko będzie wyglądać.
Czyli manekin będzie odwzorowywać nasze ruchy? Ciekawe..., przeszło mu przez myśl, jednak już po chwili miał masę pytań. Czy siła będzie się zgadzać, czy na pewno będzie atakować tylko go? A może będzie mógł podpuścić manekina do ataku? Podał w międzyczasie manekinowi rękę, aczkolwiek nie zareagował zbyt szybko, kiedy ten go zaatakował. Wręcz w ostatnim momencie kucnął, rzucając się na nogi przeciwnika. Tak naprawdę to nie przemyślał ani swoich ruchów, ani tego jak manekin może zareagować. I chyba to było najgorsze. Pół biedy mieć opracowany plan od początku do końca - wtedy jak najbardziej da się przewidzieć zachowania samego siebie. Gorzej, kiedy ktoś analizował z sekundy na sekundę, nie zastanawiając się uprzednio przed swoimi poczynaniami. Dreamer często reagował po prostu impulsywnie.
Tak też było teraz, kiedy manekin starał się uderzyć chłopaka, nie na oślep, ale z zaskoczenia, zmieniając podstępem kierunki lub wysyłając fałszywe sygnały co do zwrotu uderzenia.
Odsunął się od lalki, aby móc spokojnie wstać na nogi, jednak tym razem to manekin go przechytrzył, uderzając w bok. Chłopak się skrzywił, czując ból, jednak wykorzystał okazję, łapiąc rękę manekina i ciągnąc go w kółko. Może i nie był to jakiś konkretny styl walki, aczkolwiek bez większych problemów mógł sobie poradzić z przeciwnikiem. Gorzej, walczyć tutaj z takim samym nieogarniętym wampirem.

_________________
Głupota i tak śmierdzi, nawet wyperfumowana!
______________________________________

______________________________________

We are doomed to remember what never really happened.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucky

avatar

Liczba postów : 323
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Sty 13, 2015 11:18 pm

Dream:
-stan - bolący bok.
-masz jako pierwszy bo twój post mnie rozbawił wręcz <3

Dziwny mógł wydawać, się fakt, że chłopakowi te wszystkie chaotyczne i dość zabawne ruchy prawie wyszły. Prawie. Kiedy rzuciłeś się na jego nogi, co prawda manekin się zachwiał, ale nie upadł. Jeśli chodzi jednak o pociągnięcie się za rękę, to mógłbyś się zdziwić, ponieważ manekin gwałtownie usiadł trzymając się mocno i ciągnąć specjalnie byś się wywalił, jeśli mu się to udało założył by hybrydzie dźwignie na szyję.

Cadoc:
- stan - boląca głowa i zadrapanie na czole, bolący bark.

Plan był dobry, z założenia. Manekin po uderzeniu, a właściwie w jego trakcie skoczył na wampirka uderzając go mocno w bark i wyrywając się z uścisku. W ten sposób chłopak zajęty atakiem stracił równowagę, a i bardzo prawdopodobne, że się wywalił.
Dalsze jego uniki zależały od tego, czy się podniesiesz. Szczególnie, że manekin wydał z siebie parę dość dziwnych chroboczących dźwięków mających imitować śmiech.

Raito:
- stan - możliwe parę stłuczeń.

Jeśli pomyślałeś, że manekin nie przewidział, tego co ty chciałeś przewidzieć to się mylisz. Kukiełka stała spokojnie w ostatnim momencie blokując atak i wykręcając nogę tak, by blondynek uderzył buźką w ziemię.

Kocica siedziała sobie spokojnie na rogu ringu i śmiała się jak przy dobrym czeskim kinie.
-Dream nie baw się, to nie plac zabaw! Cadoc, pamiętaj, że ob jest z drewna, to że ma takie umiejętności, nie oznacza, że tak samo silną głowę! Blondyneczko spokojnie, nie tak nerwowo bo cię będę musiała do lekarza potem wysłać.
Czy to faktycznie była nauczycielka? Może kosmita, albo sadystka ... chociaż z tym ostatnim to racja.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dreamer

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 16/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sro Sty 14, 2015 1:49 pm

- Pani psor, ale to wina manekina, że nie chciał się wywalić! Dostałem jakąś popsutą, leniwą wersję! Widzi pani, że on siedzi? To skandal! - zawołał do nauczycielki, widząc, że jego przeciwnik akurat rozsiadł się wygodnie na podłodze. Czując pociągnięcie jednak się nie wywalił, a szybko położył nie na głowie tego czegoś, starając się odbić. Udało się, bo ręka została wyzwolona, aczkolwiek uwięziona została noga, przez którą chwilę próbował utrzymać równowagę na jednej nodze. Niestety, zostało to zachwiane, kiedy manekin cisnął nim w bok. Całe szczęście, upadać to Dreamer potrafił bardzo dobrze, więc co najwyżej po tym będzie pamiętać kilka siniaczków. Szybko spojrzał na manekina, który najwidoczniej się podniósł i już stawiał krok, aby ruszyć w stronę hybrydy, kiedy Casimiro znów postawił na atak nóg.
Są z drewna, czyli siła nic nie pomoże. Co najwyżej, grawitacja zrobi swoje i..., pomyślał, a chwilę po tym pobiegł w bok, kiedy ten był w połowie kroku, stojąc na jednej nodze i spróbował go staranować bokiem. Możliwe, że robot to przewidział i po prostu odpowiednio ugięła nogi, będąc przygotowanym na podobne zagranie lub jedynie się zachwiał. Czarnowłosy za to już po chwili złapał ręką manekina, starając się ją unieruchomić za jego plecami, czyli po prostu wykręcić.

_________________
Głupota i tak śmierdzi, nawet wyperfumowana!
______________________________________

______________________________________

We are doomed to remember what never really happened.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Sty 15, 2015 6:34 pm

Wymiana ciosów między chłopakiem a manekinem mogła, by się ciągnąć w nieskończoność . Uderzenie za uderzeniem, blok za blokiem, kopnięcie za kopnięciem. Na twarzy Raito zaczęły pojawiać się krople potu a jego wdechy robiły się coraz głębsze.
Trafił manekina w twarz i w okolice splotu słonecznego. Manekin opadł na kolana, lecz, by go pokonać trzeba było położyć go na plecy Raito wyczuł okazje, by dobić go kopnięciem. Jego noga leciał już w stronę "lalki", ale na nieszczęście złapała ona nogę blondyna i cisnęła, nim o ziemie. Cmoknął z niesmakiem podnosząc się z posadzki i odszedł na kawałek od manekina. Zaczął myśleć Jeśli zna on moje wszystkie techniki... to była ta myśl chłopak spuścił gardę tak jakby oczekiwał na cios. "Lalka" ruszyła w stronę Raito wykonując w jego stronę uderzenie. Odchylił się lekko a cios chybił następnie manekin wykonał kopniecie w stronę twarzy blondyna. Odskoczył i złapał manekina za łydkę, by, nim zakręcić. Pościł ją a manekin poleciał na posadzkę...

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucky

avatar

Liczba postów : 323
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Sty 16, 2015 7:48 pm

Czekam na Cadoca do jutra. Inaczej ominie go kolejka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Sty 16, 2015 11:30 pm

Kiedy rzucał się na manekina, poczuł nagle potężne uderzenie. Cóż, najwyraźniej jego kopia również posiadała głowę na karku, choćby i była drewniana. Tymczasem oryginał poleciał dobre trzy metry dalej, w międzyczasie zupełnie tracąc równowagę. W ostatnim momencie podparł się łokciami, odbijając się w ten sposób od posadzki. Natychmiast przeturlał się na bok, kiedy odniósł wrażenie, że zaraz może zostać frontalnie zaatakowany. Przecież on sam nie czekałby choćby przez chwilę, gdyby mógł sprawnie unieszkodliwić przeciwnika.
Z poziomu podłogi kopnął w powietrze, w stronę swojego drugiego "ja" w celu najczystszego blefu. Odepchnął się o kolejny metr i dopiero wtedy spróbował się wygramolić na nogi.
Dopiero, kiedy znowu stał pewnie, zrozumiał, w jak krótkim czasie otrzymał poważne rany. Każda rana była poważna. Każde zadrapanie rozpraszało, ból zaburzał racjonalne myślenie. To było złe. A istotnie, odczuwał niemiły ból. Nie można powiedzieć, że działał lekkomyślnie, może trochę za bardzo przeceniał swoje szanse i umiejętności. A może nie doceniał własnego klona? Z pewnością dałoby się dopatrywać wielu przyczyn jego porażki. Będzie w to wnikał później, kiedy już załatwi tą marną, drewnianą podróbkę prawdziwego Cadoca!
Nauczycielka zdawała się świetnie bawić. Prawdopodobnie był kolejnym zbyt pewnym siebie uczniakiem święcie przekonanym, że jest w stanie się obronić. Puścił jej uwagę mimo uszu, wolał się skupić na prawdziwym problemie. Uspokoił oddech tak bardzo, jak było to teraz możliwe.
"Ostrze jest tylko przedłużeniem ręki" - pamiętał słowa wuja, który uczuł go szermierki. Lewa noga do przodu, prawa lekko do tyłu. Lekko zgiął kolana. Uważnie obserwował ruchy oponenta, stawiając gardę. Czekał, starając się ignorować ból. Nie za wszelką cenę, po prostu o nim nie myśleć. Defensywa może nie być złym pomysłem.

//Przepraszam za "drobne" opóźnienia.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rothuen

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 08/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Sty 17, 2015 8:00 pm

Rothuen mało kiedy pojawiał się, gdzieś gdzie lekcje były odbywane przez kogoś innego. Głównie robił takie naloty w celu przetestowania lub sprawdzenia danego nauczyciela i w tym dniu, tym pechowcem była niejaka Lucy Blackwood, zwana też Lucky. Niekoniecznie chciało mu się tu przyjść, ale mimo tego postanowił jednak doprowadzić swoje obowiązki do końca. Można było powiedzieć, że bardziej był ciekaw, kto tu dziś zawita z uczestników, niż z tego, jak ta lekcja będzie przebiegać. Chociaż dobrze wiedział, iż ta nauczycielka do zbyt normalnych nie należy. Przynajmniej uczniów wytresuje z miękkich, na bardziej twardszych. Gdyby na to spojrzeć bliżej, Roth mógł wysłać tu pół uczniów. Możliwe, że by coś to zmieniło, albo i nie.
Tak czy owak, białowłosy wszedł przez główne drzwi sali. Nie wchodził głośno, wręcz cicho. Wolnym krokiem powędrował ku nauczycielce. W mgnieniu oka znalazł się za kobietą, którą widocznie bawił widok tuczących się uczniów z samym sobą. Fakt, jeśli pokonasz siebie, pokonasz każdego. Lecz to była dobra metoda na pierwszy raz?
Zobaczymy.
-Witam Panno Blackwood.
Jak zawsze był poważny i bez uśmiechu. Nie przyszedł tu na plotki, a na kontrolę. Rozejrzał się po hali. Póki co zbyt dużo uczniów nie dotarło, ciekaw był czy z powodu nauczycielki, czy czegoś innego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucky

avatar

Liczba postów : 323
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Sty 17, 2015 11:06 pm

Dream:
- Stan - bolący bok i siniaki.

Bosh co mam ci napisać?
Próba stratowania manekina nie udała się. Kiedy czarnowłosy biegł, nie mógł się spodziewać, że manekin zrobi to samo i uderzy go barkiem. Jednak drewno było twardsze, a uderzenie mocniejsze, przez co chłopak jeśli nie wylądował na podłodze, to na pewno zachwiał się poważnie i zyskał dodatkowe siniaki.

Raito:
- stan - siniaki

Lalka drgnęła na chwilę, jakby faktycznie chciała się ruszyć, jednak nie zrobiła tego. Podniosła gardę i stanęła w rozkroku na zgiętych nogach, jak tylko stabilnie mogła. Po paru chwilach odsunęła się jakby wycofując. Po dwóch krokach skoczyła, wyprowadzając prawą ręką cios łukiem. W ostatniej chwili manekin uchylił się i uderzył prawą pięścią w brzuch chłopaka.

Cadoc:
- stan - boląca głowa i zadrapanie na czole, bolący bark.
Manekin od razu ruszył na swego przeciwnika, jednak kopnięcie powietrza zadziało. Kukła cofnęła się i zaczęła okrążać swego przeciwnika trzymając wysoko gardę. Zaatakowała niespodziewanie biegnąc zygzakiem i w ostatniej chwili schylając się by podciąć wampirowi nogi kopniakiem.




Kobieta patrzyła na nich z uśmiechem, wrednym uśmiechem. Jednak nie bawił ją widok okładanych uczniów przez drewniane manekiny. Tylko, że dzięki temu wiedziała, że mogą się czegoś nauczyć. Zeskoczyła ze swojego miejsca i przeszła się po sali stając najpierw na przeciwko Dreamera.
-On nie jest zepsuty, to ty walczysz chaotycznie, bawisz się. Sprecyzuj swe ruchy, pomyśl co chcesz zrobić, nie baw się jak dziecko.
Nie czekała na odpowiedź, poszła dalej, podeszła do blondyna. Stanęła za nim bokiem, patrząc w ścianę.
-Znasz swoje słabe punkty, nie walcz z nim, tylko z sobą. Nie myśl co ty byś zrobił, bo przegrasz.
Białowłosa ruszyła dalej, zatrzymała się niedaleko Cadoca i obserwowała przez chwilę, w końcu uśmiechnęła się i wróciła na miejsce. Zauważyła, że drzwi się otworzyły, ale nie popatrzyła nawet w tą stronę. Była zajęta lekcją. Jednak uprzedziła słowa wicedyrektora odwracając się do niego i kryjąc wredny uśmiech.
Nienawidzę psów.
-Witam, jak mniemam na lekcję, niech się pan rozsiądzie jak najwygodniej, panie Metherlence.
Po tych słowach zaś odwróciła wzrok sprawdzając, czy ktoś zaś na podłodze nie wylądował.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Sty 19, 2015 8:49 pm

"Znasz swoje słabe punkty, nie walcz z, nim, tylko z sobą. Nie myśl co ty byś zrobił, bo przegrasz." - Jak, by to zrobić? Jego słabe punkty? Ale, gdzie one są? Raito zadawał sobie tego typu pytania w myślach. Wymiana ciosów z manekinem trwała w najlepsze, gdy chłopak wpadł na pomysł, by uderzyć "lalkę", gdzie Raito sam miał ślad po dźgnięciu szpada. Zanim udało mu się uzyskać dogodny moment na uderzenie sam oberwał parę razy. Gdy manekin wymierzył kolejny cios w stronę Raito ten uniknął go, by samemu wyprowadzić własny w owe "czułe" miejsce...

---------
Sorki, że tak krótko ale nie mam teraz za dużo czasu szkoła, korepetycje i takie tam popierdułki.

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dreamer

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 16/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Sty 20, 2015 3:54 pm

Był obolały, jednak ruch to zdrowie i nie zamierzał się tak łatwo poddawać. O tym nawet nie było mowy! A słysząc słowa nauczycielki, chwilę się zastanowił. Co powinien zrobić, żeby przewalić lalkę z drewna na posadzkę? Nie, wróć. Zły tok myślenia! Co powinien zrobić, aby przewalić siebie na posadzkę? Cóż, poślizgnąć się i tyle by raczej wystarczyło. Ale nie w tym momencie. Jaki był jego słaby punkt?! No, gdyby zaatakował samego siebie od tyłu to najpewniej miałby chwilę przewagi. On sam zaczyna się wtedy szamotać, nie do końca wiedząc, co z sobą samym począć!
Nic dziwnego, że szybko rozejrzał się po pomieszczeniu, analizując jego stan i szukając czegoś, co mógłby wykorzystać. Żałował, że nie wziął ze sobą telefonu, bo przy pomocy latarki, bardzo łatwo mógłby oślepić manekina, a przynajmniej choć na chwilę go zdezorientować.
Po chwili zastanowienia, którą wykorzystał manekin do nieudanego ataku. Sam Dreamer szybko okrążył swojego przeciwnika, łapiąc go pod pachy i tak obezwładniając na chwilę jego ramiona. Jak przewidział i jak on sam by się zachował - stracił orientację, zaczynając się trzepać nie do końca wiedząc, co powinien zrobić. Brunet nie czekając długo, podciął nogi lalki. Mogła się albo przewrócić, albo jedynie zachwiać, bo brunet oczywiście puścił ją, wykonując podcinkę.

_________________
Głupota i tak śmierdzi, nawet wyperfumowana!
______________________________________

______________________________________

We are doomed to remember what never really happened.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Sty 20, 2015 7:45 pm

Jeżeli znasz siebie i swojego przeciwnika, wygrasz każdą bitwę.
Szybkie doskoki, z zaskoczenia. Nawet się nie zdziwił, kiedy Cadoc 2.0 nagle ruszył do ataku. Wiedział doskonale, że nigdy nie wdałby w dłuższą wymianę ciosów. To się po prostu nie opłacało, kiedy zamiast tego miał swoją zręczność oraz spryt, a inni mieli nieraz doświadczenie w regularnych bijatykach, gdzie liczyła się głównie krzepa oraz spora wytrzymałość. Rzecz jasna z Kornwalijczyka był żaden osiłek, a więc pośrednio, z jego przeciwnika również.
Jeśli znasz siebie, ale nie przeciwnika, każdy Twój sukces będzie okupiony stratami.
Dłonie oryginału pomknęły w stronę koszulki szarżującego oponenta. Szybki chwyt, to jego nowy plan. Zatrzymać siebie przy sobie, by mu się nie wymknął ten cholerny tchórz. Tak blisko, a potem bliżej, mknął sobie samemu na spotkanie. Nie wiedział, które ciało należy do niego, nie wiedział, czy to oczy, którymi widzi, nie są kłamstwem. Wiedział tylko, albo że on, albo drugi on przekombinował. Ten atak był taki pełen wiary w siebie, wiary w sukces, w załatwienie wszystkiego jednym ciosem. A tak łatwo wszystko zrujnować. Znał tamtego Cadoca, lecz on nie znał jego. Błąd. Któż inny może przechytrzyć Cadoca, jeśli nie Cadoc?
Jeśli nie znasz ani siebie, ani swojego przeciwnika, poniesiesz sromotną porażkę.
Pozwolił się podciąć, jeśli chwycił za koszulkę manekina. Szarpnął mocno rękami, kiedy upadał. Do diaska, to zaboli i to bardzo. Zacisnął zęby, spotykając się z ziemią. Ale przecież był pewien szczegół. W końcu zaraz upadnie na niego klon. Bezbronny on. Zaskoczony. Wytrącony z rytmu, wyrwany ze swojego środowiska. Dokładnie, to był on! A zarazem ten ktoś był kimś innym. Bo upadł. Bo dał się przechytrzyć.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucky

avatar

Liczba postów : 323
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Sty 20, 2015 8:39 pm

Stan ogólny - każdy z was ma siniaki i na pewno jeszcze parę dni będzie odczuwać ten trening.
Raito:

Brawo, ciosy przynoszą efekt. Po ciosie manekin zgiął się osłaniając uderzone miejsce i dając ci chwilę do ataku.

Dream:
Aż dziw, że taka plątanina ruchów powiodła się i udało ci się wywalić manekina na ziemię. Jednak nie wszystko wyszło dobrze, bowiem drewniana kukła upadła na ciebie przygwożdżając cię do podłogi. Póki obydwoje leżycie i szamoczecie się na podłodze pojedynek trwa. Nie myśl też, że szybko wstaniesz bo manekin stara się jak najlepiej cię na niej zatrzymać.

Cadoc:
Taktyka udała by się idealnie, gdyby nie fakt, że manekin nie ma koszulki więc jak na razie sam leżysz na podłodze i jeśli się szybko nie podniesiesz zostaniesz na niej skopany.

Kobieta siedziała spokojnie i westchnęła widząc dwójkę uczniów na podłodze.
-Ciekawe, czy zrozumieli, czy tłuką się tylko dla wygranej.
Pochyliła się do przodu opierając ręce na kolanach. Dzięki temu ćwiczeniu wie czego powinna oczekiwać od swych uczniów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rothuen

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 08/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sro Sty 21, 2015 9:30 pm

Rothuen krótko przyglądał się ich walce, lecz wystarczająco długo, aby wysunąć odpowiednie wnioski. Mógłby się zaśmiać, lecz tego nie zrobił. To dość poważna spraw, kiedy uczeń nie potrafi obronić się przed samym sobą. Lucky dobrze wiedziała, jak igrać z nimi i podeptać im po piętach. Spojrzał na nauczycielkę, sam dokładnie nie wiedział, co ona zamierza, lecz widział to co widział i uważał, że uczniowie popełnili jeden główny błąd.
-Jeśli chcecie pokonać wroga, który jest waszą kopią, przestańcie wykonywać ruchy, które manekin już zna na pamięć. Zróbcie coś nowego, coś czego sami się nie spodziewacie.
Powiedział głośno i wyraźnie, tak aby każdy uczeń to usłyszał.
Teoretycznie nie powinien dawać im, ani jednej podpowiedzi, ale z drugiej strony chciał dać im szanse na obronę przed sadystką. Wygrana wygraną. Nie znał nagrody, za wykonanie tego zadania, ale i ciekaw tego nie był. Mogła by to być tylko satysfakcja, dodatkowa ocena, lub inna nagroda, a jemu i tak jednym uchem wpadnie, a drugim wypadnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dreamer

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 16/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Sty 23, 2015 8:45 am

Z pewnością po panie Dreamerze nauczycielka może spodziewać się... Wszystkiego. Nawet tego, że zacznie gryźć napastnika. Chociaż nie byłoby to takie głupie! W końcu ma coś w sobie z tego wampira to i trucizna w kłach istnieje.
- Łaaa! To jest ciężkie! Znaczy, ja jestem ciężki! Znaczy, to drewno! - nie do końca wiedział, co powinien zrobić, więc szybko objął w pasie manekina, starając się go w jakiś sposób przewrócić na ziemię i położyć się na nim. Na całe nieszczęście chłopaka, również i manekin starannie mu to uniemożliwiał. Cóż, faktycznie wiedział, co może zrobić ten pół wampir! I chyba już ani manekin, ani Casimiro nie zastanawiali się nad swoimi ruchami. Cóż, trzeba mu przyznać, że z pewnością napastnik miałby z tym panem spore problemy.
Jednak po chwili złapał manekina w pasie, chcąc się z nim przeturlać na bok. Lalka z pewnością tego chwytu nie mogła uznać za właściwe zachowanie ze strony Dreamera. W końcu on wolał ataki z zaskoczenia, które w jak najlepszym wypadku narażą go na najmniejszy szwank. A tutaj przecież był bezpośrednio narażony na ataki rozkojarzonego przeciwnika.

_________________
Głupota i tak śmierdzi, nawet wyperfumowana!
______________________________________

______________________________________

We are doomed to remember what never really happened.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Sty 24, 2015 4:18 pm

Raito miał szczęście cios wyprowadzony w miejsce starego kłucia powiodło się . Manekin zgiął się w pół załamując tym swoją, postawę obronną. Chłopak zlustrował swojego przeciwnika wzrokiem, by następnie wykonać kopnięcie wycelowane w bok kolan. Manekin wywrócił się na bok, a gdy zrozumiał, że leży na podłodze było już za późno na unik przed straszliwie silnym kopnięciem Raito w okolice brzucha "lalka" przeturlała się po posadzce...

---------------------------------
Again. brak czasu

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Sty 24, 2015 10:33 pm

Źle. Źle. Źle. Ale przecież może być gorzej. W ciągu ułamka sekundy wysilił szare komórki. Żart. To oczywiste, że nie zdążyłby przemyśleć całej tej sytuacji. Widząc nadlatującego kopniaka, postanowił przeturlać się szybko w bok. Następnie podjął desperacką próbę złapania nogi swojego klona.
To było ryzykowne. Mógł bardzo łatwo otrzymać cios. Trochę jak hazard. Stawiał wiele, mógł wygrać wiele, ale też przegrać wiele. Proste? Całkiem. Jeżeli istotnie złapał nogę manekina, za dobry pomysł uznał utrzymanie jej dalej w powietrzu. Bo jak Cadoc mógłby teraz kopnąć Cadoca? Cadoc to nie akrobata, ani wyszkolony w pełni wojownik. To najzwyczajniej w świecie niemożliwe, aby Kornwalijczyk utrzymał równowagę, mając dwie nogi ponad ziemią.
Co zatem dzieliło fałszywą kopię od przegranej? Mocniejsze szarpnięcie za nogę. Jeżeli pozostałe kroki odniosły sukces, z tą czynnością nie było problemu. Oryginalny krwiopijca szarpnąłby wtedy drewnianą nogę do siebie. Coś takiego musi się zakończyć upadkiem, albo chwilową niezdolnością do walki.
W gruncie rzeczy mieli tylko powalić "samych siebie", więc nieważne, czy kopia młodzieńca upadła na niego, czy obok niego. W końcu nie sprecyzowano miejsca upadku. Chyba.
Tak tak, wszystko pięknie. Pytanie zatem, czy to się uda? "All or nothing" - tak brzmiała dewiza rodu Cornvalie.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucky

avatar

Liczba postów : 323
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Nie Sty 25, 2015 9:39 pm

Lucky patrzyła na ruchy całej trójki z uśmiechem. Myślała, że to wszystko dłużej im zajmie. Jednak słowa zastępcy dyrektora wytrąciły ją z tej wspaniałej nauczycielskiej dumy.
-Oni sami siebie na tyle nie znają by nauczyć się tego. Proszę nie utrudniać im zrozumienia lekcji.
Po chwili zeskoczyła ze swojego miejsca i przeszła się po sali stając koło Raito.
-Brawo blondyneczku, tylko pamiętaj, że leżących się nie bije, przynajmniej jeśli nie sprawiają dla otoczenia jawnego zagrożenia. Jak myślisz po co ten cyrk?
Mówiła na tyle cicho by nikt jej nie usłyszał prócz ucznia. Drewniana lalka za nią wróciła do swoich oryginalnych, miniaturowych rozmiarów.
Kobieta czekała aż reszta również skończy walczyć. Nie czekała długo, za jej plecami Cadoc wywalił na ziemię swą kopię, która również się zmniejszyła. Tylko Dreamer się jeszcze męczył. Jednak nauczycielka czekała na odpowiedź by przejść dalej.

Stan:
Chłopcy macie wiele siniaków i parę stłuczeń, które gdzieś tam możecie sobie napisać, bo będą wam przez parę dni dokuczać. Zdobyte zdolności napiszę w ostatnim poście lekcyjnym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Lut 07, 2015 8:29 pm

Oddychał szybko. Wdech, wydech. Wdech, wydech. Brakowało mu chwili odpoczynku, a teraz uśmiechał się jak skończony idiota. Bo nie czuł, ale dobrze wiedział, że może to zrobić ponownie. Jeszcze raz wywalić takiego manekina. I kolejnego. Nawet dziesięć następnych. Zrzucił z siebie drewniane łapsko, po czym powoli wstał. Był rozgrzany. Ból z obtłuczeń zaczął dochodzić do jego świadomości, więc z automatu się skrzywił. Można to potraktować jak porażkę. Niekoniecznie miałby dość czasu na takie przepychanki. W porządku, gdyby miał laskę, ta walka byłaby już rozstrzygnięta. Ale tym razem nie miał laski. Po to przychodził na te zajęcia. Czuł, że przyjdzie dzień, w którym to się może mu przydać. Taka inwestycja w przyszłość, w przedłużenie swojego nudnego życia.
Obrócił głowę w stronę mieszańca i od razu uśmiechnął się lekko, żeby nikt tego nie zauważył. Ciężko się spodziewać po kimś takim nadzwyczajnych wyników. Ale na tym poprzestał. Żal mu było strzępić na niego języka, czy myśli, bo to skończyłoby się sporą stratą czasu. Za to patrzył, jakimi umiejętnościami dysponuje. Co ma w swoich rezerwach. Co może zostać użyte przeciwko niemu. Tak na wszelki wypadek.

//przepraszam za dość późny odpis.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Nie Lut 08, 2015 12:37 pm

Nie zwrócił specjalnie uwagi na słowa nauczycielki, ale to też nie tak, że je zignorował po prostu wzruszył ramionami i otrzepał się. Dla chłopca uczonego przez lata, że wroga trzeba zlikwidować za wszelką cenę słowa nauczycielki były trochę absurdalne, lecz w rzeczywistości miała ona prawda, po co dobijać już niezdolnego do walki przeciwnika? Najwidoczniej Raito nie widział w tym nic złego. Chłopak westchnął albo wziął głębszy wdech i wydech jak, kto woli. Obrócił się, by zobaczyć co kombinuje reszta jego towarzyszy. Nie musiał długo czekać, bo po chwili Cadoc pokonał swojego klona. Uśmiechał się, jak jakiś dzieciak po dostaniu nowej zabawki lub pochwale od rodzica. Raito oglądając czarnego "dresiarza" i jego radość z pokonania lalki skrzywił się nieznacznie (tak, by nikt nie zauważył) i przewrócił oczyma, lecz nie to była aż tak dziecinne wampir odwrócił się do jeszcze walczącego Dreamera i najwidoczniej mu coś pokazał, ale, co to było ? Raito się nie dowiedział. Podszedł trochę bliżej miejsca, gdzie ostatni z uczestników lekcji jeszcze zmagał się ze swoim klonem. Przykucnął niedaleko i obserwował jego zmagania.

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala treningowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala treningowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» [I piętro] Sala operacyjna 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Francesa :: St. Francesa :: Drugie Piętro-
Skocz do: