Szkoła Magii i Czarodziejstwa
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lucky

avatar

Liczba postów : 323
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Sala treningowa   Nie Lis 30, 2014 10:14 pm


Sala do treningów walk magicznych, bronią białą, palną i w ręcz wyposażona w odpowiedni zakres sprzętu bojowego, miejsca i zabezpieczeń.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Gru 22, 2014 2:23 am

Wszedł do sali w lekkim pośpiechu położył torbę z ręcznikiem, ubraniami na zmianę i tym podobnymi rzeczmi na krzesełku. Stanął i rozejrzał się po pomieszczeniu w jednym miejscu worki treningowe, w drugim maty, w innym ring wszystko, co mogło pomóc Raito w utrzymaniu tężyzny fizycznej było właśnie tutaj. Obrał sobie na cel wpierw bieżnie, podszedł do niej stanowczym krokiem. Ustawił na wyświetlaczu dystans 5 kilometrów i kliknął przycisk "START". Stopniowo zwiększał prędkość z wolnego truchtu aż po całkiem szybki bieg. Przebiegnięcie dystansu zajęło mu 5-7 minut zszedł z bieżni rozciągając się przy tym. Chłopak zrobił jeszcze z 20 pompek, 40 przysiadów i 30 podciągnięć na drążku, by następnie podejść do wielkiego czarnego worka treningowego z wypisanym na środku logiem firmy. Zaczynał od serii lekkich uderzeń stopniowo zwiększając siłę uderzeń. W miarę zwiększanej siły przypominało mu to szkołę wojskową przez którą wyrobił sobie nawyk codziennych ćwiczeń. Wspomnienia te sprawiły, iż chłopak zaczynał uderzać już z taką siłą, że worek cały podskakiwał a na jego dłoniach zaczynały pojawiać się małe rany. Przy 235 uderzeniu worek "poddał się" i wyskoczył z haka, na którym był zawieszony runął na ziemie z wielkim hukiem cały od krwi Raito. Chłopak ciężko dysząc podszedł do krzesełka z torbą po ręcznik zostawiają za sobą ścieżkę z kropelek krwi. Usiadł na krzesełku obok i cicho przeklnął pod nosem wycierając się z potu.

_________________

Portfelik | Historia


Ostatnio zmieniony przez Wartakus dnia Wto Gru 23, 2014 10:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bloody

avatar

Liczba postów : 49
Join date : 30/11/2014
Skąd : się wzieła ta krew?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Gru 23, 2014 5:16 pm

Wolność! Nareszcie wolność! Co prawda jutro znowu są zajęcia, ale jednak kilka godzin ma dla siebie, które może jakkolwiek zechce je spędzić. Planowała wybrać się na miasto wraz ze znajomymi, lecz stworzonko zmienne i leniwe zrezygnowało z wypadu tłumacząc się tym, że boli ją żeberko, które wczoraj tonęło w morzu pełnej coli. Głupia wymówka oczywiste, ale w końcu słynęła z takowych i jeszcze wielu innych, ale wracając do teraźniejszości nasz maluszek błądząc po szkolnych korytarzach nie wiedząc co ze sobą począć postanowiła się zdrzemnąć, lecz pewna wredota ruska jej na to nie pozwoliła, a mowa tu o jej pupilku - Lisku Chytrusku. Rzecz jasna on towarzyszył jej podczas tej schadzki.
- Zachciało Ci się teraz bawić Kurkumo. - burknęła nieco zmęczona ziewając przy okazji. Mały lisek wygodnie się rozsiadł na jej rączkach, ale nie na długo. - Aua! Ej! - Chytrusek ugryzł ją w paluszek. Obraziła go czymś. - Ach no tak przecież ty nie znosisz swego imienia~ - zwierzątko prychnęło, a dziewczyna uśmiechnęła się szeroko. Poczochrała go w ramach przeprosin jego czuprynkę w końcu docierając do sali. Cóż jak na nią przystało pomyliła po raz enty salę gimnastyczną z treningową, a żeby było jeszcze komicznie to los jej sprawił, by ta zaliczyła glebę o nic. Puszczając pupila zaliczyła długą jak niejeden pechowiec świata.
- AUA! NO CO WY SIĘ TAK MNIE UCZEPILIŚCIE NO! - jęknęła niezadowolona Bloodzia niczym małe dziecko bliska płaczu.

_________________

KaPe | Relacje | Portfel | Telefon | Głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Gru 23, 2014 5:38 pm

Chłopak obmył sobie ręce z krwi i obwiązał bandażem. Spojrzał w stronę worka leżącego na ziemi i cmoknął z niesmakiem - Trzeba będzie to posprzątać - wstał z krzesełka idąc w stronę miejsca, w którym jak mniemał znajdywały się wszelkiego rodzaju ścierki, mopy wiadra i tym podobne. Podszedł do małego składziku na końcu sali. Szczęśliwym trafem nie trwało to zbyt długo i wrócił, trzymając wiadro z wodą i jakąś szmatę. Usłyszał huk, a następnie zobaczył różowo włosom dziewczynę na posadzce. Położył wiadro i szmatę na ziemi, po czym podszedł do dziewczyny. Spojrzał na bandaż czy ten przypadkiem nie przesiąkł, na szczęście był dość czysty. Gdy doszedł do różowo włosej lekko przykucnął - Mogę panience jakoś pomóc ? - wyciągnął rękę w jej kierunku, by pomóc jej wstać.

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bloody

avatar

Liczba postów : 49
Join date : 30/11/2014
Skąd : się wzieła ta krew?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Gru 25, 2014 7:05 pm

- Ajajaj dlaczego zawsze mnie to spotyka? - żaliła się do samej siebie. Jak ma się krótkie nóżki i jest się po części ciamajdą to nie powinna się dziwić, że potyka się o własne nogi czy o niewidzialny kamulec. - To twoja wina! - rzuciła winę na rudzielca nadymając policzki. Gdyby Chytrus potrafił mówić z pewnością zacząłby się śmiać wniebogłosy i zarzuciłby wrednym żarcikiem w jej stronę, lecz ten gdzieś polazł i prawdopodobnie się schował.
- Ty mały ... - powoli się zaczęła złościć na niego, ponieważ wie jak nie lubi się bawić z, nim w chowanego, a to dlatego , iż zawsze wygrywał skubaniec! To ją zawsze irytowało, lecz nie dokończyła swej myśli, gdyż ktoś do niej podszedł. Skierowała swe jasne ślepia i zrobiła wielkie oczy.
- Łoooo! Gigant! Olbrzym! Powiedź jeszcze, że się nazywasz Guliwer! - powiedziała rozbawiona Bloo łapiąc dłoń chłopaka, by wstać, a bardziej podskoczyć. - I nie wszystko w porządku ... chyba? - odpowiedziała na jego wcześniejsze pytanie. - Co Ci się stało w rączkę? - zapytała dość ciekawskim tonem, ale można było wyczuć zarazem troskę. - A! A! A! Zapomniało mi się, przepraszam! - przypomniała sobie w porę nastolatka. - Jestem Gorawen, a ty? przedstawiła się w końcu dając od razu kolejne pytanie w stronę chłopaka. Prawdopodobieństwo, że niedługo chłopiec zostanie obsypany ciekawskimi pytaniami dziewczyny wynoszą ...

_________________

KaPe | Relacje | Portfel | Telefon | Głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Gru 25, 2014 9:12 pm

Chłopak pomógł wstać, by następnie zostać niemal powalony słowotokiem dziewczyny. Od tej fali głów złapał się za głowe, by wszystko sobie po kolei poukładać - Niestety nie nazywam się Guliwer - odrzekł puszczając jej ręke - Nazywam się Raito Übel uczeń pierwszej klasy z domu Ordinarium -ukłonił się lekko, a następnie zaczął zastanawiać się nad następnym pytaniem przyglądając się dziewczynie. Była ona dość niska i wyglądała na kruchą. Jej długie różowe włosy spływały po jej delikanej porcelanowej twarzy aż po same kolana.
-Ehem... to nic takiego po prostu trochę przesadziłem przy treningu - wskazał na leżący za nim worek i usyfioną na czerwono podłoge - Pozwolisz, że pójdę i to posprzątam ten bałagan - po tym obrócił się i ruszył w stronę wiaderka, w którym była woda z detergentem i szmatą. Wrzucił ścierę do wiadra i namoczył, a następnie wykręcił z nadmiaru wody. Zaczął powoli wycierać "ścieżkę z krwi" powoli zbliżając się do leżącego na ziemi worka. Wytarł go, a następnie dźwignął. Kilkoma sprawnymi manewrami z wielkim walcem w rękach Raito udało się zawiesić bydlaka na haku, z którego spadł.
-Uff...- westchnął, po czym zlustrował sale czy aby na pewno wszystko wytarł.

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bloody

avatar

Liczba postów : 49
Join date : 30/11/2014
Skąd : się wzieła ta krew?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Gru 25, 2014 9:59 pm

Fal pytań z pewnością nie zabraknie z jej strony. Ba! To był dopiero początek. Stworzonko ciekawskie i dziecinne, a to z pewnością niedobre połączenie.
- Och szkoda, a już miałam nadzieję, że pomogę Ci poszukać Liliputów. Smuteczek. - westchnęła zawiedziona. Nadzieja matką głupich jak to mawiają. Przyjrzała się chłopakowi, po czym stwierdziła w myślach - Jakby był Guliwerem to byłby jeszcze większy! - Kątem oka szukała małą mendę, po czym usłyszała, ile to nowo poznany chłopak przekazał, ile to ma lat wracając do przezwanej przez nią czynności.
- Zaraz, zaraz, że CO?! - wrzasnęła zdziwiona zapominając o poszukiwaniach. - Jesteś ode mnie o dwa lata młodszy, a wyglądasz na dobre osiemnaście lat. - rzuciła mrużąc prawą powiekę przyglądając się jego pracy. Mogłaby mu co prawda pomóc, ale cóż miała małą obawę czy mogła go urazić tym co mu powiedziała, ale ... naprawdę czy chłopak ją robi w konia?! Albo naprawdę pił dużo mleka za młodu. W tej chwili uznała, że świat jest niesprawiedliwy. Bo tak! W momencie, kiedy chłopak skończył pucować brudną podłogę z ukrycia wyłonił się Lisek Chytrusek i ruszył w stronę chłopaka. Z pozoru można było uznać, że chce się przywitać po "przyjacielsku" z Raito i w ogóle dać znać dwójce o swoim jestestwie. Oczywiście było to mylne, ponieważ mały przyjaciel szybko i zwinnie swym cielskiem popchnął wiadro z wodą wylewając całą zawartość na dopiero co umytą przez Wartakusa podłogę.
- CHYTRUS! TY MAŁA WREDOTO! - krzyknęła Bloodzia łapiąc w ostatniej chwili rozrabiakę o mało co nie zaliczając kolejną glebę przez śliską powierzchnię. - Nie wolno! Brzydki lisek! Nie będzie dzisiaj mentosa! - ganiła go jak psa troszku, ale coś mu jeszcze przekazała do uszka. - Ale, za to będzie ciasteczko~ To było nawet dobre słodziutki. - pochwaliła go szeptem, a ten zadowolony pomerdał ogonkiem. Co to za wychowanie?! Ech nieważne. Podeszła do chłopaka. - Przepraszam za mojego słodziaka. Bywa czasem niesforny i złośliwy. Obiecuję, że posprzątam! - powiedziała przepraszająco, lecz nie zabrakło słodziutkiego dziecięcego głosiku. Miała w tym niemały cel. Jaki?

_________________

KaPe | Relacje | Portfel | Telefon | Głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Gru 26, 2014 1:24 am

Raito zignorował słowa o "Guliwerze i Liliputach" . Po powieszeniu worka uderzył go paroma mocnymi ciosami, by sprawdzić czy został dobrze zamocowany. Worek zadygotał i wyglądało, że wszystko jest okej i na swoim miejscu. W tej chwili zwrócił się do zdziwionej jego wiekiem dziewczyny - He.. he to fakt jestem dość masywny i wysoki na swój wiek, ale chyba bez przesady - spojrzał na jedno z bocznych luster znajdujących się na sali ujrzał rosłego blond włosego chłopaka z dość pokaźną muskulaturą - No może troszkę mi się wyrosło.
Podniósł ścierkę z ziemi i ruszył w kierunku wiaderka, gdy małe puchate coś przebiegło wywracając je i wylewając całą zawartość na podłogę. Raito złapał się za czoło, a następnie odgarnął grzywkę. Usiadł na podłodze a'la "Pierdziele nie robię" popatrzył na dziewczynę, która trzymała w ręku sprawce małego liska. Niewiadomo czemu nie umiał się na tą dwójkę gniewać może to z powodu jego braków emocjonalnych? Nie to nie mogło być to. Raito wybuchł gromkim śmiechem, który na swój sposób można odebrać jako szczery - Nie wiedziałem, że takie głupie wiadro pokrzyżuje mi moje plany. No cóż chyba o wszystkich innych planach będę musiał zapomnieć - uśmiechnął się lekko - Tak, więc chyba dane jest nam poznać się bliżej - wstał, gdy woda dopłynęła do jego stóp - Pójdę po jakiegoś mopa - poinformował Growen i ruszył w stronę kantorka tym razem wracając z dwoma mopami i paroma ścierkami. Wyciągnął rękę z mopem w stronę różow włosej - Pozwolisz, że Ci pomogę.

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bloody

avatar

Liczba postów : 49
Join date : 30/11/2014
Skąd : się wzieła ta krew?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Gru 27, 2014 6:41 pm

Nie dodała swych kolejnych trzech groszy na temat jego wyglądu, gdyż mogła go nie tyle co obrazić, a mogła też powiedzieć coś niestosownego. Jedynie co zrobiła to się uśmiechnęła delikatnie jak zwykle. Rzadko, kiedy z jej buźki znika, a jak już tak jest to coś lub ktoś musiał ją nieźle przybić. Rozbawiło ją nieco reakcja Raita na wyczyn Chytruska. Szczerze domyśliła się, że temu włączy rage i będzie się na nią darł jak sprzedawca ziemniaków na targu, na szczęście tak się nie stało dla niej oczywiście.
- Nie, nie! J-ja się tym sama zajmę! Przecież to z mojej winy Kurkuma znaczy się Chytrus ... - zaczęła wyjaśniać dość nieudolnie przerzucając wzrok to na lisa to na chłopaka. - ..., ale dziękuję. - mruknęła cicho robiąc dzióbek zabierając od razu mopa zabierając się do roboty. Postawiła na ziemię Chytrusa, gdzie ten polazł do jednych z materaców, by się zdrzemnąć. - No szczyt chamstwa i drobnomieszczaństwa! - pomyślała piorunując wzrokiem go. Sama chciałaby tak poleniuchować, a kto inny murzyni za nią!
- Zaaklimatyzowałeś się już tutaj, Raito? - zapytała kryjąc w swym głosiku nadmierną ciekawość, która w niej wprost wrzała. Powoli sprzątała, nie śpieszyło jej się zbytnio, a chciałaby się też co nieco o chłopczyku dowiedzieć. Ona po prostu musi wszystkich znać, by później móc ich jakoś pięknie i porządnie przywitać poprzez trolla. Co takiego może wymyślić? Niedługo się przekonamy~

_________________

KaPe | Relacje | Portfel | Telefon | Głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Nie Gru 28, 2014 1:38 pm

Podał jej mopa, a następnie zaczął powoli wycierać podłogę swoim wysłuchując monologu Bloody o tym, że nie musi jej pomagać. Nie pomagać kobiecie? To nie w jego stylu. Zawsze był uczony, by pomagać damą, więc i tak też uczynił. Rzucił w stronę kładącego się na materacach liska chłodnym spojrzeniem, a potem wlepił swe błękitno-fioletowe oczy w mokrą posadzke wycierając ją mopem. Spojrzał w stronę dziewczyny, gdy ta zadała mu pytanie - Trudno mi powiedzieć. Nie jest tak rygorystyczna , jak moja stara szkoła. Można powiedzieć, że się zaaklimatyzowałem. - nie przestając wycierać podłogi kontynuował monolog - Szczerze... jakbym miał wrócić do mojej starej "szkoły" strzeliłbym sobie w łeb - powiedział poważnym tonem przestając wycierać wodę.
Znowu zapędził się w opowiadaniu o swojej historii..., a może nawet to dobrze w końcu uwolni się od tych negatywnych wibracji. Podniósł głowę spoglądając na sufit, gdzie lekko migotała jedna lampa - Nie wiem, czy można nawet nazwać to szkołą... To były bardziej koszary. Nie mieliśmy wolnego czasu, poza tym na sen. Mogliśmy wyjechać stamtąd raz na 6 lat . Przez co mój jedyny wyjazd skończył się tym, iż powiedziano mi, że mój ojciec nie żyje a ja sam z gniewu odebrałem matce, jakiekolwiek prawa bytu w rodzinie i stałem się jej głową, po czym wróciłem do tego czegoś zwanego szkołą nie wiedząc czemu... - ugryzł się w język. Dalsza opowieść mogła zbytnio zszokować Bloody. Ścisnął mop na tle, by ten lekko się wgniótł w miejscu chwytu przedmiotu.
Skończył myć 2/3 rozlanej wody pozostawiając resztę dziewczynie - Znowu się rozgadałem... - odłożył "wycierak" do wiadra - Powiem tak. Zaaklimatyzowałem się w szkole - sprostował, by nie mieszać więcej. Podszedł do torby, a następnie ruszył z nią w stronę pomieszczenia z prysznicami - Pozwolisz, że pójdę się obmyć.[/b][/color]

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bloody

avatar

Liczba postów : 49
Join date : 30/11/2014
Skąd : się wzieła ta krew?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Sty 01, 2015 10:44 pm

Wsłuchiwała się w "opowieść" chłopaka kończąc powoli robotę. Nie lubiła sprzątać zdecydowanie, ale kochała jako tako porządek, więc nie jeden, by się zdziwił, że ta ma w miarę dobry porządek w pokoju. Po części robiła to dla dobra swej współlokatorki, by ta nie zaliczała co chwilę glebę, a co gorsza popsuła, by cośki Bloo! Oj, byłaby jatka i to ostra. Nie przerywała mu, lecz przez chwilę czuła do niego żal. Nie mogła sobie wyobrazić jakie cierpienia odczuwał czternastolatek. Nie dała po sobie poznać jaki smutek ją ogarnął i udała naburmuszoną, kiedy ten nagle przerwał. Już miała zamiar przekazać mu o swoim niezadowoleniu, ale ugryzła się w język i to dość mocno. - Aua! - jęknęła w myślach, ale nic poważnego się nie stało. Nie poczuła posmaku krwi w ustach.
- Mhm ... to świetnie! - uśmiechnęła się szeroko do chłopca. Szczerze nie wiedziała co mogłaby jeszcze powiedzieć, więc milczała przez jakiś czas, w końcu kończąc robociznę. - Raaany nie mógł coś innego wykombinować niżeli numerek z wiaderkiem? - marudziła, a marudziła kątem oka przyglądając się Chytrusowi. Spał i wyglądał tak uroczo. Owww~ I jak tu się na niego nie złościć?
- Okej~ - przytaknęła nawet nie mając wielkiego pojęcia co do niej powiedział Raito. Nie słuchała, odleciała zapatrzona w lisa. Wycisnęła mop i odłożyła je na miejsce w schowku. Pozostało jej wylać wodę, więc nie czekając dłużej zabrała wiadro i wylała zawartość. Nareszcie! Fajrant na dzisiaj!

_________________

KaPe | Relacje | Portfel | Telefon | Głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Sty 03, 2015 4:55 pm

Wyszedł spod prysznicu przebrany już w szkolny mundurek z akcentami Ordinarium. Wycierał ręcznikiem jeszcze lekko wilgotną głowe, a następnie wrzucił do torby.
Jestem!- zawołał do dziewczyny, która najwidoczniej odkładała mop do składzika. Podszedł do krzesełek, na których uprzednio leżała jego torba. Usiadł na jednym z nich i zaczął bawić się jednym ze swoich pierścieni, by wtem jego wzrok przykuł Chytrusek leżący na materacu. Odwrócił wzrok od liska, by spojrzeć, która godzina. Zaraz miały zacząć się lekcje samoobrony. Spojrzał na swoje kostki, nie leciała już z nich krew.
-Growen mam pytanie. Czy zostajesz na lekcji samoobrony, walki wręcz i bronią białą? - mówiąc wstał z krzesełka i ruszył w stronę leżącego liska. Przykucnął przy, nim i wyciągnął rękę w jego kierunku, by go pogłaskać.
------------------------------------------
Brak pomysłu boli xD

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bloody

avatar

Liczba postów : 49
Join date : 30/11/2014
Skąd : się wzieła ta krew?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Sty 08, 2015 5:46 pm

Przyjrzała się chłopakowi i jego mundurkowi w barwie Ordinarium. - Fajnie wygląda, ale zdecydowanie lepiej, by mu było w fioletowym! - stwierdziła mentalna małolata. Po czym skrzywiła się, gdy usłyszała swoje imię, które nie brzmiało ładnie z ust Raito.
- Hm słyszę, że cieżko jest Ci wypowiadać moje imię, ale to nie szkodzi i tak wszyscy do mnie się zwracają Bloody bądź Gorcia. - wyjaśniła - A co do twojego wcześniejszego pytania to … dzisiaj nie bardzo. Muszę się zwolnić, ponieważ mam kilka spraw do załatwienia. - tak niestety było, a czas minął szybko. Ba! Ona się nawet spóźniła na spotkanie z kimś ważnym, a tak jej zależało, by mogła się chwilkę zdrzemnąć i dupcia zimna przeszkodzili jej w tym wredota ruska Chytrusek i Raito. Nie powinna obwiniać chłopaka, ale … na kogoś musi no! I w tym momencie o wilczku mowa Chytrus obudził się ze swej małej drzemki i, gdy ujrzał dłoń chłopaka syknął złowrogo i uciekł wymijając swoją właścicielkę. Po prostu zwiał w poszukiwaniu nowej kryjówki. Zabawa w chowanego wciąż trwała według niego.
- Co?! Nie! Czemu akurat teraz?! Chytrus! - krzyknęła na cały głos wkurwiona Bloo. Ten to zawsze zrobi jej na złość, ale i tak bywały gorsze jego odpały. - Przepraszam muszę lecieć, ale obiecuję, że nie raz się jeszcze spotkamy Raito~ - pomachała mu na pożegnanie wybiegając z sali jak z procy. Co jak co, ale dziewczyna, mimo iż była leniwa to jej aktywność fizyczna była dość wysoka.

[z/t]

_________________

KaPe | Relacje | Portfel | Telefon | Głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucky

avatar

Liczba postów : 323
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Sty 08, 2015 6:54 pm

WELCOME ON THE HELL LEKCJONEN.
Pani nauczycielka weszła do sali w dość nietypowym dla niej stroju. Prościej mówiąc miała na sobie dresowe spodnie, top i skórzane rękawiczki bez palców. Włosy miała związane w kucyk. Do tego adidasy zamiast szpilek.
Wow
Nauczycielka weszła i postawiła na ziemi na środku sali parę drewnianych figurek przypominających bokserów. Czekała spokojnie na uczniów.

Zasady:
~Odpis o 24h.
~Kolejki na razie nie ma.
~Osoby, które nie będą brały aktywnego uczestnictwa w lekcji zostają wydalone.
~By dostać nagrodę trzeba dotrwać do końca lekcji.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dreamer

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 16/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Sty 08, 2015 7:08 pm

Wszedł na salę, rozglądając się po niej. Był ubrany w czarne dresy sięgające do połowy łydki, a na to miał narzuconą białą bluzkę z przepranym nadrukiem jakiegoś zespołu. Dało się chyba jeszcze rozczytać "Bring me the horizon", aczkolwiek przy odrobinie wysiłku i odpowiedniego wysilenia wzroku. Miał jeszcze przy sobie butelkę z wodą oraz parę rękawiczek bez palców. Nic nie wisiało na jego szyi czy nadgarstkach. Nawet okularów ze sobą nie zabrał! Jedyne, co mogło przykuwać uwagę to niewyjęte kolczyki i widoczne tatuaże. Jednak był już dorosły, toteż nikt nie mógł się doczepić niego za te ozdobniki ciała.
- Dzień dobry pani Lucky - powiedział, kładąc sobie butelkę z wodą pod ścianą w bezpiecznym miejscu. Przystanął przy nauczycielce, zerkając na manekiny, które ta rozstawiała. Spokojnie zaczął rozciągać się, a dokładniej ręce. Wiedział, że w sumie zaatakowany nie miał zbytnio możliwości na coś podobnego, aczkolwiek nie powinien ćwiczyć bez odpowiedniego rozciągnięcia, bo jeszcze coś sobie zrobi.
- Reszta jeszcze nie przyszła? Leniwce z nich. A myślałem, że ja jestem leniwy i często chodzę na wagary - stwierdził, nie przejmując się zbytnio tym, co mówi przy nauczycielce. Przecież kiedyś też była w jego wieku i najpewniej również chadzała na wagary i różnego innego typu imprezy, schadzki, podchody... No, niby najlepszą przyjaciółkę poznał na popijawie w składziku woźnego podczas lekcji! Tak, coś takiego zbliża do siebie ludzi.
- Będziemy się bić dzisiaj? A może raczej uczyć jak odpowiednio odbić ciosy? A może uniki... W sumie to myślałem, żeby zacząć chodzić na siłownię, ale mi się nie chce. A pani kiedyś chodziła? - Jak zwykle z jego warg wypłynął potok słów, a czerwone źrenice i czarne białka, uważnie rozglądały się po sali i wyczekiwały na przybycie kogoś nowego.

_________________
Głupota i tak śmierdzi, nawet wyperfumowana!
______________________________________

______________________________________

We are doomed to remember what never really happened.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Sty 08, 2015 9:12 pm

Kolejnym bytem, który pojawił się na sali, był blady chłopak o kruczoczarnych włosach. Ubrany niezbyt rewolucyjnie w porównaniu do dotychczas przybyłych, wybrał czarne dresy oraz koszulkę tego samego koloru. Tym razem bez swojej laski, przybył bezbronny, przygotowany mentalnie na fakt, że ktoś będzie mu chciał spuścić lanie. Czego innego można się było spodziewać na takim przedmiocie? Miał ochotę zjawić się po prostu w swoim mundurku, trzymając się idei, że zawsze trzeba być gotowym na ewentualną walkę. Nie miał jednak ochoty prać tak porządnego ubioru po każdych zajęciach tego typu. Kwestia lenistwa. Nałożył więc na siebie standardowy, adekwatny strój do tej lekcji. Nie poprzestał na typowej, małej półlitrowej butelce. Wolał mieć pewność, że nie zabraknie mu wody, dlatego przydźwigał ze sobą litr więcej. Cały komplet uzupełniał ręcznik, który rzucił w jakieś ustronne miejsce.
- Dzień dobry - rzucił z przyzwyczajenia do nauczycielki, po czym zerknął na nadgorliwca, który już się zajmował jakimiś ćwiczeniami. Nie rozpoznał w nim jeszcze mieszańca, którego szczerze nienawidził za hańbienie rodu samym swoim istnieniem. Więc na tą chwilę tylko wzruszył ramionami, jedynie podając mu rękę na powitanie bez szczególnie rozbudowanych formułek.
- Robimy już rozgrzewkę? - mruknął cicho pod nosem, nie zwracając się do nikogo konkretnego. Nie był pewien, co ze sobą zrobić, więc zrobił parę wymachów, krążenie ramion, nadgarstków i całą resztę. Tak gwoli przyzwoitości, żeby ktoś od razu mu nie przypiął łatki lenia, któremu wszystko jedno. Oparł się po wszystkim o ścianę, czekając na resztę uczniów.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dreamer

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 16/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Sty 09, 2015 2:45 pm

Kolejna osoba, która przybyła na salę, a od razu zawładnęła zainteresowaniem Dreamera. Nic dziwnego, że widząc jak ten macha rękami, zaczął go bez słowa naśladować. Patrzył się na niego spokojnie i... Każdy normalny mógłby powiedzieć, że po prostu parodiuje kolegę wampira. Ale tak nie było! Znaczy... Nie specjalnie! Przecież przez przypadek również mógł go parodiować!
- Ja nie wiem! A robimy rozgrzewkę? - zapytał, zerkając na tego osobnika uważnie. Kojarzył go... Skądś. Nie potrafił dokładnie ocenić, kim jest ten osobnik przed nim, ale wiedział, że jest wampirem! To była praktycznie pewne, że ten osobnik był wampirem... Chyba. Nie mógł tego stwierdzić na sto procent. No chyba, że zajrzy mu do ust i sprawdzi czy ten ma kły lub chociaż jakąś ranę po kłach!
- Ej, ej, ej! - zawołał, doskakując do niego, a że był tych kilka centymetrów niższy, zadarł głowę i złapał go za policzku. Nie, nie zapyta kulturalnie. Zajrzy mu do ust! - O, jesteś wampirem! Czyli się nie pomyliłem! - zawołał, robiąc rybkę i puszczając kolegę. - Casimiro Mares jestem, a ty? Długo jesteś wampirem? A może urodziłeś się takim? Ja się taki urodziłem. Ale to w sumie jest dosyć ciekawe. Chociaż nie, nie lubię kiedy ludzie się na mnie patrzą ze względu na oczy - oczywiście z warg wampira wypłynął piękny potok słów, a zaraz po tym zwrócił uwagę na ubiór rozmówcy. - Paskudne to jest. W ogóle nie masz wyczucia. Nie potrafisz łączyć rzeczy, że wolisz się ubierać na jeden kolor? - zapytał, a dopiero po chwili zorientował się, że kogoś pamiętał, kto bardzo przypominał osobnika przed nim. Chyba go kiedyś spotkał na jakimś przyjęciu rodziców... Nie wiele było wampirów wyglądających na jego wiek, a tym bardziej uczęszczających do francesy!
- Skądś cię znam, ale jesteś tak pospolity, że nie mogę sobie przypomnieć... - stwierdził, chociaż... Jeżeli go znał to jakoś jego entuzjazm upadł do jego osoby. Nikt, kogo kiedyś znał, nie był dla niego życzliwy. Och, szczególnie taki jeden wampir, który nazywał się...
Nagle się uśmiechnął. - Ach tak... Jak miło, że będę mógł ci spuścić łomot dzisiaj - powiedział, przypominając sobie imię rozmówcy - Cadoc coś tam konwalia. A może Cornvalia? Nie pamiętał, jeden pies, jak on się nazywał!

_________________
Głupota i tak śmierdzi, nawet wyperfumowana!
______________________________________

______________________________________

We are doomed to remember what never really happened.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Sty 09, 2015 5:14 pm

Wszedł do sali ubrany w białe buty, czarne dresy i białą koszule na ramiączkach. Rozejrzał się po sali sprawdzając, czy jest pierwszy okazało się, jednak, że nie stały już tam trzy osoby. Biało włosa kobieta kot (heheszki), która zapewne jest ich nauczycielką niedaleko niej stało dwoje chłopców, którzy najwidoczniej się rozgrzewali jeden niższy o bladej skórze i śmiesznej fryzurze a drugi równie blady, lecz o dobre pięć lub sześć centymetrów wyższy, lecz ten tym razem nie został wygolony z boku. Podszedł powoli - Czy zaczynamy już ... - przerwał na chwile, gdy niższy podszedł do drugiego i złapał go za policzek. Gdy niższy puścił Raito zadał jeszcze raz pytanie - Czy robimy już rozgrzewkę, czy po prostu tak sobie machacie rękoma? - mówiąc przeplótł palce i strzyknął nimi dość głośno. Złapał się za bark i zaczął robić, nim okrężne ruchy następnie to samo z drugim. Spojrzał na drewniane manekiny z zaciekawieniem w oczach.
- Jak działają te manekiny? - zwrócił się do nauczycielki.

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucky

avatar

Liczba postów : 323
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Sty 09, 2015 9:24 pm

Ledwo sama rozłożyła się w sali, a usłyszała jak ktoś wchodzi. Spojrzała w stronę wejścia i zauważyła Casimira, uśmiechnęła się przyjaźnie i odezwała.
-Dobry dobry. Rozciągnij się sam. Co będzie zobaczysz jak wszyscy przyjdą.
Ustawiła figurki po sali, tak, że wyglądały jak miniaturowe stanowiska. Uklękła przy jednym i zarysowała palcami jakiś symbol po czym podyktowała zaklęcie. Po chwili na miejscu figurki stanął robot z rękawicami ochronnymi do odbierania ciosów. Jeśli by się lepiej przyjrzeć było to po prostu powiększenie małej statuetki.
Kiedy kobieta podeszła do drugiej w drzwiach stanęła kolejna osoba.
-Och dzień dobry, jeśli możesz rozciągnij się sam.
Znów powtórzyła formułę i kolejny pomocnik stał na nogach. Już miała iść do kolejnego kiedy usłyszała pewien zgrzyt między uczniami odwróciła się gwałtownie i krzyknęła.
-Ej, jak chcecie się bić to na ring do cholery! Albo po lekcjach, bez mojej zgody nikt nie będzie kopał innych. Rozgrzewać się bo ja ciebie skopię panie Mares!
Głos miała ostry, całkowicie nie pasujący do tej pięknej i delikatnej kobitki. Szczególnie, że jej groźby nie były rzucane na wiatr. Po chwili widziała kolejnego młodzieńca w swojej sali uśmiechnęła się przyjemnie jak zwykle zajmując się kolejnymi manekinami.
-Zaraz zaczynamy i dzień dobry. Co do manekinów, to radzę się przygotować bo mogą dać popalić.
Powiedziała z kąśliwym uśmiechem zajmując się resztą manekinów.

Stan na lekcji:
~ Uczestników 3.
~Wszyscy zdrowi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Sty 10, 2015 11:48 am

Po co do niego doskakiwał? Za grosz taktu, już się przyczepił jak rzep psiego ogona. Przez bardzo chwilę było mu wszystko jedno, kim jest. Niech sobie będzie i się do niego nie odzywa, bo nie wyglądał na kogoś, z kim może kulturalnie porozmawiać. Ale nie! Od razu, z łapami, żeby zajrzeć mu... do jamy ustnej? Aż ciężko było mu w to uwierzyć. Nie raczył mu odpowiadać na durne zaczepki. Potem koleś przyczepił się jego ubioru. Jakby to miało jakieś znaczenie. Cadoc zaczął się w tym momencie gapić w sufit, miał go dość. W pewnym momencie usłyszał okrzyk nauczycielki. Dzięki bo... znaczy się, przypadkowi. Mares? Zmrużył oczy, obrzucając osobnika pogardliwym spojrzeniem. Ten paskudny mieszaniec, hańba rodu, ważył się odezwać do NIEGO? Jak on w ogóle śmiał?
- Nawet nie dziwią mnie pańskie barbarzyńskie zwyczaje, panie Mares - kiedy on należał do rodzinnej awangardy, gdzie byli tylko albo zwyczajni czarodzieje, albo wampiry, Mares był... anomalią. Dosłownie. Dziecko wampira i czarodzieja, godna pożałowania, śmieszna hybryda. Niech on po prostu idzie...
- Precz. Nie pojawiaj mi się nigdy na oczy - mruknął cicho, ale nienawistnie, odsuwając się od niego. Nie zamierzał mieć z nim czegokolwiek wspólnego. Wrócił do rozgrzewki, kiedy był dobrych dziesięć metrów od tamtego dziwactwa - Już to załatwiliśmy, sorko - powiedział głośniej, ale niespecjalnie przejmował się tym, czy w ogóle zwróci na to uwagę. To nie miało znaczenia.
Zerknął kątem oka na manekiny. Oczywiście, żadne manekiny nie wyglądały strasznie, ale nie był w stanie określić, czy nie kryje się za nimi jakiś haczyk. Oczywiście, walka z nimi miała im prawdopodobnie uświadomić, że wcale nie są tacy mocni, jak sądzą. Osobiście wolał szermierkę. Nie lubił się przesadnie babrać w bebechach przeciwnika.

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Sty 10, 2015 8:37 pm

Raito skończył swoją rozgrzewkę, po czym zaczął zastanawiać się co będą robić. Okej manekiny manekinami, ale może jakiś sparing? Kochał walczyć nie ważne czy była to walka na gołe pięści, czy walka bronią białą ważne było to, iż mógł z kimś się zmierzyć i sprawdzić swoje umiejętności.
Ciekawość wygrała i podszedł do nauczycielki z pytaniem - Mam małe pytanie. Będziemy ćwiczyć dziś tylko na manekinach czy zrobimy jakiś sparing? No, chyba że ma pani dla nas jakąś niespodziankę, której nie wyjawi. - uśmiechnął się swoim iście bezuczuciowym stylu, bo na taki uśmiech tylko było go stać.


_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dreamer

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 16/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Sty 10, 2015 9:40 pm

- Bez pani wyraźnej zgody go nie pobiję, ale zapamiętam sobie, że wyraziła pani zgodę, aby w czasie wolnym od lekcji trochę go poobijać! - zawołał z uśmiechem do nauczycielki, a Cadoca za to piorunując wzrokiem. Uważał się za lepszego, bo jest po prostu czystej krwi? Frajer! Ot co, zwyczajny i pospolity frajer, patrzący tylko i wyłącznie na to, co jest w papierach! Nic dziwnego, że przyjęli go do Saevy. Może to nawet lepiej dla Dreamera? Przynajmniej Quuers był wolny od takich nadętych bufonów. Ech, ech. Co z tymi wampirami jest nie tak, że dostają w gratisie do kłów takie wielkie ego? Naprawdę godne pożałowania zachowanie!
Odsunął się od wampira, zerkając na kolegę i na nauczycielkę. Cały czas wymachiwał rękami, wykonując ćwiczenia rozciągające. Jakieś skłony, jakieś podskoki, kółeczka truchciku.
- Popieram pytanie kolegi! Będą dzisiaj sparingi czy raczej to te manekiny będą nas okładać i będziemy mieli powiedzieć pani Karissie, że to tylko drobne siniaczki przez ćwiczenia? - zapytał, przechylając głowę. Był ciekaw jak działały te urządzenia. No normalnie sam miał ochotę do nich podejść i zacząć w nich szperać!

_________________
Głupota i tak śmierdzi, nawet wyperfumowana!
______________________________________

______________________________________

We are doomed to remember what never really happened.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucky

avatar

Liczba postów : 323
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Sty 12, 2015 4:46 pm

/Wybaczcie, z powodu braku czasu odpiszę wam tylko w ten sposób.

-Dobra, koniec zabawy rozpoczynamy lekcje. To są manekiny bojowe typu Jack. Każdy będzie walczył z jednym z nich. Jak wam się uda pokonać je na tej lekcji zrobimy sparing. Kiedy podacie manekinowi rękę zostaniecie magicznie zeskanowani i nie będę ukrywać, będziecie walczyć z samym sobą. Jak to mówili najlepsi : ty jesteś swoim największym wrogiem. Tak więc będziecie walczyć ze sobą. Zakaz używania magicznych umiejętności. Jeśli uznajecie, że macie dość krzyczycie tylko: poddaję się. By wygrać z manekinem wystarczy go położyć na ziemi. Zwykły sparing będzie kiedy was się więcej pojawi.
Kobieta klasnęła w dłonie i odsunęła się trochę obserwując z uśmiechem chłopaków.

STAN:
Rozpoczęcie walki:
Dreamer - bez obrażeń.
Cadoc - bez obrażeń.
Raito - bez obrażeń.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc

avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Sty 12, 2015 5:23 pm

Można się było spodziewać czegoś w tym stylu. Ale walka z samym sobą to było coś grubego. Wziął głęboki oddech. Nie wiedział, czego po sobie powinien się spodziewać. Jak dogłębne będzie to skanowanie? Czy proces kopiowania obejmie też pamięć mięśniową i znane ciosy? A może jedynie typowo fizyczne kwestie? Czy będzie próbował nieczystych sztuczek, tak jak on? Czy będzie do tego stopnia zgniły moralnie? Nie ma czasu na ryzyko. Zwycięzca działa pierwszy. Nie wierzył, że naprawdę zamierza zrealizować swój plan. To będzie albo najszybsze zwycięstwo z takim manekinem, albo najbardziej spektakularna porażka.
Podszedł do manekina, po czym pomacał jego czoło. Chyba nie było tak źle. Załóżmy, że skanowanie będzie w miarę dokładne. Zaczerpnął kolejnej porcji świeżego powietrza i podał mu rękę. Dopilnował, aby uścisk był na tyle mocny, żeby Cadoc 2.0 nie mógł się mu wywinąć. Patrząc na swoją twarz, oczy, głupi uśmieszek, zorientował się, że to na pewno nie będzie ślepy bokser. Normalnie walczył laską i w normalnych okolicznościach natychmiast by odskoczył, ale teraz nie było normalnych okoliczności.
Dlatego właśnie, kiedy tylko skanowanie dobiegło końca, zacisnął szybko zęby, a następnie... użył całej swej siły, aby zadać cios z dynki, prosto w czoło jego drugiego "ja".
Ktoś powie, że to było prostackie, nieczyste, że oszukiwał, próbując rozwiązać to tak szybko, w taki banalny sposób. Ktoś powie, że to nie może być takie proste, że gdzieś musi być haczyk. Ktoś powie, że to była jawna kpina i oznaka pychy.
Jeżeli manekin wyraźnie się zachwieje, zamierzał kontynuować atak. Jeżeli jakimś cudem mu się wymknie, natychmiast odskoczy i przyjmie pozycję, z której będzie mógł oszacować sytuację. Jeżeli będzie go bolała głowa... to źle. Ale po to zacisnął zęby, prawda?

_________________
Sakiewka KP

Historia rodu Cadoca:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wartakus

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 16/12/2014
Age : 83
Skąd : pochodzą Wiatraki?

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Sty 12, 2015 8:23 pm

Walka z samym sobą? Kuszące, a zarazem straszne. Raito podszedł do manekina, by mu się przyjrzeć, a następnie powoli wyciągnął rękę w stronę manekina... na chwile się zatrzymał. Chłopak pomyślał teraz o swoich możliwościach, które nie okłamujmy się są dość mordercze na tyle, by z manekina zrobić zabijakę. Blondas zacisnął zęby wziął głęboki oddech i podał rękę manekinowi. Przed Raito pojawiła się jego własna kopia, lecz pod jednym względem się od niego różniła jej oczy... takie same jak miał około rok temu sam oczy pozbawione wszelakich skrupułów, puste i bez emocji. Raito spojrzał w swoje "odbicie" a dokładniej w jego oczy.
Czas skanowania zbliżał się ku końcowi blondyn zacisnął pięść a jego oczy zbliżyły się do wyglądu tych manekina. Skanowanie dobiegło końca Raito puścił manekina odskoczył mały kawałek, by następnie wykonać potężne kopnięcie z pół obrotu nagle otoczenie w jego
oczach zaczęło zwalniać. Widział jak jego wyprostowana noga powolutku przemieszcza się w stronę głowy manekina..., ale, jeśli manekiny są częściowym odwzorowaniem ich umiejętności? Raito w ostatniej chwili pociągnął nogą w dół w wyniku czego trafił "laleczkę" w okolice żeber. Czemu to zrobił? Manekin chciał zrobić to , co sam blondyn, by zrobił, czyli złapał jego nogę w ostatniej chwili. Raito v2 przesunął się kawałek niestety nie upadł. Podniósł gardę i okrężnym ruchem ruszył w stronę Raito...

_________________

Portfelik | Historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala treningowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala treningowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala Stu Palenisk

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
St. Francesa :: St. Francesa :: Drugie Piętro-
Skocz do: